29.04.2018, 22:59:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2018, 23:01:35 przez Karol Medycejski.)
Ja odpowiem krótko - to zależy. A zależy od etapu rozwoju mikronacji, jej liczebności, wieku mikronautów, ich zainteresowania udziałem w sprawowaniu władzy publicznej i paru innych czynników.
Na początku istnienia dla większości państw mikronacyjnych najbardziej sprawdzi się patrymonializm/tyrania (w znaczniu polityczno-prawnym), które (w uproszczeniu i ujęciu mikronacyjnym) charakteryzują się jednowładztwem, małą liczbą prawa stanowionego, a więc sprawnością i koncentracją sprawowanej władzy, ale też jej znaczną arbitralnością, która w rękach mało okrzesanego i doświadczonego władcy może zmienić w chaos. W późniejszym okresie, jak już przyciągnie się paru chętnych, to trzeba raczej wdrożyć zasadę "dziel i rządź". Pytanie, na które trzeba jednak odpowiedzieć to, jak to zrobić - wprowadzając powszechne rządy obywateli (subpytanie: w formie przedstawicielskiej czy bezpośrednie), czy może jedynie delegować władzę monarszą?
A może pewnym rozwiązaniem byłby elitaryzm w formie republikańskiej? Ale to jest raczej opcja dla dojrzałych mikronacji, w których pewnej grupie znudziło się już rządzenie i nie zamierzają partycypować w sprawowaniu imperium, usuwając się wyłącznie w sferę dominium i oddając władzę w ręce pewnej grupy, np. arystokracji naturalnej. W kraju takim niepotrzebne byłby też wybory, co ma ten minus, z punktu widzenia mikronacji, że odpada jeden z przyczynków aktywności. Oczywiście elitaryzm mógłby się przejawiać także w inny sposób, np. poprzez różnicowanie mieszkańców (trudne do uzyskania obywatelstwo) lub samych obywateli na takich, którzy mogliby sprawować władzę i takich, którzy takiego przywileju byliby pozbawieni; pozostaje jeszcze wtedy kwestia doboru kryteriów. Taki system byłby jednak trudny do wprowadzenia w v-świecie i właściwie mógłby się udać jedynie w państwach bardzo ludnych i aktywnych (których już właściwie dzisiaj nie ma), więc to raczej propozycja dla świata realnego.
Natomiast z doświadczenia mogę powiedzieć, że najbezpieczniejszym ustrojem (odchodząc na chwilę od tematu reżimów polityczno-prawnych) jest monarchia konstytucyjna lub republika prezydencka oraz ustroje podobne, w których głowa państwa może wydawać dekrety z mocą ustaw. Wówczas w latach tłustych obywatele mogą sobie posiedzieć na stołkach, a jak jest gorzej, to element królewski (pod tą kategorią rozumiem też prezydenta) może zagwarantować istnienie państwa w sferze polityczno-prawnej bez podejmowania działań nie mieszczących się w ustalonym porządku konstytucyjnym.
Na początku istnienia dla większości państw mikronacyjnych najbardziej sprawdzi się patrymonializm/tyrania (w znaczniu polityczno-prawnym), które (w uproszczeniu i ujęciu mikronacyjnym) charakteryzują się jednowładztwem, małą liczbą prawa stanowionego, a więc sprawnością i koncentracją sprawowanej władzy, ale też jej znaczną arbitralnością, która w rękach mało okrzesanego i doświadczonego władcy może zmienić w chaos. W późniejszym okresie, jak już przyciągnie się paru chętnych, to trzeba raczej wdrożyć zasadę "dziel i rządź". Pytanie, na które trzeba jednak odpowiedzieć to, jak to zrobić - wprowadzając powszechne rządy obywateli (subpytanie: w formie przedstawicielskiej czy bezpośrednie), czy może jedynie delegować władzę monarszą?
A może pewnym rozwiązaniem byłby elitaryzm w formie republikańskiej? Ale to jest raczej opcja dla dojrzałych mikronacji, w których pewnej grupie znudziło się już rządzenie i nie zamierzają partycypować w sprawowaniu imperium, usuwając się wyłącznie w sferę dominium i oddając władzę w ręce pewnej grupy, np. arystokracji naturalnej. W kraju takim niepotrzebne byłby też wybory, co ma ten minus, z punktu widzenia mikronacji, że odpada jeden z przyczynków aktywności. Oczywiście elitaryzm mógłby się przejawiać także w inny sposób, np. poprzez różnicowanie mieszkańców (trudne do uzyskania obywatelstwo) lub samych obywateli na takich, którzy mogliby sprawować władzę i takich, którzy takiego przywileju byliby pozbawieni; pozostaje jeszcze wtedy kwestia doboru kryteriów. Taki system byłby jednak trudny do wprowadzenia w v-świecie i właściwie mógłby się udać jedynie w państwach bardzo ludnych i aktywnych (których już właściwie dzisiaj nie ma), więc to raczej propozycja dla świata realnego.
Natomiast z doświadczenia mogę powiedzieć, że najbezpieczniejszym ustrojem (odchodząc na chwilę od tematu reżimów polityczno-prawnych) jest monarchia konstytucyjna lub republika prezydencka oraz ustroje podobne, w których głowa państwa może wydawać dekrety z mocą ustaw. Wówczas w latach tłustych obywatele mogą sobie posiedzieć na stołkach, a jak jest gorzej, to element królewski (pod tą kategorią rozumiem też prezydenta) może zagwarantować istnienie państwa w sferze polityczno-prawnej bez podejmowania działań nie mieszczących się w ustalonym porządku konstytucyjnym.
Jego Operacyjność
(-) Linux
![[Obrazek: 11668799_hhh.PNG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/5/8/11668799_hhh.PNG)
(-) Linux
-------
"Ten człowiek jest gorszy niż Pietrow i Prezerwatyw Tradycja Radziecki!"
~ Szymon Uchatsok, myląc Medycejskiego z Kucełem
"Kretyn i słoik, który pewnie się na warszawiaka stylizuje"
~ Mój adorator
-------
Miałem w sumie wypisać się z Bialenii
A jednak coś spowodowało, że zostałem
Raz za razem
Odpowiedź za odpowiedzią
Lubię was nawet czasem, wiecie?
Krążą jednak opowieści
Eminencja pewien mówią jest ich źródłem
Dzień sądu nadchodzi!
Yyy zapytacie
Czego on znowu chce
Ech zostawcie dziwaka
Jednak zostałem
Stąd teraz siedzę
Kreśląc pierdolety
I dopasowując je do liter mojego nazwiska

