Drodzy Brodryjczycy!
Tron brodryjski objąłem w lutym 2015 roku, po abdykacji Carycy Aleksandry Izabelli. Odziedziczyłem po niej kraj zjednoczony i stabilny. Wiele się w Brodrii wydarzyło podczas piętnastu miesięcy moich rządów - Brodria w momencie mojej koronacji była zupełnie innym państwem niż dziś. Dokonały się dobre, ale także złe przemiany.
Do tych pierwszych zaliczymy przede wszystkim zapewnienie Brodrii stabilności poprzez układ stowarzyszeniowy - nie musimy się już bać o nagłe awarie techniczne. W odróżnieniu od czasów Federacji, nie ma konieczności zmieniania forów jak rękawiczki. Czuwa nad nami profesjonalna administracja. Umowa stowarzyszeniowa z ostoją mikroświatowej aktywności jaką jest Bialenia daje nam też gwarancję że nie upadniemy w przeciągu kliku czy kilkunastu dni tak jak w tym miesiącu upadło wiele państw. Ponadto, za moich rządów do grona Brodryjczyków dołączyły nowe osoby - Tomasz, Iwan, Kamil, Józef i kilku innych obywateli. Dziękuję Wam za dotychczasową działalność w Brodrii i proszę byście ją kontynuowali. Podziękowania kieruję także do jakże wąskiej grupy "starych" obywateli, którzy w Brodrii byli jeszcze przed moją koronizacją i dalej tu działają (tu kieruje wzrok na Andrzeja).
Moje rządy miały jednak, obok sukcesów także swoje porażki. Za takową uważam przede wszystkim fakt że nie ma wśród nas prawie żadnych "pierwotnych" brodryjczyków pamiętających jeszcze okres Federacji Brodryjskiej i czas głębokiego grutinizmu. Większość z nich zrezygnowało z życia mikronacjynego po upadku Związku Brodryjskiego, część z nich działała dalej w mikroświecie, jednak nie czuje już żadnego związku z Brodrią.
Jakkolwiek by nie oceniać moich rządów, trzeba przyznać jedno - w czasie ich trwania Brodria zmieniła się bardzo. Ostatnie tygodnie są jednak dla Brodrii ciężkie. Dotknął nas kryzys aktywności. Działalność ogromnej części obywateli jest praktycznie zerowa a aktywnych Brodryjczyjów możnaby na palcach jednej ręki wyliczyć. Wchodząc na nasze forum ciężko jest przy postach znaleźć wyrazy takie jak "wczoraj" czy "dzisiaj". W Rządzie aktywny jest tylko Kanclerz, reszta ministrów jakby wcale nie wiedziała o pełnieniu swoich funkcji. Mało tego, Carstwo boryka się także z poważnym kryzysem demograficznym. W dokumentach wprawdzie liczba obywateli brodryjskich nie maleje, jednak problem tkwi w tym że coraz więcej z nich decyduje się na trwałe opuszczenie naszego państwa lub po prostu zaprzestaje aktywności bez zapowiedzi. Niestety, w ich miejsce nie przybywają wcale nowi mieszkańcy. Ja próbowałem walczyć z obydwoma kryzysami - chociażby przez akcje kolonizacyjne czy wdrożenie gospodarki (tu wielkie podziękowania dla Bajtusia i Kamila). Nasz kraj dalej jednak boryka się z poważnymi problemami i obecnie jest mało atrakcyjny. Nie udało mi się poprawić sytuacji. Stąd moja decyzja o abdykacji. Wielu z Was zapewne mocno zaskoczyła ta decyzja jednak jest ona efektem rozważnych przemyśleń i rozważałem ją już od jakiegoś czasu. Na takie a nie inne postąpienie wpłynął również fakt że jestem Imperatorem Abachazji. Kierowanie jednym podupadającym na aktywności krajem to już jest nie lada wyzwanie, a co dopiero jeżeli rządzi się dwoma takimi państwami. Moja aktywność w Abachazji i działania na rzecz poprawy tamtejszej sytuacji musiały odbyć się kosztem aktywności w Brodrii.
Następstwo tronu w takiej sytuacji reguluje odpowiedni dekret. Moim następcą w pierwszej kolejności jest Iwan Pietrow - Dostojewski. On przedstawił plan działań które mogą odnowić nasz kraj. Teraz ma szansę na ich realizację. Wierzę że mój syn zaprowadzi Brodrię po dawny blask! Jeżeli chodzi o mnie - mimo abdykacji zamierzam dalej zostać w kraju i działać w nim aktywnie. Wspomogę nowego Cara w reformach i uzdrawianiu kraju. Jestem najdłużej działającym obywatelem Brodrii i przeszedłem z nią zbyt wiele by ją opuścić. Tymi słowami żegnam się z Wami po raz ostatni jako Car, ale nie po raz ostatni jako Brodryjczyk!