Forum Republiki Bialeńskiej
Peryferia => Metro w Bałdaraszu => Archiwum Państwowe => Życie codzienne => : Konstanty Jerzy Michalski Mon, 24 Nov 2014, 07:44:49
-
Niebiescy pośród innych linii mieli wbrew pozorom najlepszą sytuację. Pomimo początkowych braków wody i prądu - zainstalowali nowe filtry, wzięte z magazynu budowlanego, do którego mieli prosty dostęp, bo znajdował się pod ziemią, niedaleko Centralnej. Szybko próbowano rozwiązać także problem mieszkań - kilkunastu górników kopało mieszkania, umieszczano tam tkaniny, przehandowane od "Nowych" ze Sprikingradu, ale także Agrarystów, z którymi zawarto pakt o nieagresji i wzajemnej pomocy - jeśli Sekciarze/Pokojowi/Czerwoni/Fashyści zaatakują, pomagają sobie w razie możliwości. Największe odkrycie przyszło natomiast niepozornie.
Braki żywności doskwierały Niebieskim. Powoli kończyła się żywność z supermarketu, a Agraryści oczekiwali od nich pomocy, w związku z co i raz większym niedoborem. Wtedy przyszło wybawienie. O ile niektórzy wierzyli w legendarnych "Pokojowców" i "Instytut", gdzie żyją odpowiednio - żołnierze AB i słynni Insytutowcy - ludzie wyposażeni w najnowocześniejsze, niemal niezniszczalne kombinezony i świetną broń. I co ciekawsze, mieli oni pomagać "biedakom" z Metra. To też się potwierdziło. Gdy górnicy kopali mieszkanie dla szefa Centralnej - Ioahnesa Basileiusa, odkryli bardzo dziwne pomieszczenie - było w nim zapalone światło i było w nim kilkunastu dziwnie ubranych ludzi. Poprowadzili oni górników pod ścianę, związali, kazali brać wielkie dziwnie przedmioty w paczkach i puścili ich wolno, chociaż wciąż trzymali coś w rodzaju Uzi. Niedługo mieli to w tajemnicy przed wszystkimi, poza władzami "Niebieskiej" rozpakować...
-
* Kowalow wjeżdża na Linię Niebieską i pokazuje strażnikowi paszport.*
-
*Kowalow został wpuszczony na tajne pertraktacje*
Gdy Kowalow, Goldman i szefostwo linii zasiedli do stołu, zaczęto podpieczętowywać paczkę, podwójnie zabezpieczoną, a w środku posiadającą tony folii bąbelkowej. Okazało się że jest to - wielki stół służacy do hydroponiki. Wtedy odezwał się Ioahnes, dwa lata wcześniej był pracownikiem Instytutu, ale potem przeniesiono go do UB.
- Wiecie co, panowie? - Żyjemy. Po prostu żyjemy. Za kilka dni będziemy mogli przyjąć wszystkich uchodźców z Sprikingradu.
- Co to jest, Ioahnes? - zapytał się Kowalow
- To jest źródło żywności. - Stół do hydroponiki, nie potrzebujący, nota bene skażonej - gleby do uprawy ziemi. Tu są nasiona - uwaga - bobu, fasoli, pomidorów, ziemniaków, truskawek i wiele więcej, co najdziwniejsze - nawet są tu specjalnie zabezpieczone nasiona z których można wyhodować drzewka owocowe.
- Nie zauważyliście wszystkiego, przyjaciele. - Tutaj mamy jakąś wielką zamrażarkę, lodówkę, w ogóle - to czy ci, załóżmy - Instytuciarze - nie poszaleli? Na cholerę nam drzewka owocowe, jak ich i tak nie wyhodujemy, a nawet jak urosną do poziomu z którego będą owoce - to i tak szybciej zginiemy. Zaiste, debile z nich. - rzekł Goldman
- Zaraz, ty jesteś idiotą, jak już. Gdzie przechowasz te wszystkie warzywa i owoce? Na dzisiejszą chwilę to my mamy problem przechować żywność z supermarketu, co dopiero świeże owoce naszej pracy. - powiedział Ioahnes - Kończąc sprawę, musimy to zakonspirować. Jeśli damy to do obejrzenia opinii publicznej to dostaną Agraryści i my, zapewne Sekciarze rzucą się na naszą uzbrojoną "Uniwersytecką", natomiast fashyści - to jest większy problem. Jeśli nie dołączycie do nas, Kowalow, to fashyści zajmą całe metro.