Nie, wszedłem na stronę Bialenii i tyle. Hewret (Faradobus - Prezydent Republiki Bialeńskiej, przyp.red.) mi pomógł. Dzięki Hewret.
Frederick Hufflepuff: Witam serdecznie Kanclerza Abachazji, nowego mieszkańca Bialenii Piotra Novitiusa. Dziękuję za możliwość spotkania.
Piotr Novitius: Witam serdecznie.
FH: Szanowny Panie Kanclerzu, co skłoniło Pana do osiedlenia się w Republice? Dlaczego wybrał Pan akurat nasz kraj? Czy w momencie przybycia do Bialenii ograniczył Pan aktywność w Abachazji?
PN: Do osiedlenia w Republice skłoniła mnie jej aktualna sytuacja, która niestety do najlepszych nie należy. Należy wspomóc Bialenię, co cały czas czynię, niestety nie spotyka się to z dobrym odbiorem hasselandzkiej elity, która zawładnęła Bialenią. Nie, nie ograniczyłem zbytnio swojej aktywności w Abachazji, cały czas to Abachazję uważam za swoją najważniejszą ojczyznę, to właśnie tam zaczynałem swoją przygodę z mikronacjami.
FH: Od samego początku wzbudza Pan kontrowersje w społeczeństwie. Ocenił Pan, że "nad Bialenią zebrały się czarne chmury, więc trzeba zapobiec dalszej degradacji kraju". Co rozumie Pan przez określenia "czarne chmury" i "degradacja"?
PN: Metaforę "czarne chmury" chyba wszyscy rozumiemy, więc nie muszę jej chyba zbytnio tłumaczyć. Mówiąc o degradacji, myślałem właśnie o znaczącym spadku aktywności, kryzysu demokracji i patriotyzmu, czy praktycznym opanowaniu Bialenii przez siły hasselandzkie lub powiązane z Hasselandem.
FH: Dlaczego ocenia Pan tak jednoznacznie negatywnie rolę Królestwa Hasselandu w funkcjonowaniu państwa bialeńskiego? To osobista niechęć do Piotra Pawła I?
PN: Nie jest to żadna osobista niechęć, a dostrzeżenie faktów. Hasseland zawładnął całą Bialenią, a także Brodrią. Przez dłuższy czas przed przybyciem do Bialenii obserwowałem to, co dzieje się w tym kraju i jestem tym głęboko zaniepokojony. Nie trzeba się zbytnio wysilać, aby dostrzec destrukcyjny wpływ Hasselandu na życie Bialenii.
FH: Jakie ma Pan plany polityczne w Bialenii, oprócz założenia partii, która jak na razie nie cieszy się niczyim zainteresowaniem?
PN: Nie cieszy się zainteresowaniem dlatego, że stoi w opozycji wobec panującego układu, który cały czas rujnuje ten piękny kraj, jakim jest Bialenia. A co do planów politycznych, no cóż, być może założę gazetę, choć smykałki dziennikarskiej raczej nie mam, zamierzam przedstawić kilka obywatelskich projektów ustaw - jeden z nich (ustawa o likwidacji ustawy o obowiązku mieszkaniowym) już przedstawiłem.
FH: Proszę nam powiedzieć kilka słów o zgłoszonym przez Pana projekcie ustawy o zniesieniu ustawy o obowiązku mieszkaniowym? Skąd ten pomysł?
PN: Po prostu patrzę na prawo, jakie obowiązuje w Bialenii i dostrzegam błędy w nim. Ustawa o obowiązku mieszkaniowym godzi w wolność obywateli, praktycznie zabrania żyć różnorakim wędrowcom i osobom bez stałego miejsca zamieszkania, poza tym tworzy zupełnie niepotrzebną biurokrację.
FH: Jak patrzy Pan na działalność Rządu i Prezydenta Hewreta Faradobusa? Aktywność władz jest wystarczająca?
PN: Zdecydowanie nie, zarówno władz, jak i ogółu obywateli. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, dlaczego tak jest. Otóż dlatego, że cała Bialenia jest zawładnięta przez jedną opcję polityczną, co zdecydowanie nie sprzyja aktywności, demokracji ani całemu krajowi. Czas to zmienić.
FH: Dziękuję za rozmowę.
PN: Dziękuję.
Dwu i półosiowy świat
Nie zaogniał się od dłuższego czasu konflikt między Sarmacją, a Bialenią. Nie jest to odprężenie w stosunkach dyplomatycznych, zakończenie sporu, czy cokolwiek w ten deseń. Stosunki dyplomatyczne nie istnieją, a my jesteśmy w stanie cichej zimnej wojny, pomimo aktywnych kontaktów między obywatelami naszych państw. Zdrową rywalizacją ciężko jest to nazwać, ale mimo wszystko, gdzieś w podświadomości mamy motto “dogonić i przegonić”.
Doktryna polityki zagranicznej jest błędną odpowiedzią na stan dzisiejszego mikroświata. Przynajmniej częściowo, bo mamy tu doniosłe słowa o “prometejskiej misji” wśród narodów Nordaty. Ten naród jest jeden, bo pomimo pewnych animozji między poszczególnymi osobami, to stan osobowy państw post-grutinistycznych, bo tak można nazwać Abachazję i upadłe już przyległości jest niezmienny. To są kosmopolici. Mikronacyjni nomadzi na wielkim stepie. Wbrew wszystkim naszym próbom - wielkim wysiłkiem będzie ich uziemienie. Przed czasami Grutina istniało kilka państw, mniej (Piotrusiowo) czy bardziej (Klindia) poważnych. Wtedy sytuacja była, powiedzmy, stabilna, mikronacje się rozwijały i idée fixe było dołączenie do poważnych państw, które każdy uznaje. Wkroczył Grutin i wszystko się zmieniło. Zaczęła się aktywność, państwowości odporna na wstrząsy, za cenę klonerstwa, śmiesznej autorytarności, szukania sojuszników na gwałt oraz straszenia przed złym w postaci Bialenii. Czy było to koniecznie, to inna kwestia. Czy był to ciąg przyczynowo-skutkowy, czy zwykła korelacja - ponownie, to nie temat na tego typu felieton. Mimo wszystko, należy być pewnym. Sama Nordata sojuszników nam nie zapewni.
Główną wadą deklarowanych przez nas wzniosłych idei w polityce zagranicznej jest kwestia sarmacka. Nie rozwiążemy tego, to pewne. Wszystkie postulaty były już wysuwane po obu stronach, nawet w przypadku kompromisu - wiadomość o nim była zacierana, albo w skuteczny sposób blokowano jego wejście w życie. Pogódźmy się ze światem dwuosiowym. Albo jesteś z nami, albo przeciw nam.
A czy jest trzecia opcja? Jest. I w zasadzie cały mikroświat przybrał po sarmackich ofensywach dyplomatycznych, a także, co trzeba przyznać - po naszych staraniach, doktrynę neutralności. Choć bialeńsko-sarmacki spór może i się wydawać dla co poniektórych egzotyczny, to należy starać się budować blok. Trwały sojusz państw, no właśnie - jakich? Czy republikańskich? Przecież takich jest zdecydowanie za mało. Nie byłoby innego spoiwa niż mglista wspólnota interesów oraz wspólna aktywność. W ostateczności można posunąć się do straszenia Sarmacją. Też działa.
Konstanty Jerzy Michalski
Nowe kreacje są be. Jeśli chcecie coś kombinować w tej kwestii, odsyłam tutaj: http://www.kdn.aaf.pl/order-davida-janowskiego-vt79.htmCiągłe wysłuchiwanie obelg i oczernień pod swoim adresem może być naprawdę irytujące. Ciężko jest milczeć i ignorować w nieskończoność.
Chociaż poziom krytyki piotrowej krytyki mi się mocno nie podoba. Odpowiadając policzkiem na policzkiem można by nieco więcej w tych tonach pisać. :X
Dlatego też sugeruję coś dokładnie odwrotnego do ignorowania.Czyli agresywny atak?
Nie bardziej niż do tej pory. Po prostu ten ton do perfekcji wymaga więcej słów. ,;)Dlatego też sugeruję coś dokładnie odwrotnego do ignorowania.Czyli agresywny atak?
poziom krytyki piotrowej krytyki mi się mocno nie podoba