05.11.2017, 11:21:53
Miło w czas burzy morskiej gdy życia sam nie narażasz,
Patrzeć z brzegu na trudy wichrem gnanego żeglarza,
Patrzeć z brzegu na trudy wichrem gnanego żeglarza,
1. Wstęp
...
Podróżowałem czytając treści ludzkiego ducha,
Skupiać się nie dawała mi jedna, ma muza, mucha,
A gdy leżąc gotowy na sen z lekturą,
Wracała nie dając mi żyć ze swą naturą,
Tak samo gdy spacerem rozluźniam swoje siły,
Zaraz sztywnieją bo myśli do niej prowadziły,
Tak aby ukojenie dać swemu duchowi,
Postanowiłem dać upust przyjacielowi,
Lecz i wielu innych obok życie dawało,
Więc i oni muzami stali się tak śmiało,
Gdy powodem ich skupienia ****** *** ********,
Czyste, niewinne a z życiodajną mocą Ikarowe,
Ale istota przezroczysta, a muza w zasłonach
wielu przejawia się swego ducha członach,
Odkryłem, że do powrotu wolności,
Myśli czystej w calej swej godności,
Poznać muszę swoje muzy w całej różności,
I mieć jasność co do ich osobowości,
Tak myśląc zaczołem odsłaniać te mare,
Że ilekroć słyszałem żywoty stare,
Tylekroć przed oczyma stawały weny,
Spod fenomenów w jasności noumeny,
A do tego bezpieczniej ukazać w metaforze,
A i piękno utworu zyskuje w tym ubiorze,
Tak powziołem decyzje wyprawy,
Podrózy by poznać nasze sprawy,
Historia bedzię naszą bezpieczną drogą
Bo Geistes'y iść bez trwogi tędy mogą
Hegel - Dzieje ludzi poprowadzą nas do swego celu,
Odkryją nawet nasze tajemnice Poliszynelu,
Gdy noc piątkowa zbliżała w me strony,
Ruszyłem tam gdzie slychać głos złej wrony,
Lasu ciemnego, świerku-sosen co gęsto przy sobie,
Słońca blask gubią, dżwięki bezduszne i moje fobie,
Tam namiot rozłożyłem - czarne jego boki,
Tam się położyłem i w sen gdy zapadły mroki,
Pierwej była ciemność, czyste nic istnienia,
Potem jasność w której nie szukaj istnienia,
Gdy mieszać się zaczeły uformowała się droga,
Lecz początkowo nie było na niej żadnego wroga,
Gorzkość czuła ma dusza ot tylko co widziała,
Lecz żadnej ze swych muz jeszcze nie ujrzała,
Tak plątała się w ciemnej drodze po dzikich czasach,
I dla tych nieludzkich ludzi nic nie miałem w kasach,
Aż moje serce zadrżało mi od trwogi,
Bo etap ten był najdłuższą częŝcią drogi,
Lecz kiedy rolne pola oliwy ujrzałem,
Tam była twarz którą wreście poznałem,
Tak swą podróż rozpocząłem czytelniku,
Gdy ty siedziałeś w bezpiecznym nocniku,
A co ludzi rozpoznałem po aktach podróży,
Ambicji i spisków co nic dobrego nie wróży,
Jeśli swoich przyjaciół i wrogów poznasz przed sobą to wyznaj,
Lecz jeśli siebie znalazłeś w tych wersach, nigdy się nie przyznaj,
Obywatelka Najjaśniejszej Republiki Garapeńskiej i Królestwa Dreamlandu
Poetka w "Ciemnica"
Była Premier Republiki Bialeńskiej
Poetka w "Ciemnica"
Była Premier Republiki Bialeńskiej

