Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Kawiarnia Artystyczna "Kulturalna" => : Maciej Kamiński Tue, 10 Jun 2014, 16:04:36
-
Inicjatywa kulturalna. Co powiecie na napisanie własnej piosenki (albo może i kilku)? Proponuję, by każdy dopisywał po 4 wersy.
Zacznę:
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
W końcu zbliża dzień wyborów się,
Urny zaczną zapełniać się.
Lecz co to? Och nie!
To nie może naprawdę wydarzać się!
Macieju nie zabijaj.
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
W końcu zbliża dzień wyborów się,
Urny zaczną zapełniać się.
Lecz co to? Och nie!
To nie może naprawdę wydarzać się!
To nadchdozi ten którego nie chciałeś,
stary warchoł, renegat co go kiedyś kochałeś
I rzecze tak do cie, <<weź się gościu rusz>>
nie myśląc, że wiesz, że on to Achacjusz
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
W końcu zbliża dzień wyborów się,
Urny zaczną zapełniać się.
Lecz co to? Och nie!
To nie może naprawdę wydarzać się!
To nadchdozi ten którego nie chciałeś,
stary warchoł, renegat co go kiedyś kochałeś
I rzecze tak do cie, <<weź się gościu rusz>>
nie myśląc, że wiesz, że on to Achacjusz.
Kamiński - tak się zwie,
wszyscy wiedzą, iż do koryta dorwie się.
Lecz wnet słońce zakrywa mała chmureczka...
Och tak! To Konstantynopolitańczykowianeczka!
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
W końcu zbliża dzień wyborów się,
Urny zaczną zapełniać się.
Lecz co to? Och nie!
To nie może naprawdę wydarzać się!
To nadchdozi ten którego nie chciałeś,
stary warchoł, renegat co go kiedyś kochałeś
I rzecze tak do cie, <<weź się gościu rusz>>
nie myśląc, że wiesz, że on to Achacjusz.
Kamiński - tak się zwie,
wszyscy wiedzą, iż do koryta dorwie się.
Lecz wnet słońce zakrywa mała chmureczka...
Och tak! To Konstantynopolitańczykowianeczka!
A tu nagle wicher zawiewa,
I chmurki na niebie już nie ma.
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
W końcu zbliża dzień wyborów się,
Urny zaczną zapełniać się.
Lecz co to? Och nie!
To nie może naprawdę wydarzać się!
To nadchdozi ten którego nie chciałeś,
stary warchoł, renegat co go kiedyś kochałeś
I rzecze tak do cie, <<weź się gościu rusz>>
nie myśląc, że wiesz, że on to Achacjusz.
Kamiński - tak się zwie,
wszyscy wiedzą, iż do koryta dorwie się.
Lecz wnet słońce zakrywa mała chmureczka...
Och tak! To Konstantynopolitańczykowianeczka!
A tu nagle wicher zawiewa,
I chmurki na niebie już nie ma.
I w ten sposób dziewoja załamana
została na Neocont odesłana.
Już się Apacze zbierają,
wdzięki dziewoi podziwiają.
Lecz nie o Apaczach będzie tu mowa,
Zaraz rozpocznie się wyborcza przemowa!
Pozwoliłem sobie dopisać brakujące wersy za Macieja.
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
W końcu zbliża dzień wyborów się,
Urny zaczną zapełniać się.
Lecz co to? Och nie!
To nie może naprawdę wydarzać się!
To nadchdozi ten którego nie chciałeś,
stary warchoł, renegat co go kiedyś kochałeś
I rzecze tak do cie, <<weź się gościu rusz>>
nie myśląc, że wiesz, że on to Achacjusz.
Kamiński - tak się zwie,
wszyscy wiedzą, iż do koryta dorwie się.
Lecz wnet słońce zakrywa mała chmureczka...
Och tak! To Konstantynopolitańczykowianeczka!
A tu nagle wicher zawiewa,
I chmurki na niebie już nie ma.
I w ten sposób dziewoja załamana
została na Neocont odesłana.
Już się Apacze zbierają,
wdzięki dziewoi podziwiają.
Lecz nie o Apaczach będzie tu mowa,
Zaraz rozpocznie się wyborcza przemowa!
Jednak cóż to!
Zbrodnia!
Prezydent umiera!
Żonę prezydenta coś w boku uwiera!
Do drzwi wszystkich w Bialenii Rewolucja puka,
Burżujstwo w Wolnogradzie nerwowo obcasem stuka!
Wśród huków i wystrzałów rozlega się muzyka!
Ofensywa Ludowa ruszyła jak z kopyta!
Jednak Andrzej Swarzewski na na rumaku białym,
bastionem starej władzy jest jedynym ocalałym.
Gdy w boju się rozwiewa rumaka śnieżna grzywa.
Komuniści zdychają, rewolucja już nieżywa!
Wandejczyk przegrany na murku w stolicy,
piosenkę tą zacną dnie i noce całe nuci nuci.
<<Przyjdą lepsze czasy, szturmem Wolnograd weźmiecie>> Woła Wanda
Rewolucja jeszcze wróci! Znowu zapłonie ogień Rewolucji!
Swarzewski, bohaterze,
przez naród swój ukochany!
Zobaczysz, Andrzeju Drogi!
To my jeszcze wygramy!
Jednak nie mówmy o historii kartach ciemnych,
skupmy się na sprawach trochę bardziej przyjemnych:
-
Pyta Ciebie ktoś,
Jak często wpadasz w złość.
A Ty mu odpowiadasz,
Że dopiero to badasz.
Stoisz czasem nad polem żyta,
zastanawiasz się jak dobrać się do koryta.
Mówisz sobie - No tak, wybory!
W końcu dostanę się do obory!
Myślisz sobie nareszcie, yes!
lecz wtedy przychodzi ten wredny pies!
Avatara na plakat ci dać nie pozwala
I jeszcze reszte kampanii zawala.
W końcu zbliża dzień wyborów się,
Urny zaczną zapełniać się.
Lecz co to? Och nie!
To nie może naprawdę wydarzać się!
To nadchdozi ten którego nie chciałeś,
stary warchoł, renegat co go kiedyś kochałeś
I rzecze tak do cie, <<weź się gościu rusz>>
nie myśląc, że wiesz, że on to Achacjusz.
Kamiński - tak się zwie,
wszyscy wiedzą, iż do koryta dorwie się.
Lecz wnet słońce zakrywa mała chmureczka...
Och tak! To Konstantynopolitańczykowianeczka!
A tu nagle wicher zawiewa,
I chmurki na niebie już nie ma.
I w ten sposób dziewoja załamana
została na Neocont odesłana.
Już się Apacze zbierają,
wdzięki dziewoi podziwiają.
Lecz nie o Apaczach będzie tu mowa,
Zaraz rozpocznie się wyborcza przemowa!
Jednak cóż to!
Zbrodnia!
Prezydent umiera!
Żonę prezydenta coś w boku uwiera!
Do drzwi wszystkich w Bialenii Rewolucja puka,
Burżujstwo w Wolnogradzie nerwowo obcasem stuka!
Wśród huków i wystrzałów rozlega się muzyka!
Ofensywa Ludowa ruszyła jak z kopyta!
Jednak Andrzej Swarzewski na na rumaku białym,
bastionem starej władzy jest jedynym ocalałym.
Gdy w boju się rozwiewa rumaka śnieżna grzywa.
Komuniści zdychają, rewolucja już nieżywa!
Wandejczyk przegrany na murku w stolicy,
piosenkę tą zacną dnie i noce całe nuci nuci.
<<Przyjdą lepsze czasy, szturmem Wolnograd weźmiecie>> Woła Wanda
Rewolucja jeszcze wróci! Znowu zapłonie ogień Rewolucji!
Swarzewski, bohaterze,
przez naród swój ukochany!
Zobaczysz, Andrzeju Drogi!
To my jeszcze wygramy!
Jednak nie mówmy o historii kartach ciemnych,
skupmy się na sprawach trochę bardziej przyjemnych:
Oto piękny chłopiec
w ręku ma karabin,
wziąłbym do hotelu
sprawdził jak się sprawi