Proszę o uznanie mnie za zmarłego na terenie Republiki Bialeńskiej, z powodu zaginięcia.
(http://r-scale-03.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/4122cb13c7a474c1976c9706ae36521d/c309cc8a-d758-11e1-8d97-0025b511229e.jpg?type=1&srcmode=3&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=970&srch=546&dstw=970&dsth=546)
O godzinie 18:55 dnia 19 lutego 2015 roku, w pewnym mieście portowym Ivan von Vincis-Kazakov jak zwykle przechodził ulicą. Przechodnie kłaniali się mu, albo uciekali. Ivan był ubrany w czarny i drogi garnitur, firmy "Wandejski Inspektor". W pewnym momencie z ciemnej uliczki wyskoczyło sześciu zamaskowanych mężczyzn. Trzymali oni w rękach karabiny AK47. Od tyłu podjechało czarne Baridasche Motorworken (BMW). Otworzyły się ciemne szyby, wytoczyły karabiny. Ivan zwietrzył sprawę i pobiegł sprintem w kierunku drzwi, które były pół metra w lewo. Mężczyźni otworzyli ogień, lecz trafił tylko jeden - w lewą nogę. Głowa rodu von Vincis po stromych schodach wdrapała się na szczyt bloku. Ivan ciągle krwawił. Gdy był na dachu bloku, okazało się że wszystkie są tej samej wielkości i są położone tak, że się stykały. Przechodził więc postrzelony przez balustrady i szczyty, aż znalazł się na końcu szeregowej zabudowy. Wtedy zszedł schodami na dół. Gdy wychodził drzwiami zobaczył nadjeżdżające Baridasche Motorworken (BMW). Szyby były już opuszczone. Były ataman koszowy biegł jak szybko mógł w kierunku morza. Byli w dzielnicy portowej, więc do morza było jakieś 10 metrów. Auto się coraz bardziej zbliżało, a Ivan biegł i biegł. W pewnym momencie jeden z przechodniów obok wystrzelił w kierunku Ivana z pistoletu. Trafił w lewą nogę - drugi raz! Zapiekło i to mocno. W pewnym momencie Ivan myślał że ginie... Osunął się do wody, po czym zanurkował. Pod wodą jednak odzyskał trochę sił, ponieważ zdjął marynarkę i koszulę, oraz owinął mocno ranę na nodze. Woda wokół się zaczerwieniła. Nikt nie wie co było dalej, ponieważ kilka minut później Policja Krajowa dostała doniesienie o rzekomych zwłokach w wodzie - których jednak nie znaleziono.