Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Plac Zielony => : Kristian Arped Sun, 02 Nov 2014, 11:11:11
-
Wczoraj, gdy Fiodorowi (przepraszam, ale przyzwyczaiłem się i lubię to imię) ktoś zwrócił uwagę, iż w Bialenii nie zwracamy się do siebie per Pan/Pani, Andrzej stwierdził, iż trzeba to zmienić. Jako, że nie wszyscy byli wczoraj na IRC-u, postanowiłem rozpocząć temat tutaj. Tak więc, cóż sądzicie na ten temat? Muszę przyznać, iż mi to jest całkowicie obojętne, ale wiem też, iż takie rewolucje kulturalne zbyt często nie wychodzą.
-
Nie. Tradycja. Beton. Amen.
Nie znoszę takiego dystansu, w Hasselandzie ze strachu przed urażeniem kogoś po trzy razy czytałem posta przed wysłaniem, bo może gdzieś pominąłem "WE" czy inną bzdurę.
-
Na IRC-u trochę żartobliwie to napisałem, znając poglądy Fiodora na tą kwestię z jednej z debat w Federacji Brodryjskiej. ;-)
Ale istotnie, zwracanie się publicznie do Prezydenta per Andrzeju/Marcinie/Janku jest mało klimatyczne. I o ile można to zrozumieć, gdy mówi tak osoba zamieszkująca kraj od wielu miesięcy i znająca osobiście danego działacza, to napominanie młodych mieszkańców, że "u nas Panów nie ma", to- jak już mówiłem w innym wątku- działanie "karygodne". ;-)
-
Z tymi formami zwracania się w RB jest jak w życiu... we wszystkim trzeba umiaru i zdrowego rozsądku.
Oczywistym jest, że nie należy mieć do kogoś pretensji, że stosuje formy grzecznościowe... jeżeli mu one pasują to przecież nie stanowi to problemu, oczywiście nie można jednak wymagać by w normalnej dyskusji ktoś zwracał się do siebie "per Pan", skoro znamy się tutaj jakiś czas i dyskutujemy o różnych "głupotach". Czyli jak X chce do kogoś pisać z użyciem pewnych form to nie można mu o to pretensji robić, ale i on nie może mieć pretensji, że zgodni z bialeńskim zwyczajem zwracamy się do siebie po imieniu.
Oczywiście są pewne sytuacje gdy formy oficjalnej użyć należy... jeśli dyskutujemy we własnym gronie (choć publicznie) o jakimś problemie to piszemy do siebie per Andrzeju, Krzysztofie, Janie itd. Ale gdy oficjalnie występujemy do Jana z jakimś wnioskiem to zwracamy się oficjalnie per Panie Prezydencie. To chyba nie wymaga jakiś wielkich tłumaczeń - jest jak w życiu. Pracując gdziekolwiek z większością ludzi jesteśmy na co dzień po imieniu (szczególnie jak się razem pracuje jakiś czas), ale są sytuacje oficjalne gdy mówimy Panie Dyrektorze, Panie Kierowniku, Panie Pułkowniku, Panie Inżynierze etc.
Akurat Fiodor swego czasu miał do mnie publicznie pretensje odwrotne - czyli, że zwracam się do niego "per Ty"... sprawę sobie wyjaśniliśmy przez PW. Teraz czytam, że ktoś ma pretensje odwrotne... Szanowni Koledzy trochę wyczucia i rozsądku - jak Fiodor chce sobie używać form grzecznościowych nawet przesadnie to nie można mieć o to do niego pretensji, tak jak i on nie może mieć ich do nas, że zgodnie z tutejszym zwyczajem w większości sytuacji zwracamy się do siebie po imieniu.
Ot po prostu... trochę wyczucia czyli jak w życiu realnym. Rozmawiamy na luzie - to jesteśmy po imieniu, zwracamy się oficjalnie do kogoś pełniącego jakąś funkcję w państwową to używamy form grzecznościowych i oficjalnych związanych z tą funkcją. To chyba proste i nietrudne do zrozumienia dla każdego.
-
Wczoraj, gdy Fiodorowi (przepraszam, ale przyzwyczaiłem się i lubię to imię)
Akurat Fiodor swego czasu miał do mnie publicznie pretensje odwrotne - czyli, że zwracam się do niego "per Ty"... sprawę sobie wyjaśniliśmy przez PW. Teraz czytam, że ktoś ma pretensje odwrotne... Szanowni Koledzy trochę wyczucia i rozsądku - jak Fiodor chce sobie używać form grzecznościowych nawet przesadnie to nie można mieć o to do niego pretensji, tak jak i on nie może mieć ich do nas, że zgodnie z tutejszym zwyczajem w większości sytuacji zwracamy się do siebie po imieniu.
Na IRC-u trochę żartobliwie to napisałem, znając poglądy Fiodora na tą kwestię z jednej z debat w Federacji Brodryjskiej. ;-)
Jak już to Jego Ekscelencja Adam Aleksander von Vincis-Dostojewski.
A tak całkiem na serio, będę musiał przeprowadzić ostrą kampanię abyście zaczęli nazywać mnie: Adamem albo Adamem Aleksandrem ;).
Ad meritum, podobnie jak z wulgaryzmami w utworach należy znaleźć złoty środek. W luźniejszej korespondencji możemy zwracać się per "ty", aczkolwiek mi marzy się państwo gdzie wszyscy zwracają się do siebie per "Wasza Ekscelencjo". Mimo wszystko nie ma sensu nikogo do niczego zmuszać, to tyczy się również zabraniania mówić innym na per "Pan".
-
Nigdy nie karałem nikogo za pisanie per Pan. A mnie samemu wybił takie zwroty z głowy Abdul na początku mojego v-życia.
-
A tak całkiem na serio, będę musiał przeprowadzić ostrą kampanię abyście zaczęli nazywać mnie: Adamem albo Adamem Aleksandrem ;).
Taka już dola zmieniających personalia... za pewien czas (jeśli nie będziesz co chwilę zmieniał - jak pewna tutaj na szczęście już nieobecna persona... zresztą to już prawnie niemożliwe, a każdym razie wymaga akceptacji) przywykniemy i będziesz już tylko Adamem. Jak Hugon zmieniał się na Hugona z Jerzego to też trochę potrwało... samo życie.
...aczkolwiek mi marzy się państwo gdzie wszyscy zwracają się do siebie per "Wasza Ekscelencjo".
Tutaj nigdy takiego zwyczaju nie było i chyba raczej nie będzie... Jednak nikt nie będzie Tobie Adamie, zabraniał używania takich zwrotów jeżeli masz na to ochotę... nawet w sytuacjach nieoficjalnych.
PS. A nadużywanie tytułu "Ekscelencja" również jest nieco dziwne... jednak on jest zarezerwowany dla osób pełniących pewne urzędy, ale oczywiście nikt nie zabrania.
-
PS. A nadużywanie tytułu "Ekscelencja" również jest nieco dziwne... jednak on jest zarezerwowany dla osób pełniących pewne urzędy, ale oczywiście nikt nie zabrania.
Troszkę kurtuazji nikomu nie zaszkodziło.
-
Troszkę kurtuazji nikomu nie zaszkodziło.
Niby i Waszmość ma trochę racji, ale jak każdego nazywałoby się "Ekscelencją" to byłoby to i przesadne (sztuczność i przesada w kurtuazji w pewnym momencie przekracza granice śmieszności), i zabrakło by wyróżnika dla tych, którym taki tytuł faktycznie by się należał. :)
-
Jak to mawiał jeden z Ojców Europy, dd wielkości do śmieszności tylko jeden krok. ;) Dlatego też i z tytułami nie ma co przesadzać. Uważam, że przesada w którąkolwiek ze stron będzie zła. Już zamiast tych "ekscelencji" bardziej pasowałyby tytuły szlacheckie, oddawałyby rzeczywistą pozycję społeczną danej osoby. :)
-
W mikronacjach z wagą kultury jest troszeczkę inaczej. Posiada te same cechy co w realu, ale jest po prostu ważniejsza, ma większe konsekwencje. Nie powinno być ograniczeń w tworzeniu sztuki, ale powinna także posiadać swoją przeciw wagę tak aby mogła toczyć się "dyskusja kulturalna". Bardzo ważne jest aby kultura była elementem łączącym i spajającym nas jako wspólnotę mikronacyjną, abyśmy uzyskiwali swój własny klimat.