Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Plac Zielony => : Kristian Arped Sat, 13 Dec 2014, 21:48:52
-
Ja i Car Adam Aleksander używamy zwrotów typu "pan", "ekscelencja" itp. Taki mamy zwyczaj. Dlaczego osoba, która tu przejeżdża miałaby się dostosowywać do standardów Twoich, a nie naszych. ;)
Jest to kompletna bzdura i w żadnym stopniu powód do kłótni, ale takie czepianie się mnie na każdym kroku jest śmieszne. I bezcelowe, bo ja się nie obrażę, ani nie "abdykuję". Daremny wysiłek. Daj buziaka!
Pozwolę sobie zacytować pewną wypowiedź: (http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php/topic,1540.msg14872.html#msg14872)
Witaj! :)
Cieszę się, że Cię tu widzę! :)
Gdzie per pan?
-
Z Wiktorem znamy się osobiście od wieeeeelu miesięcy.
-
Macieja też? (http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php/topic,1.msg26.html#msg26)
-
Już od kilku tygodni przed napisaniem tego posta rozmawialiśmy na pewnym portalu historycznym, z którego Maciej dowiedział się o zakładaniu Bialenii. To mój ostatni post w tym wątku i w temacie form grzecznościowych.
Wszystkie pytania i pretensje proszę kierować do Pałacu Prezydenckiego, ew. na prezydenckiego aska.
-
Nie sądziłem, że ktoś kiedyś odkopie moje raczkowanie w mikroświecie...
Ogłaszam, że Immanuel traci złotą łopatę.
-
Mnie też? <3 (http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php/topic,1916.msg18977.html#msg18977)
-
Andrzeju - niepotrzebnie przyczepiłeś się do Kristiana - bo jego informacja była wartościowa. Zgodnie z naszymi ugruntowanymi zwyczajami nie ma u nas obowiązku stosowania form grzecznościowych typu "Pan" czy "Ekscelencja" itd. - stosujemy je zasadniczo tylko przy okazjach bardzo oficjalnych, a nie na co dzień.
Nowy mieszkaniec może nie życzyć sobie, żeby zwracać się do niego per Ty.
I właśnie dlatego ta informacja Kristiana była sensowna - bo osoba z zewnątrz, nie znająca jeszcze naszych zwyczajów nie może oczekiwać takich wyszukanych form i nie powinna się dziwić czy oburzać na powszechną w sieci formę "per Ty". To nie my stosujemy się do zwyczaju gości, a w całym cywilizowanym świecie jest dokładnie odwrotnie - to gość dostosowuje się do zwyczajów gospodarzy. Jak jedziesz za granicę to dostosowujesz się zwyczajów miejscowych, a nie usiłujesz zmieniać miejscowych na swoją modłę bo to niegrzeczne. W zasadzie stosuje się to i w realu i w sieci czyli w wirtualu.
Dla unikania problemów i niejasności dobrze jest jak jest o tym poinformowany. I Kristian takiej informacji udzielił - zawczasu, aby nie było niepotrzebnych spięć.
Przecież to nie oznacza, że Tobie czy Adamowi Dostojewskiemu nie wolno takich form stosować czy, ze są one źle postrzegane (choć przesada może śmieszyć - to jednak nikt się tego nie wyśmiewa). Wolno jeśli taka jest Wasza wola - ale nie możecie oczekiwać tego od innych, bo zasadniczo od początku RB (w każdym razie od stycznia na pewno - bo wtedy tutaj przybyłem) w codziennych sytuacjach zwracamy się do siebie po imieniu - co zresztą jest przyjętą powszechnie zasadą tzw. netykiety.
-
Ja zasadniczo staram się czynić tak jak pisze Marszałek Razorblade. Chyba że w przypływie fali bufonady <3 i ubóstwianego przeze mnie patetyzmu, przejdę na pluralis maiestaticus tudzież zacznę używać owej arystokratycznej tytulatury.
-
Form grzecznościowych jest dość sporo, ale mikroświecie zazwyczaj używa się tylko parę. Na co dzień między sobą możemy, a nawet powinniśmy zwracać się do siebie "na ty", z kolei do Cara, króla, prezydenta, gościa zagranicznego itd. musimy używać zwrotów grzecznościowych.
-
Mimo wszystko nadal twierdzę, że w parlamencie, w rządzie itd. powinni się wszyscy zwracać do siebie per Pan. Z kolei na placu zielonym, irc-u, psychiatryku itd. już możemy sobie darować jakieś formy grzecznościowe. ;)
-
Cała zabawa polega na tym by nie osiągnąć poziomu sztuczności, a tym samym śmieszności...
... z kolei do Cara, króla, prezydenta, gościa zagranicznego itd. musimy używać zwrotów grzecznościowych.
Owszem - jeżeli gość zagraniczny występuje w danym momencie oficjalnie czyli np. ambasador w dziale ambasad powinien być tytułowany "Panem Ambasadorem", ale gdy choć jest ambasadorem kraju X to gdy prowadzi sobie dyskusje ze swoim ambasadorowaniem niezwiązane to tytułowanym być nie musi.
Podobnie przywódcami państw... mikroświat to nie real, gdzie takowe osoby są "ponad maluczkich" i mają swoje zamknięte grono, z rzadka "zstępując z piedestału do ludu", gdy takowa osoba prowadzi dyskusję w sprawach niezwiązanych ze sprawami oficjalnymi nie musi być tytułowanym, bo ograniczone grono powoduje, że każdy zajmuje się wieloma rzeczami w v-państwie.
Mimo wszystko nadal twierdzę, że w parlamencie, w rządzie itd. powinni się wszyscy zwracać do siebie per Pan.
Też wszystko zależy od sytuacji - na ile rozmawia się oficjalnie i formalnie... czyli jak w życiu czasem wypada tytułować dyrektora "Panem Dyrektorem", a czasem się tego nie robi bo sytuacja nie jest na tyle oficjalną by rozmawiać ze sobą w sposób sztuczny.