Pytam przecież tylko. Poza tym, czy masz lepszy pomysł na wybór prezydenta w przypadku remisu?Obawiam się, ze niestety będziemy mieli problem - bo nijak nie da się dopasować tego punktu do wyborów prezydenckich - wyraźnie odnosi się do wyborów parlamentarnych. Nie wiem czy musisz teraz czekać nie wiadomo ile na tą interpretację Sądu, sprawa niestety jest jasna w ustawie i nauczka na przyszłość, że trzeba taki przypadek ująć w ustawę "Ordynacja wyborcza".
Pytam przecież tylko. Poza tym, czy masz lepszy pomysł na wybór prezydenta w przypadku remisu?Obawiam się, ze niestety będziemy mieli problem - bo nijak nie da się dopasować tego punktu do wyborów prezydenckich - wyraźnie odnosi się do wyborów parlamentarnych. Nie wiem czy musisz teraz czekać nie wiadomo ile na ta interpretację Sądu, sprawa niestety jest jasna w ustawie i nauczka na przyszłość, że trzeba taki przypadek ująć w ustawę "Ordynacja wyborcza".
Wyrok Trybunału Najwyższego
Republiki Bialeńskiej
Trybunał Najwyższy w pełnym składzie i jednogłośnie podjął decyzję.
Nie, nie odnosi się to do wyborów prezydenckich.
Wybory, w których obaj kandydaci mają taką samą liczbę głosów powoduje że nie można wybrać kandydata, a według Ordynacji Wyborczej, art. 5 ust. 1* prezydentem jest ten kto ma największą ilość głosów. W tym przypadku żaden z kandydatów nie może objąć władzy, tak więc do rozpisania przez Trybunał Najwyższy, stażnika konstytucji ,nowych wyborów - dogrywki, (przy czym dołączyć do nich może nowy kandydat) obejmuje władzę Trybunał Najwyższy.
* "Prezydentem zostaje kandydat na ten urząd, który uzyska największą liczbę głosów."
/-/ Konstanty Jerzy Michalski
/-/ Tomasz Rabatowicz
/-/ Marcin von Primisz
Skandal! I skandaliczne nie jest samo sedno decyzji, bo było do przewidzenia. Skandaliczne jest zamach stanu przeprowadzony przez Trybunał Najwyższy i przejęcie przez ów trybunał władzy. Jeśli Trybunał Najwyższy przejmie nielegalnie władzę, to informuję, że zrzeknę się obywatelstwa.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dotychczasowy prezydent dalej sprawował władzę. Tak samo jak było wcześniej, przed wyborem następnego Prezydenta przez każdy kolejny parlament.
Zawsze "władałem" do wybory Prezydenta przez Parlament i nigdy nie było z tym problemu. Trybunał nie ma żadnego prawa do sprawowania władzy.
To zamach stanu.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dotychczasowy prezydent dalej sprawował władzę. Tak samo jak było wcześniej, przed wyborem następnego Prezydenta przez każdy kolejny parlament.Dokładnie tak... nie rozstrzygnięto wyborów to władzę sprawuje "stary" Prezydent.
Art. 21
Władza sądownicza jest sprawowana przez Sąd Ludowy oraz Najwyższy Trybunał.
Art. 4
1. Tworzy się Najwyższy Trybunał, uprawniony do:
a. oceniania, na wniosek Prezydenta, Premiera, lub Posła, zgodności ustaw z dotychczas obowiązującym prawem i Konstytucją.
b. rozwiązywania wątpliwości w interpretacji prawa.
c. zatwierdzania ważności wyborów i referendów.
2. W skład Najwyższego Trybunału wchodzą trzej członkowie, wybierani na sześciomiesięczną kadencję w wyborach powszechnych.
3. Wszystkie decyzje podejmuje pełen skład Trybunału powiększony o Obserwatora Cywilnego.
To zamach stanu.Ech tam... "zamaszek" chyba. Armia (a myślę, że i Policja) na to nie pozwoli.
Było wiadomo, że od czasu stwierdzenia nieważności żałoby narodowej, wszechwładza Trybunału będzie się rozszerzać coraz dalej.Akurat orzeczenie nieważności żałoby narodowej były w prawach Trybunału, bo chodziło o zgodność lub niezgodność z ustawą, ale nijakiego prawa do przejęcia władzy trybunał nie ma.
Wyrok Trybunału Najwyższego
Republiki Bialeńskiej
Trybunał Najwyższy w pełnym składzie i jednogłośnie podjął decyzję.
Nie, nie odnosi się to do wyborów prezydenckich.
Wybory, w których obaj kandydaci mają taką samą liczbę głosów powoduje że nie można wybrać kandydata, a według Ordynacji Wyborczej, art. 5 ust. 1* prezydentem jest ten kto ma największą ilość głosów. W tym przypadku żaden z kandydatów nie może objąć władzy. tak więc do rozpisania przez Trybunał Najwyższy, stażnika konstytucji ,nowych wyborów - dogrywki, (przy czym dołączyć do nich może nowy kandydat) obejmuje władzę poprzedni prezydent, przy czym, gdy jego kadencja trwa równo 9 tygodni, marszałek parlamentu przejmuje władzę, a jeśli on nie jest wybrany, rządy przejmuję jako organ kolegialny parlament.
* "Prezydentem zostaje kandydat na ten urząd, który uzyska największą liczbę głosów."
/-/ Konstanty Jerzy Michalski
/-/ Tomasz Rabatowicz
/-/ Marcin von Primisz
Kolegialny organ? Przeginacie. Takiego nieprofesjonalizmu nie spotkałem ani w Sarmacji, ani w ZSKHiW, ani w Intelowie, ani w Brodrii.
No były prezydent nie, bo przecież 9 tygodni minie. A jak tak się patrzy, to kadencja marszałka też się kończy.
Nie powołam, bo nie zgadzam się z tym wyrokiem. Ja będę sprawował urząd aż do wyboru następnego prezydenta. Jeśli uniemożliwicie mi sprawowanie urzędu w kraju, to będę sprawował go na uchodźstwie.
Nie uniemożliwiamy. Możesz sobie panować jeszcze równy tydzień. Czyli de facto do rozpisania wyborów.A do tego jak się spręży nowy parlament to może w ciągu jednego dnia zmienić ustawę (jak pokazał przykład traktatu z La Palmą - można) i dopuścić wybory w środku tygodnia w takim przypadku.
Sprawa rozwiązała się sama.Chwilowo (choć jeszcze nie wiadomo, bo jeszcze mamy 2 uprawnionych do głosowania) - dla przyszłego parlamentu będzie tak czy inaczej robota nad poprawką ustawy czyli tego co "wyszło w praniu":