Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Plac Zielony => : AndrzejSwarzewski Sat, 29 Mar 2014, 15:48:15
-
Tytuł celowo prowokacyjny, żeby swoim tytułem kogokolwiek zainteresował. :D
Ale już uspokajam, nie mam zamiaru ogłosić się królem. :D
Gdy ponownie czytałem konsultację nt. tytułów szlachecki z Pałacu Prezydenckiego wpadłem na pewien pomysł. Nie wiem, czy jest dobry, ale z pewnością jest ciekawy i może rozpocząć interesującą dyskusję.
Trudno będzie znaleźć tytuł wyższy od tytułu wielkiego kniazia, gdyż on z samej swojej natury podlega już tylko Królowi. My natomiast Króla nie mamy i niezbyt są nastroje społeczne do tego, żeby monarchię wprowadzić. I bardzo dobrze, bowiem demokracja wyróżnia nasz kraj z morza państw monarchistycznych.
Jednak w naszym kraju wciąż istnieją umiarkowani monarchiści, którzy obecnie postulują długie kadencje i silną władzę prezydencką, ale w każdej chwili mogą zażądać restauracji monarchii.
Może wyjść im na przeciw i stworzyć niezobowiązującą możliwość istnienia Króla Bialenii?
Mój pomysł jest taki, że osoba, która uzyskałaby 300 folwarków (aby być wielkim księciem trzeba mieć sto) otrzymywałaby tytuł Elektora, a majątek lenny tej osoby byłby Elektoratem, na wzór elektoratu w Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego. Osoba taka mogłaby się ubiegać o tytuł Króla Bialenii, który otrzymałaby jednak tylko w przypadku zgody wszystkich pozostałych Elektorów oraz 3/4 Parlamentu Republiki Bialeńskiej.
Król pełniłby władzę aż do swojej abdykacji, po której doszłoby do ponownego wyboru Prezydenta.
Mój pomysł nie jest oficjalnym stanowiskiem Jednej Bialenii, a jedynie luźnym przemyśleniem. Ale ma kilka plusów:
1. Dodatkowa motywacja do pracy i uzyskiwania folwarków lennych.
2. Możliwość silnych, autorytarnych rządów bez jakichkolwiek przewrotów i zamachów stanu, które są niebezpieczne dla państwa.
3. Częściowe zaspokojenie oczekiwań monarchistów bez rewolucji prawnych, zmiany nazwy państwa i wywołania ogólnego chaosu.
Zachęcam do gorącej dyskusji. :)
-
Nawet nie ma mowy. Zablokowaliśmy Księcia, Króla też zablokujemy.
Jedynie tytuł elektora można by przyjąć, ale jako czysto honorowy (jak urzędy w realnej I RP typu stolnik).
-
Nawet nie ma mowy. Zablokowaliśmy Księcia, Króla też zablokujemy.
Jedynie tytuł elektora można by przyjąć, ale jako czysto honorowy (jak urzędy w realnej I RP typu stolnik).
Argumenty, argumenty poproszę. ;)
Przecież ten król byłby tylko niekadencyjnym prezydentem, a nie jakimś wielkim dyktatorem, "z Bożej łaski Królem Bialenii etc.", ani niczym takim/
No i nie byłoby potrzeby jego każdorazowego powoływania. Tylko wtedy, gdyby był jakiś wybitny mąż stanu, który od baaaaaaardzo długiego czasu zasłużył się mocno Bialenii (300 folwarków!!!) i wciąż przez praktycznie wszystkie siły polityczne jest popierany i dobrze widziany na takim stanowisku.
-
Przecież ten król byłby tylko niekadencyjnym prezydentem, a nie jakimś wielkim dyktatorem, "z Bożej łaski Królem Bialenii etc.", ani niczym takim
Czy te słowa, które wyróżniłem, piszesz całkowicie poważnie?
Poza tym, zagrożenie wprowadzenia monarchii przy istnieniu czegoś takiego jest moim zdaniem zbyt duże.
Aha - co jeśli ów król nie zechce abdykować, jak zakładasz w poście wprowadzającym?
-
Czy te słowa, które wyróżniłem, piszesz całkowicie poważnie?
Owszem. Skoro byłby on wybrany przez pozostałych elektorów (elitę państwa) oraz 3/4 Parlament (czyli de facto przez lud), to mógłby być równie dobrze Prezydentem. A jeśli Naród będzie w danej chwili potrzebował silnego, niekadencyjnego przywódcy, to będzie mógł takiego posiadać bez faszystowskiego przewrotu.
Aha - co jeśli ów król nie zechce abdykować, jak zakładasz w poście wprowadzającym?
Można będzie wprowadzić przepis, że Naród może w referendum odwołać króla.
-
Jako obywatel Bialeńii byłbym za takim rozwiązaniem. Parlament w gruncie rzeczy powinien być "ręką na plusie" dla zapędów osoby pełniącej taką funkcję. Ale osoba, która swoją działalnością dodajmy długoterminową ma niemały wkład w rozwój RB powinna być dalej premiowania chociażby w ten sposób.
-
Polak jednak nie mądry po szkodzie.
-
Dodajmy, że przez 4 miesiące nikt nie doszedł do 30 folwarków.
29 folwarków/ 4 miesiące= 7,25 folwarków na miesiąc
300 folwarków na 7,25 folwarków= ponad 41 miesięcy
41 miesięcy/ 12 miesięcy= niecałe 3 i pół roku
Także wiecie, dopiero za trzy lata moglibyśmy mieć króla pod warunkiem, że osoby takie jak Krzysztof, Janek i Maciej dalej dostawałyby duże nagrody lenne. Ale to dobrze, byłoby do czego dążyć. Bo wielkiego kniazia będziemy mieli zapewne już za rok.
-
Owszem. Skoro byłby on wybrany przez pozostałych elektorów (elitę państwa) oraz 3/4 Parlament (czyli de facto przez lud), to mógłby być równie dobrze Prezydentem
Ale nim w istocie nie będzie.
A jeśli Naród będzie w danej chwili potrzebował silnego, niekadencyjnego przywódcy, to będzie mógł takiego posiadać bez faszystowskiego przewrotu.
Może takiego posiadać i bez tego tytułu.
Można będzie wprowadzić przepis, że Naród może w referendum odwołać króla.
OK. Jednak dalej wietrzę szanse na przewrót.
-
Może takiego posiadać i bez tego tytułu.
Jakim sposobem? Wybieranie na kolejne kadencje raczej niezbyt sprzyja długofalowym reformom lub np. obronie kraju przed rewolucją albo dowodzeniu krajem na wojnie.
OK. Jednak dalej wietrzę szanse na przewrót.
Szansa taka jest zawsze. Prezydent też może nie usunąć się ze swojego Pałacu po wyborze następny, tak samo jako Miss może nie oddać korony.
-
Jakim sposobem? Wybieranie na kolejne kadencje raczej niezbyt sprzyja długofalowym reformom lub np. obronie kraju przed rewolucją albo dowodzeniu krajem na wojnie.
A tu już wszystko zależy od tego, ile władzy masz zamiar przypisać temu królowi.
Szansa taka jest zawsze. Prezydent też może nie usunąć się ze swojego Pałacu po wyborze następny, tak samo jako Miss może nie oddać korony.
Tak - ale pokusa przy symbolicznym tytule będzie jakby większa.
-
A tu już wszystko zależy od tego, ile władzy masz zamiar przypisać temu królowi.
Tylko uprawnienia prezydenckie. Król miałby siłę prawną równą prezydentowi, lecz siłę polityczną, siłę autorytetu znacznie większą.
Tak - ale pokusa przy symbolicznym tytule będzie jakby większa.
Niekoniecznie. Historia nie potwierdza tej tezy.
-
Tylko uprawnienia prezydenckie. Król miałby siłę prawną równą prezydentowi, lecz siłę polityczną, siłę autorytetu znacznie większą.
No to mojej zgody na wprowadzenie tego nie będzie.
-
No to mojej zgody na wprowadzenie tego nie będzie.
No, ale autorytet przecież nie byłby wpisany w prawie, lecz w obyczajach społecznych. Prezydent też może mieć taki autorytet, choć z zasady monarcha lepiej kieruje sytuacjami nadzwyczajnymi typu wojny, powstania.
-
No to mojej zgody na wprowadzenie tego nie będzie.
No, ale autorytet przecież nie byłby wpisany w prawie, lecz w obyczajach społecznych. Prezydent też może mieć taki autorytet, choć z zasady monarcha lepiej kieruje sytuacjami nadzwyczajnymi typu wojny, powstania.
A gdzie ta zasada? Bo ja nic takiego nie widzę.
-
A gdzie ta zasada? Bo ja nic takiego nie widzę.
Zawsze w czasie wojen i kryzysów do władzy dochodzą przywódcy albo chociaż liderzy państw. Wszystkie powstania mają dyktatorów, a nie prezydentów, bowiem jest to dla takiego powstania korzystne.
Ja nie zakładam, że kiedykolwiek wybuchnie wojna lub wojna domowa, aczkolwiek różnego rodzaju kryzysy mogą nas dopaść.
Swoją drogą, niech monarchii bronią jacyś kryptomonarchiści, a nie ja. :D
-
Zablokowaliśmy Księcia, Króla też zablokujemy.
+1
-
Proponuję, żeby ewentualny król Bialenii miał taki strój oraz orszak:
(http://i58.tinypic.com/2568or6.jpg)
-
Proponuję, żeby ewentualny król Bialenii miał taki strój oraz orszak:
(http://i58.tinypic.com/2568or6.jpg)
:D Joshua Norton. Dyskredytujesz właśnie swój własny pomysł. :)
-
A czemu dyskredytuję? :D ;)
Żartobliwy obrazek wstawiam po prostu, nic w tym dyskredytującego. ;-)