Co z gospodarką?
#21
Cytat: Bodajże Ty Krzysztofie pisałeś na początku o centralizacji, ręcznym sterowaniu gospodarki przez to co proponuję.
Tak nie unikniemy pewnych form "ręcznego sterowania" - ale nie tyle samym prowadzeniem firm co mechanizmami na rynku.

Ręczne sterowanie będzie i w sumie jest konieczne w przypadku kosztów utrzymania obywatela:

1. Opłat za transport (wewnętrzny i zewnętrzny) - inaczej nikt nie będzie korzystał z tego bo nie musi w wirtualu, a tym samym firmy nie będą miały sensu.
2. Opłat za "utrzymanie" czyli zakupy żywności, bo przecież byt wirtualny jeść niby nie musi.
3. Opłat za energię - też niestety trzeba "przymusić" do płacenia.

Podobnie "ręczne sterowanie" jest potrzebne w przypadku pewnych rodzajów działalności i tutaj są potrzebne "koncesje" (możesz to nazwać inaczej, ale nie zmieni to sytuacji), abyśmy nie doszli do absurdu czyli 3 spółek kolejowych, bo w wirtualu nijak to nie zafunkcjonuje. Podobnie z przedsiębiorstwami zarządzającymi lotniskami czy portami - tutaj trudno o konkurencję taką jak w realu.

Natomiast wolnym rynkiem może być produkcja - bo tutaj pewna konkurencja być może, np. może istnieć parę firm budowlanych, bo konkurencją będzie np. jakoś przedstawienia swojej pracy. Zakładam, że firma, która np. wypracuje, wyszuka ładne grafiki, będzie miała większe wzięcie od tej bazującej na prymitywnym kopiuj-wklej byle foty z sieci.

Nie ma problemu w przypadku firm produkcyjnych bo obecny system powoduje, że nie mogą upaść nawet bez zamówień - firmy przecież płacą koszty i podatki tylko wtedy gdy zarabiają. Nie zarabiając nie mają kosztów, a więc trudno na nich stracić. Mechanizm inny niż w realu, ale chyba w wirtualu niezbędny.

Zarzucasz biurokrację... Ok rozumiem, ale ona w pewnym stopniu jest niezbędna jeżeli jak sam chciałem swego czasu środek wymiany ma "przepływać" i ma mieć choć trochę sensu. Takim koniecznym wg mnie elementem są te księgowości. Przecież prowadząc obecnie 14 firm bym się pogubił już przy trzeciej bez takiego elementu, może prowadząc jedną można mieć wszystko we łbie, anie przy większej ilości.

Ponadto przecież BIW musi to kontrolować - a jak to zrobi bez tego elementu? Już dzisiaj są firmy otrzymujące przelewy zgodnie z ustawami, a nie odprowadzające podatków, nie przelewające kosztów do innych firm (i tym samym te firmy stoją bo nie mają środków). Ufam, ze Prezes BIW się im do tyłka dobierze na koniec miesiąca - ale musi mieć jak to sprawdzać.

Niestety od pewnych przejawów biurokracji nie uciekniemy...
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#22
Generalnie rozumiem. Ale będę o ty tez mówił, że właśnie w mikronacjach ujęcie w branże to idzie na plus gdyż jak sam napisałeś paradoksalne jest tworzenie np. trzech podmiotów kolejowych itp. Co do budownictwa też uważam, że branżowość nie wykluczy kreatywności, a może doprowadzić do przejrzystości działalności. Kreatywność będzie poprzez jasno stwierdzone prawnie, że praca wyrażona w (jakość, ilość, czas) będzie podstawą awansu w pozytywnie rozumianej hierarchii pracy. Według mnie decyzyjność powinna rosnąć proporcjonalnie do wykonanej pracy. Może w ustach osoby, która nie zadziałała brzmi to dziwnie, ale swoje widzę nawet nie wchodząc na rynek.
Nie daję gwarancji na ciągłą aktywność, ponad to, na ile mam siłę.

(-) Jan Kaniewski
Odpowiedz
#23
Cytat:...a może doprowadzić do przejrzystości działalności.
Doprowadzić do przejrzystości? A czy teraz przejrzystości nie ma? Przecież wszystkie operacje biznesowe są całkowicie jawne, księgowość firm jest umieszczona na forum, podobnie jak konta itd.

Przeprowadziłem trochę "operacji biznesowych" w ostatnim czasie - wskażesz co jest "nieprzejrzyste", czyli co w tej materii należałoby poprawić?

Cytat:Ale będę o tym tez mówił, że właśnie w mikronacjach ujęcie w branże to idzie na plus gdyż jak sam napisałeś paradoksalne jest tworzenie np. trzech podmiotów kolejowych itp.
No OK, ale takim razie czym się będzie różniła ta "branżowość" od "koncesyjności", co do której się przecież już kiedyś zgodziliśmy? Jakbyśmy tego nie nazwali - chodzi o pewną regulację rynku, który z wiadomych przyczyn nie posiada i nie może posiadać mechanizmów samoregulujących tak jak to jest w realu.

Cytat:Kreatywność będzie poprzez jasno stwierdzone prawnie, że praca wyrażona w (jakość, ilość, czas) będzie podstawą awansu w pozytywnie rozumianej hierarchii pracy. Według mnie decyzyjność powinna rosnąć proporcjonalnie do wykonanej pracy. Może w ustach osoby, która nie zadziałała brzmi to dziwnie, ale swoje widzę nawet nie wchodząc na rynek.
Przyznam się, że tym momencie nie bardzo rozumiem "Twoją myśl"... O jaką decyzyjność chodzi, przecież w ramach stworzonych przez siebie firm mamy ją w zasadzie pełną - to co ma wzrosnąć?

Może spróbuj na przykładzie to wyjaśnić... nie wiem... mamy dość dobrze rozwinięty przemysł zbrojeniowy (skutek dobrze rozwiniętej armii), to może na tym przykładzie wyjaśnij jakby to miało wyglądać wg Twojego systemu na "branżowość" - bo rozumiem, że to podpada pod jakąś "branżę". Jakby ona (ta "branża") miała funkcjonować, o co chodzi z tą "decyzyjnością" i jak wyobrażasz sobie te "awanse" czy ten wcześniej wspomniany "system premiowania".
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#24
"Branżowość", "koncesyjność" - słowa zamienne. Tutaj co do samych słów nie będziemy się sprzeczać chyba.

Co do przejrzystości. To nie chodzi o to, że ktoś, coś tutaj ukrywa tylko o fakt spójnego działania w gospodarce ze sobą różnych podmiotów dla określonego celu ( wytworzenia dobra, usługi). Nie, że powstanie nagle "milion" firm, firemek które będą tłukły się o kontrakty na wytworzenie danego elementu choć nie bardzo będzie widać różnice więc wszyscy w końcu i tak będą przeważnie wybierać jedną. Dlatego de facto coś takiego jak razem przypuszczamy czyli branżowość będzie musiało mieć miejsce. I trzeba to usankcjonować konkretnymi aktami prawnymi.

Co do premiowania. W wojsku nawet naszym wiadomo jak to przebiega. Są konkretne stopnie za działalność w tejże dziedzinie. Osoby zdolne awansują dalej. Tak samo tutaj. Można obśmiewać jak to by się nie nazywało kierownik, dyrektor, prezes, ale jeśli ma to się przysłużyć? W jednej branży mogą być różne nazwy na to w zależności od specyfiki zawodowej i jej tradycji, ale wszystkie one mają być oznaką działalności za którą te osoby awansują i mają przez autorytet. Każdy jest takim "trybikiem" musi wykonywać określoną pracę od stacji benzynowej poprzez transport tejże benzyny do początków czyli złóż ropy naftowej i jej rafinerii. Wiadomo szefowie na poszczególnych stanowiskach decydują gdzie takiego "nowicjusza" wysłać pod względem jego umiejętności, zainteresowań. Są stopnie, ale też mogą być odznaczenia za pracę lub inne formy nagradzania za trud pracy.
Nie daję gwarancji na ciągłą aktywność, ponad to, na ile mam siłę.

(-) Jan Kaniewski
Odpowiedz
#25
Cytat:"Branżowość", "koncesyjność" - słowa zamienne. Tutaj co do samych słów nie będziemy się sprzeczać chyba.
Nie o nazwy nie będziemy... co najwyżej dopiero gdy będziemy tworzyli zapisy prawne.

Cytat:Co do przejrzystości. To nie chodzi o to, że ktoś, coś tutaj ukrywa tylko o fakt spójnego działania w gospodarce ze sobą różnych podmiotów dla określonego celu ( wytworzenia dobra, usługi). Nie, że powstanie nagle "milion" firm, firemek które będą tłukły się o kontrakty na wytworzenie danego elementu choć nie bardzo będzie widać różnice więc wszyscy w końcu i tak będą przeważnie wybierać jedną. Dlatego de facto coś takiego jak razem przypuszczamy czyli branżowość będzie musiało mieć miejsce. I trzeba to usankcjonować konkretnymi aktami prawnymi.
OK do tego momentu jest to zgodne z "koncesyjnością" i tutaj nie mam sprzeciwu, pod warunkiem - że pójdzie to w kierunku przesady.

Cytat:Co do premiowania. W wojsku nawet naszym wiadomo jak to przebiega. Są konkretne stopnie za działalność w tejże dziedzinie. Osoby zdolne awansują dalej. Tak samo tutaj. Można obśmiewać jak to by się nie nazywało kierownik, dyrektor, prezes, ale jeśli ma to się przysłużyć? W jednej branży mogą być różne nazwy na to w zależności od specyfiki zawodowej i jej tradycji, ale wszystkie one mają być oznaką działalności za którą te osoby awansują i mają przez autorytet. Każdy jest takim "trybikiem" musi wykonywać określoną pracę od stacji benzynowej poprzez transport tejże benzyny do początków czyli złóż ropy naftowej i jej rafinerii. Wiadomo szefowie na poszczególnych stanowiskach decydują gdzie takiego "nowicjusza" wysłać pod względem jego umiejętności, zainteresowań. Są stopnie, ale też mogą być odznaczenia za pracę lub inne formy nagradzania za trud pracy.
Tutaj dalej nie do końca rozumiem (miałeś to na przykładzie jednej z "moich" branż wyjaśnić bardziej szczegółowo).

W obecnej sytuacji jestem albo właścicielem (w firmie prywatnej), albo dyrektorem (w firmie państwowej) - to co się zmieni w przypadku tego co proponujesz? Przecież nie można być więcej jak właścicielem firmy...

Coś mi się wydaje, ze taki system (hierarchiczności, awansowania itd.) sprawdziłby się przy prowadzeniu działalności wieloosobowej, ale w przypadku gdy sam ciągnę 14 firm i przedsiębiorstw to nie bardzo to widzę.

No OK jak zrobisz np. branżę zbrojeniową (upieram się bo akurat jak chyba widać nad jej rozwojem siedzę - jak skończę ruszę kolejne firmy w ten sam sposób, a zacząłem po prostu od najbardziej rozbudowanej) i co będzie tam "prezes branży"? No super czyli będę sobie prezesem branży i właścicielem firm z branży - czyli będę sam sobą kierował? Nie wystarczy, że już muszę sam ze sobą kontrakty zawierać, bo do czasu powrotu Kamila nie ma nawet chętnego na MON?

W innych branżach bezie w sumie podobnie - raptem kilka osób się tą całą gospodarkę w ogóle bawi i to z różną aktywnością. No to jak jeszcze chcesz stołki branżowe robić itd. Nie wyobrażam sobie tego - może gdyby tak 20 osób w tym działo to coś by z tego wyszło, ale nie paru i to niektórzy tylko "w porywach".

Pomysł może i nie najgorszy w teorii... ale w praktyce przy tak małej liczbie zaangażowanych raczej nie do realizacji.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości