10.05.2018, 23:41:16
To stare, zapalone i pełne weny pokolenie mikronautów się wypaliło. Podorastali, a nowych przybywa znacznie mniej, niż ubywa starych. Coraz więcej państw wchodzi w stan agonalny, a jedynie te 10 pierwszych się jakoś trzyma. Jednak i u nich aktywność spada. Własnie głównie z tego powodu powstał na przykład UTN, ponieważ trójka państw się wręcz przyjaźniła i chciała stać się czymś większym, co ma gwarancje istnienia. Dreamland w tej chwili przeżywa ostry kryzys. Widać, że liczba postów drastycznie spada, a to oznacza spadek obywateli, lub ich aktywności w państwie. Żeby wyjść z tego trzeba się łączyć z innymi państwami, bo inaczej umarliby w samotności, bez grupki obywateli, która nakręcałaby pozostałych.
Ale wy to wszystko wiecie. Chciałbym natomiast podzielić się z wami przeświadczeniem, że w okresie kryzysu obywateli w państwach (bo tak, obywatele ostatnio zaczęli coraz częściej odchodzić z państw) to nie jest ostatnie łączenie. Najprawdopodobniej w najbliższym czasie będzie miało miejsce o wiele więcej Unii, by scentralizować podupadające państwa i zebrać aktywnych obywateli do kupy. Te grupy z kolei zaczną aktywniej działać i rekrutować nowych.
Natomiast nie da się powstrzymać faktu, iż wirtualnych państw jest coraz mniej, a w nich obywateli. Nawet zbieranie tych aktywnych w jedno miejsce i wzmożona rekrutacja tego nie zmieni. Żeby to zmienić, trzeba zmodyfikować naszą mentalność, która zalatuje bardzo ksenofobią. Gdy tylko powstanie jakieś nowe państwo, od razu jest deptane i poniżane, ponieważ komuś coś tam się nie podoba. Przy takiej polityce nikt nie będzie dołączał do Pollinu, a państwa będą zanikać.
Ale wy to wszystko wiecie. Chciałbym natomiast podzielić się z wami przeświadczeniem, że w okresie kryzysu obywateli w państwach (bo tak, obywatele ostatnio zaczęli coraz częściej odchodzić z państw) to nie jest ostatnie łączenie. Najprawdopodobniej w najbliższym czasie będzie miało miejsce o wiele więcej Unii, by scentralizować podupadające państwa i zebrać aktywnych obywateli do kupy. Te grupy z kolei zaczną aktywniej działać i rekrutować nowych.
Natomiast nie da się powstrzymać faktu, iż wirtualnych państw jest coraz mniej, a w nich obywateli. Nawet zbieranie tych aktywnych w jedno miejsce i wzmożona rekrutacja tego nie zmieni. Żeby to zmienić, trzeba zmodyfikować naszą mentalność, która zalatuje bardzo ksenofobią. Gdy tylko powstanie jakieś nowe państwo, od razu jest deptane i poniżane, ponieważ komuś coś tam się nie podoba. Przy takiej polityce nikt nie będzie dołączał do Pollinu, a państwa będą zanikać.
