Wątek przeniesiono ze starego forum.
Irmina: Irmina co dopiero przyjechała. Poczuła ten lodowaty powiew wiatru wiec okryła się szczelniej futrem które wzięła na wszelki wypadek. Wysiadła z portu i czekała na przyjazd osób które ponoć ją miały zaiweźć do Słonecznego Pałacu.
Iwan Pietrow-Dostojewski: Do Irminy podszedł nieznajomy w czarnym płaszczu i papasze.
- Pani Irmina? - zapytał.
- Tak, we własnej osobie - powiedziała zmarznięta kobieta - Kim pan jest?
- Carski szofer Konopkow. Przyjechałem zawieść panią do Słonecznego Pałacu - odpowiedział tamten.
- Ile można na was czekać? Stoję tu już od kilku godzin... - odrzekła zdenerwowana przybyszka z Hasselandu.
- Szanowna Panienka raczy wybaczyć, ale dostaliśmy jasne polecenie od Jego Carskiej Mości, że w godzinach wieczornych mamy oczekiwać Szanownej pod dworcem głównym. To cud, że tak szybko udało mi się znaleźć Szanowną... - odrzekł szofer - Proponuję nie stać w tym miejscu i czym prędzej udać się do automobilu. Mamy lekkie opóźnienie. Car będzie niezadowolony... - powiedział, wziął walizki przybyszki i zaczął iść w sobie tylko znanym kierunku.
Irmina podążyła za szoferem. Ku jej zdziwieniu droga nie była długa. Kilka minut lawirowania pomiędzy portowymi budynkami i znaleźli się na sporym parkingu, na którym stało niewiele staromodnych samochodów. Prowadzący podszedł do zaparkowanej limuzyny, włożył rzeczy Irminy do bagażnika i szeroko otworzył tylne drzwi - Proszę wsiadać - zaprosił szlachciankę do środka. Kiedy już usadowiła się na wygodnej kanapie, zamknął drzwi, usiadł na miejscu kierowcy, odpalił silnik i ruszył w kierunku Słonecznego Pałacu.
(http://s1.cdn.autoevolution.com/images/gallery/MERCEDESBENZTyp300dCabrioletD-W189--2199_1.jpg)
Irmina: Irmina zmarznieta i zmęczona zasnęła.
Irmina: Po jakimś czasie budzi się i próbuje zapytać się szofera gdzie ona jest