Forum Republiki Bialeńskiej
Peryferia => Szpital Psychiatryczny im. Ofiar Realiozy => : Boris Hristow Mon, 10 Nov 2014, 21:03:52
-
http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wojciech-woclaw/blogi/news-savoir-vivre-flaga-panstwowa,nId,1550042
Co o tym myślicie dobrze poradzili ? .
Ja osobiście na balkonie wywieszam od zawsze PL flagę a wy ??.
-
Nie mam flagi.
-
Również nie posiadam flagi. Z resztą co tu świętować, skoro na moich terenach pruski porządek zastąpiono polskim bałaganem, korupcją i traktowaniem naszych terenów jako "terytoria podbite".
-
Z resztą co tu świętować, skoro na moich terenach pruski porządek zastąpiono polskim bałaganem, korupcją i traktowaniem naszych terenów jako "terytoria podbite".
Moje miasto podczas oblężenia przez Armię Czerwoną ostrzeliwano... byle ostrzeliwać.
Niemieckie wojska już dawno ewakuowały się w '44 roku, ale ruskie dalej swoje. Ostatecznie po wojnie miasto było zrównane z ziemią, bo... było niemieckie.
W Królewcu radzieckie [...] wysadziły zamek krzyżacki, bo... był niemiecki.
-
Ja akurat mówiłem o II RP, a nie Polsce Ludowej. ;-)
-
Co nie zmienia faktu, że Armia Czerwona przy okazji "wyzwalania" Polski zniszczyła co nieco z jej dorobku kulturalnego. A za krasnoarmiejcami weszli komuniści tworząc PRL.
-
I całe szczęście, że weszli polscy komuniści. Chyba, że Ekscelencja Dostojewski chciałby, żeby nikt nie zechciał stanąć na czele PRL i Zwiazek Radziecki wysłał własnego namiestnika, najlepiej wojskowego? :)
-
Ekscelencja Dostojewski chciałby żeby Krasnoarmiejcy w ogóle nie wchodzili do Polski, a przy władzy został legalny, w świetlne polskiego prawa, rząd londyński. Jednakże Ekscelencja Dostojewski zdaje sobie sprawę, że zwycięskiego pochodu Armii Czerwonej na Berlin nic zatrzymać nie mogło.
I całe szczęście, że weszli polscy komuniści. Chyba, że Ekscelencja Dostojewski chciałby, żeby nikt nie zechciał stanąć na czele PRL i Zwiazek Radziecki wysłał własnego namiestnika, najlepiej wojskowego? :)
Mam rozumieć, iż wejście komunistów traktuje Kniaź jako zło konieczne?
-
Ekscelencja Dostojewski chciałby żeby Krasnoarmiejcy w ogóle nie wchodzili do Polski, a przy władzy został legalny, w świetlne polskiego prawa, rząd londyński.
Ten sam, który zabraniał brania od Niemców broni, którą chcieli nam dać do obrony przed banderowcami i komunistyczną partyzantką? Ten sam, który zabraniał zawarcia pokoju z Niemcami, który uratowałby setki tysięcy polskich cywilów? Ten sam, który sprzedał nas w łapska Stalina?
Dziękuję, postoję.
Mam rozumieć, iż wejście komunistów traktuje Kniaź jako zło konieczne?
A bo ja wiem, czy takie zło? Przed wojną było nieporównywalnie większe bezrobocie i emigracja niż w PRL-u.
-
Również nie posiadam flagi. Z resztą co tu świętować, skoro na moich terenach pruski porządek zastąpiono polskim bałaganem, korupcją i traktowaniem naszych terenów jako "terytoria podbite".
Nié mô Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polsczi. A Twoja okolica, o ile się orientuję, to jeszcze są Kaszuby.
Ekscelencja Dostojewski chciałby żeby Krasnoarmiejcy w ogóle nie wchodzili do Polski, a przy władzy został legalny, w świetlne polskiego prawa, rząd londyński.
Drugie wykonalne, o ile by wymienić skład na komunistyczny. :D
A bo ja wiem, czy takie zło? Przed wojną było nieporównywalnie większe bezrobocie i emigracja niż w PRL-u.
Bezrobocie ukryto (bynajmniej nie zlikwidowano), a emigrację zahamowano zamykając granice. Żadne osiągnięcie.
-
Nié mô Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polsczi. A Twoja okolica, o ile się orientuję, to jeszcze są Kaszuby.
No tak, nordowe. I jak do nas przyszła administracja polska, to niczego się nie załatwiło bez łapówki, urzędnicy byli niekompetentni i niepunktualni. Zupełne przeciwieństwo Prus.
Drugie wykonalne, o ile by wymienić skład na komunistyczny. :D
Wcale nie. ;) Mikołajczyk próbował farbować się na czerwono, z marnym skutkiem. :D
Bezrobocie ukryto (bynajmniej nie zlikwidowano), a emigrację zahamowano zamykając granice. Żadne osiągnięcie.
PRL stworzył ludności warunki lepsze, niż kiedykolwiek wcześniej w historii Polski. Ja osobiście wolałbym znaleźć się na rynku pracy w PRL-u, a nie w III RP...
-
No tak, nordowe. I jak do nas przyszła administracja polska, to niczego się nie załatwiło bez łapówki, urzędnicy byli niekompetentni i niepunktualni. Zupełne przeciwieństwo Prus.
No cóż... w Polsce jak kto chce. A w Prusach (i Brandenburgii) - dryl.
Wcale nie. ;) Mikołajczyk próbował farbować się na czerwono, z marnym skutkiem.
Ale dopiero po pewnym czasie. Zainstalować by się taki rząd dało... a że zmieniono by go później, to insza inszość.
PRL stworzył ludności warunki lepsze, niż kiedykolwiek wcześniej w historii Polski. Ja osobiście wolałbym znaleźć się na rynku pracy w PRL-u, a nie w III RP...
Noooo, fajnie. Teraz jeszcze wykaż, że bez komuny by się nie udało uzyskać takich rezultatów.
-
...a przy władzy został legalny, w świetlne polskiego prawa, rząd londyński.
Tyle, że całkowicie oderwany od tego co nazywamy "realpolitik". Zresztą z legalnością rządów emigracyjnych to jest tak, że cała ich "legalność" polega na uznaniu ich za "legalny" (przez tych co coś znaczą).
Aby rząd był rządem - musi spełnić przynajmniej jeden warunek z dwóch - kontrolować terytorium lub być uznanym przez tych co mają coś do gadania. "Rząd londyński" w sumie cały czas pracował na to by stracić też ten drugi warunek - bo pierwszego nie miał od wrześnie 1939 - kiedy to IIRP poniosła totalną klęskę.
Mam rozumieć, iż wejście komunistów traktuje Kniaź jako zło konieczne?
Tak, to było zło konieczne. Przegrana wojna (do tego stopnia i tak szybko, że nawet nie mogła dojść do skutku założona umowami ofensywa sojusznicza... choć oczywiście dziś wiemy, że by guzik dała, bo wiemy co kto miał i ile to było warte) spowodowała, że II RP całkowicie przestała się liczyć. W takiej sytuacji decydują inni - a ci inni to mają własne interesy.
Trafienie pod strefę wpływów ZSRR było nieuniknione - i od pewnego czasu (nawet bez wiedzy, której mieć nie mogli o alianckich "rozrachunkach") można było się tego domyślać, a nawet jak nie domyślać to należało to brać pod uwagę. Jednak tzw. "rząd londyński" grał tak jakby nic do niego nie docierało, a na pewno nie wojenna rzeczywistość. Sytuacja jaka się wytworzyła po 1945 czy już w 1944 w dużej mierze była taka, a nie inna, bo te "londyński rząd" zachowywał się jak słoń w składzie porcelany.
Takie ruchy jak wyprowadzenia Armii Polskiej z ZSRR (inna sprawa, że naszczuci przez Brytyjczyków - którzy mieli swoje interesy), stosowanie przez podległą im partyzantkę zasady "dwóch wrogów" nawet wtedy gdy było już wiadomo jaka armia te tereny najprawdopodobniej zajmie (w sumie w dużej mierze sprowadziło na nich to takie traktowanie przez ACz jakie było potem), idiotyczny stosunek do tzw. LWP i wiele innych "mądrych" decyzji spowodowały, ze w zasadzie wszyscy ich olewali, a gdy zaszła taka potrzeba to cofnęli uznanie i ten cały "rząd" został "klubem towarzyskim". Bo nikt się z nimi nie liczył - w dużej mierze dzięki właśnie ich oderwaniu od rzeczywistości. Przegrali wojnę z kretesem i jeszcze chcieli warunki stawiać... absurd. Kto wie, czy gdyby nie postępowali inaczej to udało by się ugrać nieco więcej - może i nie, ale warto było spróbować.
A to co pisze Andrzej - to też dużo racji... Oczywistym jest, że wybory powojenne sfałszowano - ale gdzieś około 20-25-30% (szacunki na podstawie bardzo cząstkowych zachowanych dokumentów) jednak popierało komunistów. Czemu? Zapewne nie dlatego, że IIRP była specjalnie przyjaznym państwem. Zgadzam się też z tym - że lepiej było mieć "swoich" komunistów, z których wielu (choć już się o tym nigdy nie dowiemy) coś tam ugrało, niż mieć samych POP-ów ("Pełniący Obowiązki Polaka"). Zresztą jakoś im to szło... w końcu nie na darmo mówiło się, że w naszym "baraku" w tym naszym wspólnym "obozie" (socjalistycznym) było najweselej. W wielu demoludach zamordyzm był dużo większy - w sumie nasi rodzimi komuniści (przynajmniej niektórzy) nie byli wcale tacy źli. jakąś swobodę jednak nam dali - byliśmy jednym z niewielu państw podległych ZSRR, gdzie istniała jednak własność prywatna, indywidualne rolnictwo, a i wyczyny służb były niczym w porównaniu np. z takim NRD. Ja PRL znam z autopsji - byliśmy o wiele mniej zastraszeni niż ludziska z innych demoludów. Tak więc nie potępiałbym polskich komunistów tak do końca - czy mogli ugrać więcej? Nie wiem - ale wiem, że mogli ugrać dużo mniej.
Natomiast pożytku z tego "legalnego rządu londyńskiego" w zasadzie nie było - nie ugrał niczego, a nawet nie próbował, za to sadził się jakby miał cokolwiek do gadania. Jak przychodzisz po prośbie to nie stawiasz warunków...
Ja osobiście na balkonie wywieszam od zawsze PL flagę a wy ??.
A ja nie... w zasadzie nie czuję jakiś związków emocjonalnych z państwem - dla mnie układ państwo-obywatel jest czysto biznesowy. Obywatel płaci podatki, a państwo ma mu zapewnić pewną (szeroko pojętą) "ochronę", której sobie sam nie zapewni. W praktyce bywa różnie - zarówno z tą "ochroną państwa", jak i z tym płaceniem podatków... Ale to układ (przynajmniej dla mnie) czysto biznesowy, a nie emocjonalny.
-
KR jak byś 5 lat spędził na emigracji jak ja to byś czul emocjonalny stosunek do RP(no może trochę przesadziłem ale na obczyźnie Polak docenia jakim skarbem jest RP gdzie sie urodziłeś i wychowałeś tam ale za chlebem wyemigrowałeś po za granice Swojego Państwa mowie o RP bo tam gdzie mieszkałeś tyle lat to psy tyłkami szczekają i żadnej pracy nie ma jedynie sznur i sru).
Patrz nie myślałem ze tak sie rozwinie krotki temat na tyle postów zaskoczyliście mnie .
-
Ciesz się Abdul - że żyjesz w takich czasach, że mogłeś sobie spokojnie wyemigrować i mieszkać tam gdzie chcesz i gdzie Ci lepiej - moje pokolenie tak fajnie nie miało (tutaj zdecydowany minus dla PRL)... a jednak jakoś sobie radzi w tym grajdole.
-
KR w sumie masz racje ale jednak z drugiej strony znam ludzi z twojego rocznika życiowego którzy emigrowali nawet w tych złych czasach dla PL ma teraz płaczą na każdym 11.11 mimo tego ze musieli sie wyzbyć PL obywatelstwa.
Jednak wam powiem tak Patriotyzm rodzi sie z człowiekiem i z nim umiera.
-
czy mogli ugrać więcej?
Szczerze mówiąc, raczej niewiele więcej. Rozważano wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Polski, po przejęcie władzy przez Gomułkę. Jakby Moczar albo ktoś w tym stylu przejął władzę, to byłoby nieciekawie...
-
...ale jednak z drugiej strony znam ludzi z twojego rocznika życiowego którzy emigrowali nawet w tych złych czasach dla PL ma teraz płaczą na każdym 11.11 mimo tego ze musieli sie wyzbyć PL obywatelstwa.
Natomiast ja znam też ludzi, którzy doskonale asymilowali się w innych krajach do, których emigrowali i to te kraje od lat uważają już za "własne". W dużej mierze chyba to kwestia tego jaki mają status i jak szło im w nowym kraju. Ci co zaczynali od roboty na czarno przy "zmywaniu garów" zapewne asymilują się trudniej... łatwiej szło to tym, którzy ze względu na wykształcenie, umiejętności, zdolności i siłę przebicia mogli dość szybko uzyskać status w zasadzie równy "tubylcom". Przynajmniej tak wynika z moich obserwacji, znajomych którzy mieli szczęście (bo to nie było takie proste) swego czasu ten kraj opuścić.
Dzisiaj jest dużo łatwiej - w wielu krajach europejskich nie zaczyna się już pewnego czasu od prymitywnej roboty na czarno, łatwiej o wyższy status w nowym społeczeństwie, to i łatwiej się asymilować - szczególnie, że inaczej niż za czasów PRL czy pierwszego 10-lecia po nim emigrant często zna już doskonale język, jego zawodowe kwalifikacje nie są gorsze od miejscowych to i nie zaczyna od "społecznych dołów". Asymilacja jest wtedy dużo łatwiejsza.
A co do Twojego kraju... no cóż z tego co wiem (miałem okazję przez rok współpracować za granicą ze Skandynawami - choć wszyscy byliśmy w obcym kraju) to akurat w krajach Skandynawskich to Polacy asymilują się dość trudno. Oni są trochę specyficzni... Łatwiej jest w krajach gdzie społeczeństwa są wielokulturowe np. w USA - moi znajomi stamtąd w większości są dobrze zasymilowani i po latach uważają się za Amerykanów. Polska to dla nich daleka przeszłość... która nie ma już dla nich większego znaczenia.
-
A co w tym złego, że zniszczono poniemieckie dorobki kultury? Mogli nie budować pięknych miast na podbitych ziemiach, do których zresztą nie mieli żadnych praw. Niemcy również od setek lat niszczyli nasze dorobki kultury i jakoś wielce nikt się tym wielce nie przejmuje. Zamiast rozpaczać nad dawnymi czasami, to lepiej zajmijmy się obecnymi. Ostatnio w moim mieście niemiecki inwestor wyburzył ponad 100 letnią piękną wille, by w to miejsce postawić supermarket...i jakoś wielce nikt się tym nie przejął.
-
Bo i czym się przejmować? Nie wszystko co ma 100 lat to zaraz musi być warty ochrony zabytek. Raczej więcej znam problemów z zatrzymywaniem i opóźnianiem inwestycji z powodu nakazów konserwatora zabytków z byle powodu. A w moim mieście to nie można od lat czasem przeprowadzić potrzebnych inwestycji, modernizacji rozwiązań komunikacyjnych bo przeszkadza w tym jakaś "chroiona" stara rudera. A tak naprawdę to niewiele jest wartych faktycznej ochrony.
-
Bo i czym się przejmować? Nie wszystko co ma 100 lat to zaraz musi być warty ochrony zabytek.
Akurat ten budynek był wart, bo był zaprojektowany przez osobę, która jest zasłużona dla miasta...a i sam budynek pełnił niegdyś ważną rolę. Czym się różni wyburzenie zabytku i na jego miejscu postawienie niemieckiego marketu, który nawet nie płaci w Polsce podatków...od zbombardowania tego budynku? Dla mnie niczym. Idąc twoim tokiem, to dochodzimy do wniosku, że można przerobić Wawel na Biedronkę. W sumie czego się spodziewać po rządach SLD, którym zależy tylko na wypchaniu swoich kieszeni... ::) Jeśli ważniejszy jest market od perełek polskiej historii, to naprawdę w tym kraju nigdy dobrze nie będzie. Już nie mówię o tym, że niebawem w miastach będzie więcej marketów od ilości mieszkańców.
-
Widać był większy pożytek z tego marketu niż ze starej willi... Oczywistą bzdurą i ignorancją jest twierdzić, że firmy handlowe będące własnością obcokrajowców, a działające w Polsce nie generują tutaj podatków. Te najważniejsze czyli np. VAT są płacone tutaj, oczywiście ten podatek faktycznie wytwarza klient, ale płaci go fizycznie państwu handlowiec. Jednak jest to ściśle związane z obrotem jaki "wytwarza" firma handlowa. Płacone są też podatki od "generowanych" wynagrodzeń - często dziesiątek, a czasem i setek zatrudnionych pracowników, wiele innych opłat itd. W zasadzie zagraniczna firma może uniikać tylko niektórych i z zasady wcale nie największych i najważniejszych podatków.
A ile będzie marketów? Tyle na ile jest zapotrzebowanie rynku - tutaj obowiązuje prawo podaży i popytu. Pojawia się tyle punktóww handlu na ile jest "rynkowego miejsca", oczywiście część lepszych eliminuje gorsze. Ale generalnie placówki handlowe powstają w takiej ilości w jakiej jest na nie zapotrzebowanie potencjalnych odbiorców sprzedawanych tam towarów. Czasy PRL-owskiego "centralnego sterowania" na szczęście już za nami... teraz decydują prawa rynku.
-
Widać był większy pożytek z tego marketu niż ze starej willi...
Większy pożytek byłby z galerii handlowej, niż z Wawelu. Czy taki tok myślenia jest dobry? Nie. Na zachodzie większość supermarketów jest budowanych gdzieś na obrzeżach miasta, by nie zabijać małych sklepików. Oczywiście zachodowi zależy, by polskie społeczeństwo były biedne i sfrustrowane. Polacy popełnili ten błąd dawno temu, a teraz taki sam błąd popełniają Ukraińcy, których ciągnie do UE. Już nie mówię o tym, że zachodnie markety w Polsce nie płacą tak jak na zachodzie, a więc tutaj powinni mieć wybór, że albo płacą tyle ile np. w Niemczech, albo niech spadają. Polska powinna jak w największym stopniu ograniczyć zagraniczny kapitał, bo to doprowadza do tragedii i stopniowej utraty niepodległości.
-
Powtarzasz brednie za jakimiś durnymi politykami... Bez tego zagranicznego kapitału jeszcze długo nie wyszedłbyś z tego grajdoła jaki zafundował tutaj 45-letni okres chorego systemu polityczno-gospodarczego. Aby gospodarka funkcjonowała i się rozwijała musi być kapitał... a skąd miał się tutaj wziąć? Skąd masz technologie, które pozwalają Ci korzystać praktycznie z tego samego, co ludziska w cywilizowanym od lat świecie?
Markety zabijające małe sklepy? Tylko takie, które są niewiele warte lub ich właściciele nie potrafią się rozwijać. Supermarket nigdy nie wygra z bliskością osiedlowego sklepu... jak mam mięsny, spożywczy i monopolowy 50m od domu, to nie pójdę do marketu odległego o 500m - bo po co? Cenię sobie wygodę. Na moim osiedlu upadły tylko kiepskie sklepy - te oferujące wysokiej jakości towary (a nie tani chłam) prosperują doskonale dalej... a w pobliżu dwa markety. Podobnie z innym asortymentem - żona od lat prowadzi niewielki sklep z bielizną, który pomimo konkurencji w postaci różnych galerii prosperuje całkiem nieźle... tylko myśleć w handlu trzeba. Pozdychali ci co myśleli, że jak żarło na zasadzie lat 90-tych, to bez rozwoju dalej tak będzie - że ludzie dalej będą jak wtedy kupowali wszystko bezmyślnie bo nagle jest, a kiedyś nie było.
Markety na obrzeżach? Super - tylko to właśnie klient chce mieć do nich blisko, to zapotrzebowanie wymusza ich lokalizację. Ludzie nie chcą jeździć na peryferie. Porównanie "z zachodem" jest bez sensu - tam wielu ludzi mieszka na przedmieściach miast i po drodze mają. U nas dalej większość mieszkańców to ludzie z osiedli całkiiem bliskich centrów miast i jeszcze długo tak będzie - to oni chcą mieć takie kompleksy handlowe odpowiednio blisko.
Niepodległość - a cóż to jest? Biznes w tym handel stał się międzynarodowy i ciągniemy z tego profity... dla nas, dla zwykłych ludzi. Guzik mnie obchodzą slogany, a obchodzi mnie poziom życia, a ten się zwiększa systematycznie właśnie dzięki m.in. umiędzynarodawianiu wielu rodzajów działań, spadkowi znaczenia granic itd. W sumie niech rządzi nawet Marsjanin byle wychodziło nam to na dobre. Od sloganów o jakiś niepodległościach to lepiej mieć nie będziesz.
Ja już w życiu przerabiałem zamknięty grajdów, ze wzniosłymi hasłami i kretyńskim systemem gospodarczym - może dlatego potrafię docenić zmiany i wzrost poziomu życia oraz to skąd to się wzieło.
-
Guzik mie obchodzą slogany, a obchodzi mnie poziom życia
Po przeczytaniu tego odechciało mi się dyskutować. ^^