-
(http://i.imgur.com/vdUQ0qe.png)
USTAWA O NAJWYŻSZYM KONSULU
z dnia xx marca 2015 r.
Artykuł 1.
1. Powołuje się do życia instytucję Najwyższego Konsula.
2. Najwyższy Konsul nie może pełnić jednocześnie urzędu Prezydenta lub szefa rządu oraz posiadać obywatelstwa innego państwa, jeśli umowa międzynarodowa nie mówi inaczej.
Artykuł 2.
1. Do kompetencji Najwyższego Konsula zalicza się:
1) przeprowadzanie kontroli w instytucjach państwowych;
2) prowadzenie postępowań dotyczących przestępstw politycznych;
3) opiniowanie aktów prawnych, wydanych przez właściwe organy Republiki Bialeńskiej;
4) wydawanie wiążącej opinii w sprawie rozwiązania Parlamentu przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej;
4) stosowania wraz z Prezydentem Republiki Bialeńskiej weta ustawodawczego, które nie może zostać odrzucone przez parlament, w sprawach zmiany Konstytucji oraz ratyfikacji umów i traktatów międzynarodowych.
Artykuł 3.
1. Kontrolę w instytucjach państwowych Najwyższy Konsul przeprowadza z własnej inicjatywy, na wniosek Prezydenta Republiki Bialeńskiej bądź grupy co najmniej trzech obywateli.
2. Najwyższy Konsul dokonuje kontroli pod względem:
a) legalności działań danej instytucji;
b) efektywności danej instytucji.
3. Po przeprowadzeniu kontroli Najwyższy Konsul publikuje raport, uwzględniający czynniki, o których mowa w ustępie 2.
Artykuł 4.
Najwyższym Konsulem może zostać obywatel bialeński, spełniająca następujące warunki:
1) jest obywatelem Republiki Bialeńskiej nieprzerwanie co najmniej od 40 dni;
2) nie został skazany przez sąd na zakaz sprawowania funkcji publicznych;
3) posiada tytuł szlachecki;
4) nie pełni funkcji niepołączalnych z urzędem Najwyższego Konsula.
Artykuł 5.
1. Wyboru Najwyższego Konsula dokonuje Zgromadzenie Arystokratów, w skład którego wchodzą wszyscy obywatele Republiki Bialeńskiej, posiadający tytuły szlacheckie.
2. Obradom Zgromadzenia Arystokratów przewodniczy Prezydent Republiki Bialeńskiej.
3. Zgromadzenie Arystokratów jest zwoływane, poprzez wydanie stosownego rozporządzenia – uwzględniającego osoby, mogące brać udział w Zgromadzeniu Arystokratów - przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej, na siedem dni przed końcem kadencji Najwyższego Konsula lub w bezpośrednio po skróceniu kadencji Najwyższego Konsula.
4. W głosowaniu nad wyborem Najwyższego Konsula, zależności od posiadanego tytułu szlacheckiego, każdy z członków Zgromadzenia Arystokratycznego posiada określoną wagę głosu:
1) Szlachcic - 1
2) Baron - 2
3) Wicehrabia - 3
4) Hrabia - 4
5) Margrabia - 5
6) Lord - 6
7) Kniaź - 7
8) Wielki Kniaź - 8
9) Grand - 9
10) Par - 10
11) Elektor - 11
5. Najwyższy Konsul wybierany spośród członków Zgromadzenia Arystokratycznego, którzy zgłoszą swą kandydaturę, w terminie wyznaczonym przez Prezydenta Republiki, na ten urząd w jawnym i bezpośrednim głosowaniu.
6. Najwyższym Konsulem zostaje kandydat na ten urząd, który uzyska największa liczbę głosów. W przypadku, gdy dwóch lub więcej kandydatów ma tyle samo głosów, decyduje liczba folwarków – urząd zdobywa ten kandydat, który posiada ich więcej.
Artykuł 6.
1. Kadencja Najwyższego Konsula trwa 8 tygodni.
2. Kadencja Najwyższego Konsula może zostać skrócona przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej w przypadku:
1) wyrażania takiej woli przez Najwyższego Konsula;
2) gwałtownego spadku aktywności Najwyższego Konsula.
Artykuł 7.
1. Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia
2. Z chwilą wejścia w życie ustawy traci moc prawną ustawa o Trybunale Najwyższym z dnia 27 grudnia 2014 roku.
Panie Marszałku!
Wysoka Izbo!
Projekt zgłoszony na podstawie szeroko rozumianej debaty obywatelskiej (http://spolecznosc.bialenia.net.pl/index.php?topic=2957.msg29423#msg29423). Dodam że zrezygnowałem z kompetencji oceniania konstytucyjności oraz interpretowania prawa.
-
Mam wątpliwości co do artykułu szóstego. Trzeba chyba uściślić, co to "gwałtowny spadek aktywności Najwyższego Konsula", żeby żaden prezydent nie nadużywał tej możliwości. ;)
A poza tym, to myślę, że możemy spróbować.
-
No to lecimy. Ustęp 2. art. 1. do ustawy o incompatibilitas, bo nie ma sensu zapisów o niepołączalności tak rozwalać po wszystkich aktach prawnych. Brak możliwości odrzucenia weta jest śmiechem na sali, a głosy ważone strzałem w nasz największy atrybut - bycie republiką, gdzie wszyscy są równi.
-
Wzorowałem się na ustawie o Trybunale Najwyższym, gdzie dokonano takiego zapisu. Dlaczego brak możliwości odrzucenia weta jest śmiechem na sali? A od kiedy to republikanizm oznacza równość?
-
Brak możliwości odrzucenia weta jest wysoce kontrowersyjny. Można wprowadzić ograniczenie, że Konsul razem z Prezydentem może tego użyć tylko jeden raz w miesiącu.
Natomiast co do głosów ważonych, to myślę, że w przypadku tego urzędu można coś takiego wprowadzić, na próbę. O ile zawsze byłem raczej zwolennikiem braku takich głosów, to taki eksperyment (cały ten urząd Najwyższego Konsula traktuję jako eksperyment) można przeprowadzić.
-
Wzorowałem się na ustawie o Trybunale Najwyższym, gdzie dokonano takiego zapisu. Dlaczego brak możliwości odrzucenia weta jest śmiechem na sali? A od kiedy to republikanizm oznacza równość?
Okej, rozumiem, ale liczę że poprawisz projekt ustawy, zanim przystąpimy do głosowania. Brak możliwości odrzucenia weta jest kpiną z trójpodziału władzy, w którym żadna ze stron nie jest dominująca. A gdzie napisałem, że republikanizm oznacza równość? Napisałem, że szczycimy się tym, że jesteśmy republiką, w której każdy jest równy a nie, że republikanizm znaczy równość. Proszę czytać ze zrozumieniem.
Natomiast co do głosów ważonych, to myślę, że w przypadku tego urzędu można coś takiego wprowadzić, na próbę. O ile zawsze byłem raczej zwolennikiem braku takich głosów, to taki eksperyment (cały ten urząd Najwyższego Konsula traktuję jako eksperyment) można przeprowadzić.
Szczerze - niepotrzebny bałagan. Lepiej rozwijać to co już mamy, tj. rząd, który do dzisiaj nie jest jakoś prawnie uregulowany, a ministerstwa to już zupełny bałagan legislacyjny... ale to już w tym momencie zależy od przyszłego prezydenta, czy powoła w końcu ministerstwa na drodze rozporządzenia, czy nadal ministrowie nie będą swoich ministerstw mieli.
-
Kolejna sprawa, ta ustawa wyklucza komunistów. Oni ze względów światopoglądowych odmawiają przyjęcia nadań lennych. Propozycja - możliwość uczynienia honorowym członkiem (albo zwykłych członkiem) danego obywatela, nawet jeśli nie spełnia on warunków.
-
@Kristian
Owszem poprawię, jak tylko uzyskam dostęp do komputera. Nie musimy na siłę przenosić wzorców z realnego świata do mikronacji - trójpodział władzy nie jest niezbędny. Ja zaś będę dążył do maksymalnego wzmocnienia egzekutywy. Poza tym, weto odnosi się tylko do Konstytucji oraz ratyfikacji umów międzynarodowych, nie zaś do wszystkich aktów prawnych, wydawanych przez parlament. Co do republikanizmu. Przeczytaj raz jeszcze swoją wypowiedź - jest nieco dwuznaczna. Chodzi albo o republikę jako taką albo o republikę w wydaniu bialeńskim. Ale mniejsza o łapanie się za słówka. Rozumiem o co ci chodzi. Jednak chciałbym zaznaczyć, że w tej kwestii precedensowa była Ordynacja Wyborcza, która ułatwia zdobywanie mandatów poselskich tym, którzy posiadają więcej folwarków.
@Konstanty
A co z Ordynacją Wyborczą, ułatwiającą zdobycie mandatu tym, którzy mają więcej folwarków. Ona wszak też narusza prawa komunistów. :-D
-
Owszem poprawię, jak tylko uzyskam dostęp do komputera. Nie musimy na siłę przenosić wzorców z realnego świata do mikronacji - trójpodział władzy nie jest niezbędny. Ja zaś będę dążył do maksymalnego wzmocnienia egzekutywy. Poza tym, weto odnosi się tylko do Konstytucji oraz ratyfikacji umów międzynarodowych, nie zaś do wszystkich aktów prawnych, wydawanych przez parlament. Co do republikanizmu. Przeczytaj raz jeszcze swoją wypowiedź - jest nieco dwuznaczna. Chodzi albo o republikę jako taką albo o republikę w wydaniu bialeńskim. Ale mniejsza o łapanie się za słówka. Rozumiem o co ci chodzi. Jednak chciałbym zaznaczyć, że w tej kwestii precedensowa była Ordynacja Wyborcza, która ułatwia zdobywanie mandatów poselskich tym, którzy posiadają więcej folwarków.
Powtórzę raz jeszcze starą formułkę. Parlament jest konstytucyjnie przedstawicielem narodu, tego 20-osobowego w porywach narodu bialeńskiego. Jeżeli naród nie chce się bratać z kimś, lub chce zmienić państwo w którym żyje, po co mu blokować drogę? Po kiego wzmacniać inne gałęzie przy tak małej społeczności? Kogo chcecie naśladować? To właśnie silna legislatywa jest marką Bialenii, a wszystko co robicie ostatnio dąży do zmniejszenia jej znaczenia. Zostawmy chociaż to status quo, w którym teraz jesteśmy, gdzie wszystkie gałęzie są mniej więcej równo silne.
Co do łapania się za słówka, może przytoczę raz jeszcze moją wypowiedź: bycie republiką, gdzie wszyscy są równi. Gdzie tu dwuznaczność? Chyba wiadomo, że nie chodzi o bycie w obojętnie jakiej republice tylko właśnie w takiej, w której panuje równość. Precedensu nie widzę przy ordynacji. Wszystko było okej, dopóki nie nadawano parunastu folwarku za małą pracę, a zaledwie parę (Maciej jest tu doskonałym przykładem) za niezłomną pracę na rzecz dobrego jutra.
Poza tym, takim modelem wytworzycie sobie niezmienną parę prezydenta i najwyższego konsula. Pierwszy będzie nadawał folwarki drugiemu, by mógł sobie swoją kandydaturę przegłosować. Zmiana prezydenta? E tam, tylko skaże się wszystkich i po problemie.
-
Wszystko było okej, dopóki nie nadawano parunastu folwarku za małą pracę, a zaledwie parę (Maciej jest tu doskonałym przykładem) za niezłomną pracę na rzecz dobrego jutra.
Dlaczego forma "nadawano"? Raz nadano. I owszem, było to nierozsądne, zachwiało rozsądną polityką nadań lennych (którą utrzymywali dotychczas wszyscy prezydenci, co trzeba przyznać bez względu na ocenę ich pozostałych działań). Ale to jednorazowy przypadek. No i nauczka dla nas wszystkich, żeby na prezydenta wybierać osoby pewne i w miarę przewidywalne...
Poza tym, takim modelem wytworzycie sobie niezmienną parę prezydenta i najwyższego konsula. Pierwszy będzie nadawał folwarki drugiemu, by mógł sobie swoją kandydaturę przegłosować. Zmiana prezydenta? E tam, tylko skaże się wszystkich i po problemie.
Biorąc pod uwagę, że poseł ustawotwórca oficjalnie reprezentuje monarchizm, to chyba nie można by mieć o to jakichkolwiek pretensji. ;)
Ale tak bardzo serio, to myślę, że ten domysł jest przesadzony. Ale nawet jeśli nie, to walka o władzę mogłaby ożywić nasze życie polityczno-społeczne. Obecnie nikomu się za bardzo nie uśmiecha bycie prezydentem, co mnie ani trochę nie dziwi. Już wcześniej mówiłem, że tak będzie wyglądało dalsze uparte ciągnięcie parlamentaryzmu. To sensowniejszy już byłby pełen parlamentaryzm: w ogóle nie byłoby głowy państwa (ustawy podpisywałby Marszałek Parlamentu, on też miałby prawo do podejmowania doraźnych decyzji), ministrowie, sędziowie, itd. byliby powoływani i odwoływani przez Parlament (i podlegaliby tylko jemu).
Czas podjąć pewne decyzje. Ja mógłbym żyć zarówno w kraju rządzonym w dużej mierze przez silną jednostkę, jak i w kraju z wszechwładnym parlamentem. Ale trzeba się zdecydować i nie utrzymywać na siłę nieatrakcyjnych urzędów.
-
Dlaczego forma "nadawano"? Raz nadano. I owszem, było to nierozsądne, zachwiało rozsądną polityką nadań lennych (którą utrzymywali dotychczas wszyscy prezydenci, co trzeba przyznać bez względu na ocenę ich pozostałych działań). Ale to jednorazowy przypadek. No i nauczka dla nas wszystkich, żeby na prezydenta wybierać osoby pewne i w miarę przewidywalne...
Mój błąd. Sam nie wiem, dlaczego użyłem takiej formy.
Obecnie nikomu się za bardzo nie uśmiecha bycie prezydentem, co mnie ani trochę nie dziwi. Już wcześniej mówiłem, że tak będzie wyglądało dalsze uparte ciągnięcie parlamentaryzmu.
Raz mieliśmy tylko 4/5 kandydatów do parlamentu. Czy to oznacza, że parlament jest nieatrakcyjny? Od tamtego czasu też nie zwiększono jego uprawnień. Jeden kandydat starczy... w sumie dwóch, w tym drugi chętny nie spełnia wymogów. Poza tym, czego oczekujesz? Że na jednoosobowy urząd zgłosi się pół kraju? No błagam.
Czas podjąć pewne decyzje. Ja mógłbym żyć zarówno w kraju rządzonym w dużej mierze przez silną jednostkę, jak i w kraju z wszechwładnym parlamentem. Ale trzeba się zdecydować i nie utrzymywać na siłę nieatrakcyjnych urzędów.
Ale polaryzujesz. Może jeszcze jednomandatowe okręgi wyborcze do tego?
-
Polecam następnym razem przeczytać od deski do deski ustawę o tytułach szlacheckich przed zgłoszeniem aktu prawnego dotykającego tytułów. Połowa treści proponowanej ustawy wskazuje na to, że projekt ten pisany był "na czuja" w przypadku nawiązań do ustawy o tytułach. Na przykład - co z możliwością (już istniejącą, nie tak jak w momencie pisania ordynacji) zrzeknięcia się tytułu? Co z możliwym do posiadania drugim tytułem w kwestii naliczania wagi głosu (to nie jest oczywiste, a w razie kontrowersji skończy się kolejnym leżącym miesiącami w Sądzie wnioskiem o interpretację...)?
A to całe weto, jak widać, powinno zostać odrzucone, kiedy o tym mówiłem, gdzieś tak w okolicach pisania nowej Konstytucji... I jaki: "raz w miesiącu"? Przecież takie coś to zaprzeczenie samej idei weta.
Ogólnie tworzona jest tu instytucja, którą trzeba będzie potem albo gromić, albo obsadzać w kółko tą samą osobą. Chyba nawet wiem, kogo tam się wrzuci, jeżeli projekt przejdzie. ::)
A te głosy ważone to sobie stosujcie na uniwerku i innych instytucjach "jak-kto-chce", a nie przy wybieraniu osoby o takich jak proponowane kompetencjach w państwie.
-
Polaryzacja jest potrzebna. Musimy stworzyć rywalizujące ze sobą koncepcje działania państwa. Chyba, że uważasz, że teraz jest fajnie? Bo moim zdaniem nie jest.
-
Polaryzacja jest potrzebna. Musimy stworzyć rywalizujące ze sobą koncepcje działania państwa. Chyba, że uważasz, że teraz jest fajnie? Bo moim zdaniem nie jest.
A twórzcie, śmiało. Ostatni tak kontrowersyjny pomysł, mający okazję wywołać zażartą i ciekawą dyskusję był gdzieś tak w okolicach pomysłu na stworzenie Marslandii...
-
Polaryzacja jest potrzebna. Musimy stworzyć rywalizujące ze sobą koncepcje działania państwa. Chyba, że uważasz, że teraz jest fajnie? Bo moim zdaniem nie jest.
Teraz jest fajnie, bo obecny ustrój pozwala na takie dyskusje. Poza tym, co niby w dzisiejszym ustroju nie działa? Problemem nie jest ustrój, tylko wypalenie się co niektórych obywateli. Twórzcie coś, przywróćcie epopeję do życia, organizujcie imprezy sportowe, ale od ustroju wara.
-
Ja niezbyt widzę sens w tworzeniu czegokolwiek, bo nikt nie jest tym zainteresowany. A próby zmiany ustroju chociaż spotykają się ze sprzeciwem i bulwersem, więc chociaż zauważacie. Oczywiście wiem, że to daremny trud, ale cóż...
-
Powtórzę raz jeszcze starą formułkę. Parlament jest konstytucyjnie przedstawicielem narodu, tego 20-osobowego w porywach narodu bialeńskiego. Jeżeli naród nie chce się bratać z kimś, lub chce zmienić państwo w którym żyje, po co mu blokować drogę? Po kiego wzmacniać inne gałęzie przy tak małej społeczności? Kogo chcecie naśladować? To właśnie silna legislatywa jest marką Bialenii, a wszystko co robicie ostatnio dąży do zmniejszenia jej znaczenia. Zostawmy chociaż to status quo, w którym teraz jesteśmy, gdzie wszystkie gałęzie są mniej więcej równo silne.
Ten sam naród wybiera swojego Prezydenta, który również jest przedstawicielem narodu - głową państwa. Jeśli działania parlamentu będą całkowicie sprzeczne z wizją głowy państwa - kierownika jego polityki, to dlaczego nie mógłby on notabene kolegialnie (wraz z kolejnym urzędnikiem wybranym de facto przez naród) odrzucić tego projektu? Wyjątkowo świetlana ta legislatywa. W tej kadencji wszystkie projekty - poza jednym autorstwa Kristiana- ustaw zostały wysunięte przez przedstawicieli rządu (w przytłaczającej większości przez Andrzeja Swarzewskiego), naturalnie pomijając projekt, o którym dyskutujemy.
Co do łapania się za słówka, może przytoczę raz jeszcze moją wypowiedź: bycie republiką, gdzie wszyscy są równi. Gdzie tu dwuznaczność? Chyba wiadomo, że nie chodzi o bycie w obojętnie jakiej republice tylko właśnie w takiej, w której panuje równość. Precedensu nie widzę przy ordynacji. Wszystko było okej, dopóki nie nadawano parunastu folwarku za małą pracę, a zaledwie parę (Maciej jest tu doskonałym przykładem) za niezłomną pracę na rzecz dobrego jutra.
Ja zrozumiałem to tak: bycie republiką, gdzie (jak w każdej republice) wszyscy są równi.
Ad Ordynacja
Artykuł 5.
1. Prezydentem zostaje kandydat na ten urząd, który uzyska największa liczbę głosów. Jeżeli żaden z kandydatów nie zdobędzie ponad połowy głosów, zarządza się drugą turę wyborów nie dłużej niż 10 dni po zakończeniu się poprzedniej, w której udział bierze dwójka kandydatów z największą ilością głosów na nich oddanych. W przypadku, gdy dwóch lub więcej kandydatów ma tyle samo głosów, decyduje miejsce na liście na zasadzie, że przechodzi ten kandydat, który jest nań wyżej.
2. Miejsca na liście kandydatów są przydzielane zgodnie z ilością nadanych folwarków - na zasadzie im więcej folwarków, tym wyższe miejsce na liście.
Zdaje mi się, że tutaj już zrezygnowano z zasady równości. Teoretycznie każdy powinien mieć równe szanse na zdobycie urzędu prezydenckiego. A tu okazuje się, że w drugiej turze w przypadku równej ilości głosów większe szanse ma osoba, posiadająca więcej folwarków.
Poza tym, takim modelem wytworzycie sobie niezmienną parę prezydenta i najwyższego konsula. Pierwszy będzie nadawał folwarki drugiemu, by mógł sobie swoją kandydaturę przegłosować. Zmiana prezydenta? E tam, tylko skaże się wszystkich i po problemie.
Właściwie wszystko można sprowadzić do absurdalnej, abstrakcyjnej formy, ale czy to ma sens?
Raz mieliśmy tylko 4/5 kandydatów do parlamentu. Czy to oznacza, że parlament jest nieatrakcyjny? Od tamtego czasu też nie zwiększono jego uprawnień. Jeden kandydat starczy... w sumie dwóch, w tym drugi chętny nie spełnia wymogów. Poza tym, czego oczekujesz? Że na jednoosobowy urząd zgłosi się pół kraju? No błagam.
Mógłby być jeszcze jeden, gdyby nie wymogi.
Polecam następnym razem przeczytać od deski do deski ustawę o tytułach szlacheckich przed zgłoszeniem aktu prawnego dotykającego tytułów. Połowa treści proponowanej ustawy wskazuje na to, że projekt ten pisany był "na czuja" w przypadku nawiązań do ustawy o tytułach. Na przykład - co z możliwością (już istniejącą, nie tak jak w momencie pisania ordynacji) zarzeknięcia się tytułu? Co z możliwym do posiadania drugim tytułem w kwestii naliczania wagi głosu (to nie jest oczywiste, a w razie kontrowersji skończy się kolejnym leżącym miesiącami w Sądzie wnioskiem o interpretację...)?
Można zrzec się tytułu, ale niosłoby to za sobą pewne konsekwencje i ograniczenia polityczne. Równie dobrze można go posiadać, ale nie używać na co dzień - co robi większość osób. Ale jeśli jest to aż takim ogromnym problemem, to można przyjmować do Zgromadzenia na podstawie folwarków. Jednak nie będę ukrywał, że od początku moim celem było scedowanie jak największych uprawnień politycznych na arystokrację, co zresztą wynika z ideologi, jaką głosi moje ugrupowanie. Co do wagi - zgoda. Myślę że dobrym rozwiązaniem byłoby przyznawanie wagi, tak by każdy kolejny tytuł posiadał większą o jeden wagę głosu od poprzedniego. Per analogiam w przypadku zrzeczenia się tytułów, a pozostawienia folwarków (liczba folwarków, przypisanych do danego tytułu odpowiadałby temu tytułowi).
Ogólnie tworzona jest tu instytucja, którą trzeba będzie potem albo gromić, albo obsadzać w kółko tą samą osobą. Chyba nawet wiem, kogo tam się wrzuci, jeżeli projekt przejdzie. ::)
Powołanie tej instytucji to także próba reformy Trybunału Najwyższego, który de facto był martwą instytucją. Może znajdą się inne osoby poza Tobą, które chciałby objąć tę funkcję?
-
Ten sam naród wybiera swojego Prezydenta, który również jest przedstawicielem narodu - głową państwa. Jeśli działania parlamentu będą całkowicie sprzeczne z wizją głowy państwa - kierownika jego polityki, to dlaczego nie mógłby on notabene kolegialnie (wraz z kolejnym urzędnikiem wybranym de facto przez naród) odrzucić tego projektu? Wyjątkowo świetlana ta legislatywa. W tej kadencji wszystkie projekty - poza jednym autorstwa Kristiana- ustaw zostały wysunięte przez przedstawicieli rządu (w przytłaczającej większości przez Andrzeja Swarzewskiego), naturalnie pomijając projekt, o którym dyskutujemy.
Głową państwa, nie narodu. Ponadto mówiłem, że odnoszę się tylko i wyłącznie do prawa, nie zaś do innych źródeł. Do prawa, w którym tylko i wyłącznie parlament widnieje jako reprezentant narodu. No a jak już mówimy o mnie, to proponuję prześledzić może nie ostatnią kadencję, ale siódmą i ósmą i zobaczyć ile projektów było tam mojego autorstwa. Poza tym, co z tego że projektów teraz nie ma z naszej strony? Być może nie ma czego teraz reformować?
Zdaje mi się, że tutaj już zrezygnowano z zasady równości. Teoretycznie każdy powinien mieć równe szanse na zdobycie urzędu prezydenckiego. A tu okazuje się, że w drugiej turze w przypadku równej ilości głosów większe szanse ma osoba, posiadająca więcej folwarków.
Nie. To był kompromis i proszę przeczytać jakimi przesłankami się wtedy kierowaliśmy, a dopiero potem przywoływać te zapisy.
Właściwie wszystko można sprowadzić do absurdalnej, abstrakcyjnej formy, ale czy to ma sens?
Nie wiem, czy ma. Wiem, że nie ma sensu zmieniać dobrze działającego systemu.
-
Dobrze działającego systemu zmieniać nie trzeba, ale obecny system idealnie nie działa. Co widać po tym ile ludzi odeszło nie widząc.sensu działania w ramach takiego systemu.
-
Ten sam naród wybiera swojego Prezydenta, który również jest przedstawicielem narodu - głową państwa. Jeśli działania parlamentu będą całkowicie sprzeczne z wizją głowy państwa - kierownika jego polityki, to dlaczego nie mógłby on notabene kolegialnie (wraz z kolejnym urzędnikiem wybranym de facto przez naród) odrzucić tego projektu?
Pytanie prowokacyjne - a czemu nie na odwrót?
Zdaje mi się, że tutaj już zrezygnowano z zasady równości. Teoretycznie każdy powinien mieć równe szanse na zdobycie urzędu prezydenckiego. A tu okazuje się, że w drugiej turze w przypadku równej ilości głosów większe szanse ma osoba, posiadająca więcej folwarków.
Skoro naród nie może rozstrzygnąć, niech rozstrzygają zasługi.
A dla świętego spokoju zawsze można przywrócić losowanie miejsc na liście.
Powołanie tej instytucji to także próba reformy Trybunału Najwyższego, który de facto był martwą instytucją. Może znajdą się inne osoby poza Tobą, które chciałby objąć tę funkcję?
Akurat nie siebie miałem na myśli, tylko jedynego w historii RB skutecznego speca od osądzania.
Poza tym, Trybunał Najwyższy nic nie robi, bo de facto - to co ma do roboty, to problemy występujące od święta. W końcu tu nie ma ruchów separatystycznych, rewolucjonistów itd.
Dobrze działającego systemu zmieniać nie trzeba, ale obecny system idealnie nie działa. Co widać po tym ile ludzi odeszło nie widząc.sensu działania w ramach takiego systemu.
To znaczy poza Jankiem - kto?
-
Pytanie prowokacyjne - a czemu nie na odwrót?
Ale Prezydent, prawda, nie może wydawać dekretów z mocą ustawy. :*
To znaczy poza Jankiem - kto?
Ja sensu kolejnych gorzkich żali nie widzę, nie wiem jak Ty.
-
Ale Prezydent, prawda, nie może wydawać dekretów z mocą ustawy.
Wielu rzeczy nie może. :*
Ja sensu kolejnych gorzkich żali nie widzę, nie wiem jak Ty.
Czy to ja zacząłem? ::)
-
Wydawało nam się, że już społeczeństwo widzi, że nie wszystko idealnie działa. ;) Ale cóż, my jesteśmy cierpliwi, w końcu przyznacie nam rację. ;)
-
Wydawało nam się, że już społeczeństwo widzi, że nie wszystko idealnie działa. ;) Ale cóż, my jesteśmy cierpliwi, w końcu przyznacie nam rację. ;)
No, spokój jest. Świetnie, możemy pracować dalej.
Żeby podtrzymać debatę, wpuszczam wszystkich chętnych obywateli do Parlamentu.
-
Panie Marszałku!
Wysoka Izbo!
Zgłaszam autopoprawkę, uwzględniającą propozycje posła Swarzewskiego odnośnie p.2, ust.2, art.6. oraz propozycję uściślenia procedur wyboru Najwyższego Konsula, a które to zwrócił uwagę Pan Marszałek oraz poseł Michalski. A także propozycję posła Iversena o przeniesieniu zapisu ustępu o niepołączalności urzędu Najwyższego Konsula do ustawy o incompatibilitas (vide art. 7) oraz propozycję posła Iversena o dołączenie do projektu ustawy o Najwyższym Trybunie projektu ustawy o zmianie Konstytucji oraz Kodeksu Parlamentu. (v. art.7.)
(http://i.imgur.com/vdUQ0qe.png)
USTAWA O NAJWYŻSZYM KONSULU
z dnia xx xx 2015 r.
Artykuł 1.
Powołuje się do życia instytucję Najwyższego Konsula.
Artykuł 2.
1. Do kompetencji Najwyższego Konsula zalicza się:
1) przeprowadzanie kontroli w instytucjach państwowych;
2) prowadzenie postępowań dotyczących przestępstw politycznych;
3) opiniowanie aktów prawnych, wydanych przez właściwe organy Republiki Bialeńskiej;
4) wydawanie wiążącej opinii w sprawie rozwiązania Parlamentu przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej;
4) stosowania wraz z Prezydentem Republiki Bialeńskiej weta ustawodawczego, które nie może zostać odrzucone przez parlament, w sprawach zmiany Konstytucji oraz ratyfikacji umów i traktatów międzynarodowych.
Artykuł 3.
1. Kontrolę w instytucjach państwowych Najwyższy Konsul przeprowadza z własnej inicjatywy, na wniosek Prezydenta Republiki Bialeńskiej bądź grupy co najmniej trzech obywateli.
2. Najwyższy Konsul dokonuje kontroli pod względem:
a) legalności działań danej instytucji;
b) efektywności danej instytucji.
3. Po przeprowadzeniu kontroli Najwyższy Konsul publikuje raport, uwzględniający czynniki, o których mowa w ustępie 2.
Artykuł 4.
Najwyższym Konsulem może zostać obywatel bialeński, spełniająca następujące warunki:
1) jest obywatelem Republiki Bialeńskiej nieprzerwanie co najmniej od 40 dni;
2) nie został skazany przez sąd na zakaz sprawowania funkcji publicznych;
3) posiada tytuł szlachecki;
4) nie pełni funkcji niepołączalnych z urzędem Najwyższego Konsula.
Artykuł 5.
1. Wyboru Najwyższego Konsula dokonuje Zgromadzenie Arystokratów, w skład którego wchodzą wszyscy obywatele, posiadający tytuły szlacheckie lub folwarki oraz osoby, które posiadały tytuł szlachecki lub folwarki, jednak zrzekły się ich posiadania.
2. Obradom Zgromadzenia Arystokratów przewodniczy Prezydent Republiki Bialeńskiej.
3. Zgromadzenie Arystokratów jest zwoływane, poprzez wydanie stosownego rozporządzenia – uwzględniającego osoby, mogące brać udział w Zgromadzeniu Arystokratów - przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej, na siedem dni przed końcem kadencji Najwyższego Konsula lub w bezpośrednio po skróceniu kadencji Najwyższego Konsula.
4. W głosowaniu nad wyborem Najwyższego Konsula, zależności od posiadanego tytułu szlacheckiego, każdy z członków Zgromadzenia Arystokratycznego posiada określoną wagę głosu:
1) Szlachcic - 1
2) Baron - 2
3) Wicehrabia - 3
4) Hrabia - 4
5) Margrabia - 5
6) Lord - 6
7) Kniaź - 7
8) Wielki Kniaź - 8
9) Grand - 9
10) Par - 10
11) Elektor - 11
12) Elektor baron - 12
13) Elektor hrabia - 13
14) Elektor margrabia - 14
15) Elektor lord - 15
16) Elektor kniaź - 16
17) Elektor grand - 17
18) Elektor par - 18
5. Waga głosu przysługująca danemu tytułowi szlacheckiemu jest tożsama z wagą głosu, przysługującą liczbie folwarków, przysługujących temu tytułowi szlacheckiemu - w przypadku zrzeczenia się tego tytułu szlacheckiego - bądź liczbie folwarków, przysługujących temu tytułowi szlacheckiemu, posiadanych przed zarzeknięciem się tego tychże folwarków
6. Najwyższy Konsul wybierany spośród członków Zgromadzenia Arystokratycznego, którzy zgłoszą swą kandydaturę, w terminie wyznaczonym przez Prezydenta Republiki, na ten urząd w jawnym i bezpośrednim głosowaniu.
7. Najwyższym Konsulem zostaje kandydat na ten urząd, który uzyska największa liczbę głosów. W przypadku, gdy dwóch lub więcej kandydatów ma tyle samo głosów, decyduje liczba folwarków – urząd zdobywa ten kandydat, który ich więcej lub posiadał ich więcej przed faktem zrzeczenia się ichże.
Artykuł 6.
1. Kadencja Najwyższego Konsula trwa 8 tygodni.
2. Kadencja Najwyższego Konsula może zostać skrócona przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej w przypadku:
1) wyrażania takiej woli przez Najwyższego Konsula;
2) przedłużającej się i niezapowiedzianej nieaktywności Najwyższego Konsula, która przekracza dwa tygodnie.
Artykuł 7.
1. Ust. 2 art. 4. Konstytucji przyjmuje brzmienie:
" 2. Władzę ustawodawczą jest Parlament Republiki Bialeńskiej, wykonawczą- Prezydent i rząd, a sądowniczą- Sąd Ludowy oraz Najwyższy Trybun"
2. Ust. 4 art. 6. Konstytucji przyjmuje brzmienie:
"0. Prezydent.
1. Wiceprezydent.
2. Najwyższy Konsul
3. Marszałek Parlamentu.
4. Wicemarszałek Parlamentu.
5. Premier.
6. Sędzia.
7. Marszałek Bialenii.
8. Prezes Policji Krajowej.
9. Prezydent Krajowej Rady Informatycznej.
10. Minister Spraw Zagranicznych.
11. Minister Spraw Wewnętrznych.
12. Prezes Bialeńskiej Izby Wymiany.
13. Pozostali ministrowie według stażu.
14. Posłowie według stażu.
15. Członkowie Rady Dyplomatycznej według stażu.
16. Gubernatorzy prowincji według stażu.
17. Członkowie Krajowej Rady Informatycznej według stażu.
18. Żołnierze i policjanci według stażu.
19. Pozostali Bialeńczycy według stażu."
3. Dodaje się literę j) do art.8. Konstytucji w brzmieniu:
"j) Wraz z Najwyższym Konsulem stosuje weto ustawodawcze, które nie może zostać odrzucone przez parlament, w sprawach zmiany Konstytucji oraz ratyfikacji umów i traktatów międzynarodowych."
4. Litera c) ust. 2. art. 15. Konstytucji przyjmuje brzmienie:
"c) Rozwiązania przez Prezydenta, po zasięgnięciu wiążącej opinii Najwyższego Konsula"
5. Art.21. Konstytucji przyjmuje brzmienie:
"Władza sądownicza jest sprawowana przez Sąd Ludowy oraz Najwyższego Trybuna."
6. Dodaje się literę f) do ust.1. art.8. Regulaminu Parlamentu z dnia 27 grudnia 2013 r.:
"f) Najwyższy Konsul"
7. Ust.5. art.2 ustawy o incompatibilitas z 29 stycznia 2014 r. zyskuje brzmienie:
"5. Nie można łączyć funkcji Sędziego oraz Najwyższego Trybuna z żadną wyższą funkcją publiczną w państwie obcym."
8. Dodaje się ust. 6 do art.2 ustawy o incompatibilitas z 29 stycznia 2014 r. w brzmieniu:
"6. Prezydent Republiki Bialeńskiej nie może być jednocześnie Najwyższym Konsulem."
Artykuł 8.
1. Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.
2. Z chwilą wejścia w życie ustawy traci moc prawną ustawa o Trybunale Najwyższym z dnia 27 grudnia 2014 roku.
-
Dobra,
moje ziomki moi krajanie, przechodzimy do głosowania.
-
ZA
-
Za.
-
Przeciw.
-
PRZECIW.
-
No to projekt nie przeszedł. :(
-
No to projekt nie przeszedł. :(
Raczej jo.
-
No świetnie...
-
Niniejszym zamykamy. Projekt został odrzucony.