22.02.2015, 11:30:55
Chciałbym spróbować swoich sił w Parlamencie RB XI Kadencji. Nie zasiadałem w ławach parlamentarnych od wielu miesięcy i nigdy jako nie-prezydent.
Zapewniam aktywność w debatach oraz regularne branie udziału w głosowaniach. Uważam za niedopuszczalne, aby lekceważyć zasiadanie w najwyższym organie przedstawicielskim poprzez przeciągające się, nieusprawiedliwione nieobecności.
Do Parlamentu kandyduję z listy Stronnictwo Rojalistyczno-Konserwatywne. Nie będę jednak dążył do transformacji ustroju w monarchię. Będę starał się o jak najszerszą współpracę pomiędzy władzą ustawodawczą, a wykonawczą.
Jako parlamentarzysta będę starał się wprowadzić w życie kilka istotnych zmian:
a) Przedłużenie kadencji prezydenta do 12 tygodni i skrócenie kadencji parlamentu do 6 tygodni.
Aktywna scena polityczna jest niewątpliwie ważnym elementem mikronacji, zwłaszcza w przypadku tak rozpolitykowanego kraju, jak Bialenia. Jednakże filar władzy nie może się co chwilę zmieniać, stąd też dłuższa kadencja prezydenta (a więc i całej władzy wykonawczej). A niezwykle interesujące polityczne gierki i emocjonujące dyskusje miałyby miejsce w czasie częstszych wyborów parlamentarnych.
b) Utworzenie 3-osobowego Senatu, który miałby prawo zawetowania ustaw parlamentarnych (na tych samych zasadach, co prezydent). W skład Senatu wchodziłyby osoby wybrane przez prezydenta według ścisłych zasad, którego dotyczyłyby długości posiadania obywatelstwa, tytułu szlacheckiego oraz aktywności.
c) Wprowadzenie dodatkowego głosu dla wyższej szlachty (od hrabiego) spełniającej wymagania aktywnościowe w wyborach prezydenckich.
d) Wpisanie do konstytucji możliwości powołania nadzwyczajnego urzędu zbliżonego do rzymskiego urzędu dyktatora (moglibyśmy użyć bardziej klimatycznego tytułu). Urzędnik ten byłby powoływany przez całość Senatu oraz co najmniej 3/4 Parlamentu w przypadku ciężkiego kryzysu. Mógłby zostać odwołany w sposób identyczny do tego, w jaki może zostać powołany lub- w przypadku określenia czasu jego kadencji- po minięciu określonego czasu. Miałby prawo do wydawania dekretów z mocą ustawy oraz weta bezwzględnego w stosunku do ustaw parlamentu.
Dyktator ten byłby głową państwa, więc wraz z jego wyborem kończyłaby się kadencja prezydenta. On sam mógłby nosić tytuł prezydenta.
e) Wprowadzenie możliwości wydalania cudzoziemców (nie-obywateli) przez Prezydenta oraz odbierania obywatelstwa przez 3/4 Parlamentu oraz całość Senatu.
SILNA REPUBLIKA GWARANTEM PRZETRWANIA REPUBLIKANIZMU!
ANDRZEJ SWARZEWSKI DO PARLAMENTU.
Zapewniam aktywność w debatach oraz regularne branie udziału w głosowaniach. Uważam za niedopuszczalne, aby lekceważyć zasiadanie w najwyższym organie przedstawicielskim poprzez przeciągające się, nieusprawiedliwione nieobecności.
Do Parlamentu kandyduję z listy Stronnictwo Rojalistyczno-Konserwatywne. Nie będę jednak dążył do transformacji ustroju w monarchię. Będę starał się o jak najszerszą współpracę pomiędzy władzą ustawodawczą, a wykonawczą.
Jako parlamentarzysta będę starał się wprowadzić w życie kilka istotnych zmian:
a) Przedłużenie kadencji prezydenta do 12 tygodni i skrócenie kadencji parlamentu do 6 tygodni.
Aktywna scena polityczna jest niewątpliwie ważnym elementem mikronacji, zwłaszcza w przypadku tak rozpolitykowanego kraju, jak Bialenia. Jednakże filar władzy nie może się co chwilę zmieniać, stąd też dłuższa kadencja prezydenta (a więc i całej władzy wykonawczej). A niezwykle interesujące polityczne gierki i emocjonujące dyskusje miałyby miejsce w czasie częstszych wyborów parlamentarnych.
b) Utworzenie 3-osobowego Senatu, który miałby prawo zawetowania ustaw parlamentarnych (na tych samych zasadach, co prezydent). W skład Senatu wchodziłyby osoby wybrane przez prezydenta według ścisłych zasad, którego dotyczyłyby długości posiadania obywatelstwa, tytułu szlacheckiego oraz aktywności.
c) Wprowadzenie dodatkowego głosu dla wyższej szlachty (od hrabiego) spełniającej wymagania aktywnościowe w wyborach prezydenckich.
d) Wpisanie do konstytucji możliwości powołania nadzwyczajnego urzędu zbliżonego do rzymskiego urzędu dyktatora (moglibyśmy użyć bardziej klimatycznego tytułu). Urzędnik ten byłby powoływany przez całość Senatu oraz co najmniej 3/4 Parlamentu w przypadku ciężkiego kryzysu. Mógłby zostać odwołany w sposób identyczny do tego, w jaki może zostać powołany lub- w przypadku określenia czasu jego kadencji- po minięciu określonego czasu. Miałby prawo do wydawania dekretów z mocą ustawy oraz weta bezwzględnego w stosunku do ustaw parlamentu.
Dyktator ten byłby głową państwa, więc wraz z jego wyborem kończyłaby się kadencja prezydenta. On sam mógłby nosić tytuł prezydenta.
e) Wprowadzenie możliwości wydalania cudzoziemców (nie-obywateli) przez Prezydenta oraz odbierania obywatelstwa przez 3/4 Parlamentu oraz całość Senatu.
SILNA REPUBLIKA GWARANTEM PRZETRWANIA REPUBLIKANIZMU!
ANDRZEJ SWARZEWSKI DO PARLAMENTU.
N.N



)
![[Obrazek: fmg07.jpg]](http://i68.tinypic.com/fmg07.jpg)