(http://www.alternatywy4.net/img/dg/4/nowy_przydzial.jpg)
Szanowni a zacni,
koniec kampanii wyborczej zbliża się wielkimi krokami. Jedyni kupują już wielkie szampany, inni prezentują piękne plakaty, a jeszcze inni pisoczą na swój sztab. W każdym razie jest bardzo ciekawie, więc i my (ja i siostra pani Jadzi - pani Władzia) pracujemy nad zapewnieniem szczęścia wszystkim obywatelom. Słynne swego czasu "każdy pyta o co chce" wraca w nowej formule. Poniżej każdy będzie mógł zadać pytanie, na które publicznie odpowiem. Pytać można o wszystko, poczynając od programu, poprzez wizję prezydentury, a kończąc na prozaicznych pytaniach. Zachęcam do uczestnictwa!
Od razu zapewniam, że lubię gumę turbo żuć, nie byłem na otwarciu, szpinaku nie lubię (ale zjem, jak mi podadzą), a dziewczynki wolę z warkoczykami.
No to zapytam wprost - Twój przeciwnik w wyborach "straszy" jakimś audytem w armii - choć nie wiem kto i jak mi tam będzie ten audyt robił. Chciałbym poznać więc zdanie jego kontrkandydata - jak zapatruje się na te kwestię. W sumie akurat działalność w tej materii zaczęła się wreszcie rozwijać poza jednooosobowe monologi, powoli kombinujemy jakieś współprace, konkursy zbrojeniowe i może niewielu to interesuje, ale tworzy się z wolna jakaś grupa, która chyba jest w stanie wytworzyć jakąś stałą aktywność w tym temacie. Czy jak wygrasz to zamierzasz podobnie do przeciwnika wyborczego robić jakie kontrole-audyty? Nie wiem jak w wirtualu, ale w realu (wiem nie powinienem... używać wulgarnego słowa "real") gdy jeszcze służyłem w armii nie było nic bardziej wkurzającego i destrukcyjnego niż tzw. "kontrol-pomoc". Zwykle rozpieprzało wszystko co działało popranie i sprawnie...
Pytam się więc czy v-armia może liczyć na spokój i na może powolny, ale jakiś napływ ludzi chcących się w to bawić i "nabijać aktywność" postami może i nie najczęstszymi, ale całkiem niegłupimi... i w końcu powodującymi jakiś narracyjny rozwój tej tematyki i wreszcie nie jednooosobiwym.
Nie wiem na ile to poważne pytanie, ale postaram się na nie odpowiedzieć. Przede wszystkim nie mam pojęcia jak się robi profesjonalne audyty. Tym bardziej, że nie mamy kryteriów, pod względem których takie kontrole byłby przeprowadzane. Jak już pisałem, zgodnie z koncepcją "korporacjonizmu", będę dążył do utrzymania maksymalnie możliwej autonomii dla armii. Armia może sobie ustawiać wszystkie przetargi, ba! może w niej działać "system prezentowy" (wszak to stymuluje rozwój gospodarczy - pieniądz jest w obiegu). 3-D Mnie nic do tego, póki nie odbija to się negatywnie na wizerunku państwa i jego walorach obronnych. Grunt żeby w wojsku działali profesjonaliści i osoby, które widzą w nim swoje miejsce w Bialenii. Oczywiście jeśli kierownictwo wojska w osobie Marszałka Wielkiego zechce bawić się w audyty, to mój rząd może służyć pomocą - czego, jak czego, ale biurokratów w Bialenii nie brakuje.