Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Plac Zielony => : Ronon Dex Thu, 30 Jan 2014, 10:26:36
-
Pragnę zwrócić uwagę na pewną sytuację, który wyszła przy ostatniej okazji nieudanej próby stworzenia uregulowań prawnych w MON i poddaniu ich pod głosowanie Parlamentu, a dotyczących podstaw funkcjonowania armii.
Otóż obecny stan prawny nie pozwala na zgłaszanie wniosków ustawowych przez ministra (a tylko przez parlamentarzystów i Prezydenta), co praktycznie czyni stanowisko ministra nieco bezsensownym. Bo np. w MON - skoro minister nie może wnioskować o wydanie potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania podległego ministerstwa aktów prawnych, to po co takie stanowisko? W takim razie wystarczy Dowódca Sił Zbrojnych, który sobie będzie wewnątrz armii wydawał rozkazy i wewnętrzne instrukcje, dokumenty etc. Przy czym armia w tym przypadku działa niejako w oderwaniu od państwa - bo nie ma uregulowań ustawowych dotyczących spraw podstawowych.
Z założenia minister (dowolnego resortu) powinien być osoba najbardziej obeznaną z problematyką resortu, do tego wcale nie musi się zmieniać wraz ze zmianami w Parlamencie - bo przecież przy ograniczonej ilości osób zaangażowanych w RB, trudno by za każdym razem była to inna osoba. Jeśli minister nie może zgłaszać wniosków ustawowych to w zasadzie na czym polega jego rolą? Na "byciu"? To trochę mija się z celem. W przypadku armii to dodatkowo jest wątpliwe, bo skoro jest dowódca armii, to po co minister o takich samych kompetencjach?
Dowódca z założenia powinien kierować armią, a minister reprezentować jej interesy w państwie (oczywiście stanowiska te są obecnie połączone personalnie z powodu niewielkiej ilości obywateli RB, ale przecież tak nie musi być w przyszłości) - jeśli to te same kompetencję to po co minister?
Moim zdaniem należy zastanowić się nad zmianą stanu prawnego, bo inaczej istnienie stanowisk ministerialnych jest chyba mało celowe... po co minister, który nie może działać w kierunku stanu prawnego w podległym ministerstwie i na jego rzecz? Przecież w obecnym układzie nie może nawet zgłaszać wniosków ustawowych do Parlamentu... oczywiście ustawy przyjmuje Parlament, ale wnioski takowe powinien móc zgłaszać minister - nie głosuje nie będąc parlamentarzystą, ale dziwną jest sytuacją kiedy nie może parlamentowi ich przedstawiać (do dalszych prac, do głosowania itd.).
Czyli w zasadzie minister powinien napisać - potrzeba jest aby powstały ustawy na temat X, Y, Z itd. na tym jego rola się kończy - bo nie może opracować ich projektów i przedstawić Parlamentowi do dalszych prac, do głosowania itd. Sytuacja moim zdaniem bez sensu - stawiająca sensowność pełnienia funkcji ministra pod znakiem zapytania.
-
Mógł Pan Minister napisać do mnie lub do któregoś z Posłów, to byśmy zgłosili ten projekt Parlamencie. Oczywiście z adnotacją, kto go stworzył. Można pomyśleć nad uprawnieniami dla Ministra, jednak Prezydent jest właśnie po to, żeby zgłaszać rządowe projekty.
W tej kadencji już nie zdążymy,także na początku przyszłej zgłoszę, lub zgłosisz sam jako poseł.
-
Istnieją jednak pewne i9nstrumenty prawne, które pozwalają ministrowi na działanie w resorcie mu podległym. Są to rozporządzenia. Oczywiście muszą być zgodne z innymi aktami prawnymi Republiki Bialeńskiej, stoją o "półkę niżej" w hierarchii ważności, ale jeśli nikt nie zgłasza podobnych ustaw to obowiązują. Czyli jednak moim zdaniem ministrowie mają narzędzia do działania.
-
Istnieją jednak pewne instrumenty prawne, które pozwalają ministrowi na działanie w resorcie mu podległym. Są to rozporządzenia. Oczywiście muszą być zgodne z innymi aktami prawnymi Republiki Bialeńskiej, stoją o "półkę niżej" w hierarchii ważności, ale jeśli nikt nie zgłasza podobnych ustaw to obowiązują. Czyli jednak moim zdaniem ministrowie mają narzędzia do działania.
Problem w tym, że rozporządzenia są aktami wykonawczymi i powinny wynikać z ustaw. Nie ma odpowiednich ustaw i nie ma możliwości ich stworzenia (w obecnym stanie prawnym) z inicjatywy ministra (dla danego resortu), to i w zasadzie nie ma jak wydawać rozporządzeń, bo one w każdej chwili mogą stać się niezgodne z ustawą, którą ktoś napisze. Ustawy nie pisze się pod rozporządzenia, a dokładnie jest odwrotnie - rozporządzenia tworzy się "pod ustawy". W obecnej sytuacji funkcja ministra pozostaje więc jedynie tytularną, bo ja nie widzę możliwości działania w taki sposób, gdy nie można stworzyć ustaw podstawowych na bazie których dopiero powstałyby odpowiednie rozporządzenia. Na razie więc ograniczę się więc tylko do roli Dowódcy Sił Zbrojnych z nadania Prezydenta.
-
Napisałem przecież, że rolą Prezydenta jest przekazywanie projektów ustaw Ministrów. Trzeba było się do mnie zgłosić. W następnej kadencji zgłosimy tą ustawę, w tej już się nie zdąży.