Forum Republiki Bialeńskiej
Podział administracyjny => Instytucje Królestwa Hasselandu => Królestwo Hasselandu => Hasselandzka Królewska Szkoła Wyższa => : Piotr Pawel I Thu, 14 Apr 2016, 12:42:47
-
DEBATA
Prawica i lewica w mikronacjach
Serdecznie zapraszam na naszą debatę - tych, którzy uważają się za prawicowców, z Hasselandu, Bialenii, Brodrii, ale i innych mikronacji, a także tych, którzy czują się lewicowcami - z Wandystanu oraz innych mikronacji.
Po pierwsze, czy taki podział - prawica i lewica - ma sens? A jeśli ma - czy tylko w sferze ideologicznej, bo przecież ekonomia praktycznie nie istnieje? Jak ktoś do kogoś pisze "towarzyszu", to jest lewicowcem? A jak jest zawziętym monarchistą, podającym swoje tytuły, to prawicowcem?
Czy Wandystan ze swoimi tytułami sekretarów i mandragorów nie jest przemalowaną na czerwono monarchią? A stosująca tytuły szlacheckie Republika Bialeńska nie jest monarchią elekcyjną, dla zmylenia innych nazywającą się republiką? A może potrzebne są nam nasze własne, mikronacyjne teorie, vide coś czego nie lubię, bo brzmi fatalnie - "monarchofaszyzm"?
Spróbujmy się nad tym zastanowić.
[ You are not allowed to view attachments ]
-
...tych, którzy uważają się za prawicowców, z Hasselandu, Bialenii, Brodrii, ale i innych mikronacji, a także tych, którzy czują się lewicowcami - z Wandystanu oraz innych mikronacji.
Jak rozumiem ci, którzy nie czują się ani "lewicowcami", ani "prawicowcami" nie mają czego w debacie szukać? ,;)
Chyba zapomniano przy tym podziale o "centrum" czyli osobach nieidentyfikujących się z ideami "lewicy", ale też nieidentyfikującymi się z ideałami "prawicy" - albo inaczej mający po prostu w sobie coś z jednych i drugich, ale w wersji "soft".
-
Centryści są mile widziani w tej debacie. Ja sam jestem centrystą >:D
-
Po pierwsze, czy taki podział - prawica i lewica - ma sens?
W zasadzie większego sensu to on nie ma... No bo jak sam zauważyłeś ekonomia jako taka w mikronacjach nie istnieje, a nawet gdyby istniała to czym by się różniła zabawa w "gospodarkę państwową" od zabawy w "gospodarkę prywatną"? Przecież gdy w RB bawiliśmy się w gospodarkę to prowadzenie przedsiębiorstw/firm w zasadzie nie różniło się niczym, poza tym że w "prywatnych" o podziale dochodów decydował "właściciel", a w "państwowych" dochód przedsiębiorstwa i pensja zarządzającego była ustalona. Tyle, że przecież zdobywanie środków finansowych jest w wirtualu tylko zabawą... nie są potrzebne do życia, z głodu zdechnąć się nie da itd. Bo nawet gdyby wprowadzić konieczność "utrzymania się" to co będziemy wyrzucać tych co "zdechli"?
A warstwa "ideologiczna"? W sumie też opiera się na tylko na "tytułach", ewentualnie narracji czy odwoływaniu się do wirtualnych religii w sumie tutaj akurat podobne to do realu bo tam też ludziska odwołują się przecież do wyobrażeń o siłach nadprzyrodzonych, a do zmaterializowanych bóstw. A do tego przecież wcale nie jest powiedziane, że w wirtualnej zabawie ludzie reprezentują poglądy zgodne ze swoimi realowymi - po prostu mogą się bawić w narrację zupełnie odmienna do reprezentowanych rzeczywiście poglądów.
Zasadniczo to chyba tylko ten podział "lewica", "prawica" czy "centrum" - odbywa się w samym funkcjonowaniu v-państwa, gdzie "prawica" to zwolennicy monarchii, "lewica" jakiś systemów typu "v-komunizm", a centrum to powiedzmy zwolennicy demokracji parlamentarnej... W sumie to i tak jest pomieszane i poplątane, bo występują mieszanki wszystkiego po trochu i też się kręci.
Moim zdaniem więc tego typu podziały większego sensu nie mają w v-świecie - poza narracją.
-
W warunkach Republiki Bialeńskiej podział wedle klucza: lewicowiec - komunista, prawicowiec - monarchista, centrysta - demokrata się nie sprawdzi. Przede wszystkim dlatego, że w takim układzie to lewicowców mielibyśmy przez cały okres istnienia trzech (Iwan, Sukces i Józef, z czego ten ostatni dawno z tych poglądów zrezygnował), a prawicowców to dorobiliśmy się dopiero z powstaniem SR-K.
O wiele praktyczniejsze byłoby zdefiniowanie tego wedle szablonu stałej problematyki (poglądy dotyczące: kontaktów z Sarmacją, kontaktów z Nordatą, podziału "siły" między legislatywę i egzekutywę, stowarzyszania się, roli samorządów, roli narracji, gospodarki, polityki historycznej, poziomu biurokratyzacji - o reaktywacji monarchii nie wspominam, to raczej świeża rzecz na skalę ogólnokrajową). Tylko, trzeba by to sensownie dobrać. Jeżeli komuś by się chciało - czemu nie.
-
Ja nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że podział na prawicę, centrum i lewicę nie ma zastosowania w mikronacjach. Można rozróżnić te nurty także w państwach wirtualnych, jednak granice pomiędzy prawicą, centrum i lewicą są tutaj zdecydowanie płynniejsze.
Podstawowym kryterium które pozwala rozróżnić prawicę i lewicę są poglądy na funkcjonowanie państwa. Widoczne jest to zwłaszcza w państwach z monarchią, np. w Abachazji gdzie część obywateli popiera istniejący ustrój (prawica), a część uważa monarchię za niesprawiedliwość i dąży do ustanowienia demokracji (lewica). Podziały takie dają o sobie znać również w przypadku uchwalania zmian w prawie, np. pogląd na związki jednopłciowe, dodatkowe głosy w wyborach, tytuły szlacheckie i korzyści z nich płynące.
-
...a część uważa monarchię za niesprawiedliwość i dąży do ustanowienia demokracji (lewica).
Czy na pewno przeciwników monarchii i osoby dążące do ustanowienia systemu demokratycznego należy uważać za "lewicę". Bo to jest charakterystyczne chyba nawet bardziej dla osób o poglądach (v-poglądach) centrowych, liberalnych. Oczywiście umiarkowana lewica też dąży do systemów demokratycznych, ale już ta bardziej skrajna to raczej już niekoniecznie "systemy demokratyczne".
I nie wiem czy się tak nie zgadzamy, w końcu napisałem wcześniej:
Zasadniczo to chyba tylko ten podział "lewica", "prawica" czy "centrum" - odbywa się w samym funkcjonowaniu v-państwa, gdzie "prawica" to zwolennicy monarchii, "lewica" jakiś systemów typu "v-komunizm", a centrum to powiedzmy zwolennicy demokracji parlamentarnej...
-
Czy na pewno przeciwników monarchii i osoby dążące do ustanowienia systemu demokratycznego należy uważać za "lewicę". Bo to jest charakterystyczne chyba nawet bardziej dla osób o poglądach (v-poglądach) centrowych, liberalnych. Oczywiście umiarkowana lewica też dąży do systemów demokratycznych, ale już ta bardziej skrajna to raczej już niekoniecznie "systemy demokratyczne".
Przeciwnicy monarchii są lewicą wtedy, gdy działają w państwie monarchistycznym. Co innego gdy mamy do czynienia z długą i dobrze zakorzenioną demokracją, tak jak w Bialenii. Wtedy realizowanie jej zasad nie wiąże się z koniecznością zmian ustrojowych, więc nic nie stoi na przeszkodzie by prawica popierała demokrację.
-
Również sądzę, że podział na prawicę, centrum i lewicę w warunkach mikroświata (polskiego mikroświata) ma zastosowanie i funkcjonuje. Nie rozchodzi się tu o dyskusje na temat świata realnego, ale o spojrzenia na sposób działania państwa. Moi przedmówcy podali tu przykłady i także to zauważyli. Cieszę się, że bez względu na podział na strony politycznego sporu możemy tutaj kulturalnie, merytorycznie debatować. Ja sam zdecydowanie utożsamiam się z prawicą, choć kiedyś moje poglądy były bardziej centrowe. Nie należy kategoryzować, zarówno w realu, jak i w wirtualu, że prawica to to samo co nacjonalizm. Proszę się nie martwić - nie zaliczam się do grona ultraradykalnych prawicowców, a i mam nadzieję, że Szanowni też nie zaliczają się do tej grupy lub grupy zupełnie antagonistycznej - radykalnej lewicy.
-
To tak. Odrzucanie podziału na prawicę i lewicę w mikronacjach jest chyba tak stare jak one same, i co wielokrotnie udowadniano - bezpodstawne.
Owszem, brakuje bazy poglądów gospodarczych - choć w części krajów z systemami gospodarczymi taki się podział wykształcił (gdzie np. w Sarmacji lewica była przeciw przymusowi gospodarczemu, a prawica - za obowiązkowymi "żywieniami" i tego typu pierdoletami). Ale jest bardzo szeroka przestrzeń dla prawicy i lewicy obyczajowej (prawica - więcej cenzury, lewica - mniej cenzury) oraz ustrojowej, nawet nie w wydaniu monarchia-republika, ale w wydaniu prawica - więcej autorytaryzmu/oligarchii, lewica - więcej demokracji. I wedle takich podziałów należałoby w warunkach wirtualnych dzielić politykę, co jest jednak utrudnione, gdyż wszechobecny real wlewa się do wirtuala, zacierając oryginalne, wewnętrzne podziały sceny prostackimi często porównaniami do reala.
Aha, jeszcze jedno. Towarzyszu Zaym - prędzej Tomasz Iwo Hugo powie jakiś żart nie będący sucharem, prędzej Wandystan zacznie zakładać kolonie na Nordacie i prędzej Zanik zostanie socjalistą niż wy ze swoim już antycznym rodowodem monarchistycznym i słynną Doktryną Kościńskiego (nazwa teorii nie podlega zmianom nazwisk) wyrwiecie się z mikronacyjnej prawicy do tego upragnionego centrum. Nawet w lewacko-rewolucyjnej Gnomii to byliście czynnikiem prawicowym xD
-
Towarzyszu Prezerwatywie Tradycjo Radziecki, proszę jednak o nazywanie mnie obywatelem. Ja jednak zdecydowanie jestem centrystą i wszelkie szufladkowanie mnie jako prawicowca uważam za głęboki bład...
-
(...) wszelkie szufladkowanie mnie jako prawicowca uważam za głęboki bład...
Cóż, pretensje nie miejcie do mnie, tylko do faktów. Jeżeli ktoś wyznaje prawicowe poglądy, to jest prawicowcem, choćby i głosił się radykalnym anarchokomunistą.
-
Owszem, brakuje bazy poglądów gospodarczych - choć w części krajów z systemami gospodarczymi taki się podział wykształcił (gdzie np. w Sarmacji lewica była przeciw przymusowi gospodarczemu, a prawica - za obowiązkowymi "żywieniami" i tego typu pierdoletami). Ale jest bardzo szeroka przestrzeń dla prawicy i lewicy obyczajowej (prawica - więcej cenzury, lewica - mniej cenzury) oraz ustrojowej, nawet nie w wydaniu monarchia-republika, ale w wydaniu prawica - więcej autorytaryzmu/oligarchii, lewica - więcej demokracji. I wedle takich podziałów należałoby w warunkach wirtualnych dzielić politykę
Dokładnie to. Podobnie też jakiś czas temu pisałam w Dreamlandzie podczas podobnej dyskusji (http://dreamland.net.pl/forum/viewtopic.php?p=21760#p21760):
Lewica to przede wszystkim takie wartości jak wolność, równość oraz solidarność. I w mikronacjach, lewica głównie zajmuje się opozycją do monarchofaszystowskiego aparatu opresji – takiego jak np. nadmiernie represyjny wymiar „sprawiedliwości” czy wszelkiego rodzaju obowiązki aktywnościowe i systemowe – a także do wszelkich hierarchii społecznych, często wiążących się z niesprawiedliwymi przywilejami dla wybranych.
Czy Wandystan ze swoimi tytułami sekretarów i mandragorów nie jest przemalowaną na czerwono monarchią?
Zamieńcie „jest” na „była”, a trafiliście w punkt. Tyle że o ile początkowo system polityczny wandejski był kopią monarchistycznego systemu sarmackiego – z tą różnicą że zamiast monarchy mieliśmy czterech tetratchów (https://pl.wikipedia.org/wiki/Tetrarchia), tj. dwóch mandragorów i dwóch dekameronów – tak dzisiaj z tej początkowej czerwonej monarchii pozostały tylko jakieś symboliczne resztki: jedną jest nazwa państwa, drugą te tytuły. Tyle że też, nie ma tych tytułów ani zapisanych w prawie, ani za bardzo nikt się swoimi nie chwali, ani też nie nadaje się od 2009 roku żadnych nowych. A poza tym raczej wszystko jest republikańskie.
-
Skoro Wandystan "był czerwoną monarchią", a teraz jest lewicowy, a nie czerwony - i republikański, a nie monarchistyczny, to zastanawiam się czemu nie ma próby odtworzenia,w nieco bardziej idealnej formie, jakiegoś (jakiejś?) SRR? Nie chodzi o parodię ZSRR, rzecz jasna, a o tworzenie "państwa socjalistycznego". Choć parodia ZSRR tez byłaby ciekawa.
-
Siedmiogród za Kovacsa przegapiłeś? ,;)
-
Skoro Wandystan "był czerwoną monarchią", a teraz jest lewicowy, a nie czerwony - i republikański, a nie monarchistyczny, to zastanawiam się czemu nie ma próby odtworzenia,w nieco bardziej idealnej formie, jakiegoś (jakiejś?) SRR? Nie chodzi o parodię ZSRR, rzecz jasna, a o tworzenie "państwa socjalistycznego". Choć parodia ZSRR tez byłaby ciekawa.
Sugerowanie, że Wandystan był monolitem, a "czerwona monarchia" to był realny byt, a nie obserwacja dot. źródła konstrukcji państwa to krótkowzroczność. O ile potwierdzam, że Wandystan mandragorski, w szczególności za Khanda i Michasia, a potem za Czarneckiego i Sobczaka miał rys nieco monarchii (na tej samej zasadzie, jak monarchią nazywa się reżim Kimów w Korei). Ale przestrzegam przed stwierdzaaniem np. w artykule encyklopedii że Wandystan był monarchią, bo to pomieszanie pojęć by było.
Wiadomo, że w swoich regionach Wandystan wielokrotnie (mniej lub bardziej konsekwentnie) realizował w różnych regionach różne koncepcje. Zongya jest (w różnych formach) jakimś tam odwołaniem do dalekowschodnich reżimów (Korea Płn.. Chiny, Kambodża, Wietnam). Były elementy kubańskie (Winnica na wyspach Czerwonego Przylądka, trochę Wandekabana w GWS też ten klimat podłapywała). A że nie w formie naśladownictwa a remiksu? No cóż, nie każdy chce odtwarzać real 1:1. Bo to ostatnie jest po prostu nudne, niezależnie od realiów w których się to osadzi.
-
Siedmiogród przegapiłem. Była jeszcze Ciprofloksja, dość ponuraą parodia "socjofekalizmu"... A jaki w takim razie jest dzisiejszy Wandystan? I co z lewicowościa w mikronacjach?