Forum Republiki Bialeńskiej
Podział administracyjny => Królestwo Hasselandu => Dyskusja ogólna i powitania => : Piotr Pawel I Wed, 10 Aug 2016, 13:28:46
-
[ You are not allowed to view attachments ]
Ziemie Razuri i Zegiesa znamy już nieźle. Vienbien - słabo. Dlatego też wyruszyłem królewskim jachtem "Honghuoniao" w podróż. Oto jej początek: Zielona Zatoka (Lu-wan) na zachodzie. Oczywiście, nie będziemy tylko płynąć dokoła wyspy, konieczna będzie wyprawa w jej głąb.
Kto wyrusza ze mna?
[ You are not allowed to view attachments ]
A oto jacht...
-
Oczywiście w trakcie swojego urlopu chętnie wezmę udział. Ale po powrocie muszę brać się do pracy w mieście.
-
Podczas podróży słuchamy świetnej vienbieńskiej muzyki
https://www.youtube.com/watch?v=vtvNBqs_Ry4
Kto jeszcze się przyłączy?
-
Ja z chęcią :)
-
Ja też bym się wybrał ... odpoczynek, to coś co mi jest obecnie niezbędnie potrzebne.
-
Panie Admirale!
Jesteśmy gotowi do wpłynięcia w głąb lądu.
-
To
PŁYNIEMY!
Proszę robić zdjęcia i tu je zamieszczać.
-
[ You are not allowed to view attachments ]
Dość zaskakujący widok. Co to takiego? Nie wygląda na azjatyckie...
-
Czy wiadomo coś więcej na temat tego obiektu? Przyznam, że wygląda ciekawie, ale co to jest? Ruiny? Pałac? Czy ktoś tam mieszka i żyje?
-
Pozwolę sobie wtrącić, że wygląda to na Pałac z XVI wieku z portem oraz salą bankietową lub kaplicą (?).
-
Tak wygląda. Ale czemu w oddali widać jakieś zakapturzone postacie?... Za daleko, żeby sfotografować...
-
Wasza Królewska Mość raczy dopowiedzieć trzy rzeczy:
- czy na szpikulcach kopuł widać Krzyż, ew. Różę Wiatrów/ Romb z literką G?
- czy osoby te mają brązowy, czarny lub biały kaptur?
- czy widzi Wasza Królewska Mość jakiekolwiek znaki religijne, ew. mityczne; nierozpoznane symbole?
-
Krzyża nie widzę... za daleko jestem, lornetka chyba za słaba... stroje jakieś luźne, jednolicie brązowe chyba? W każdym razie to nie są jacyś zakonnicy z zakonów nam znanych...
-
Również jestem bardzo ciekawy. co to i kto to takiego. Nie wiem, czy dopłynięcie tam naszym statkiem i wejście całą ekspedycją będzie dobrym pomysłem. Wydaję mi się, że powinniśmy wysłać dwóch emisariuszy lądem.
-
Zgłaszam się na ochotnika :D
-
Dopłynęłam do Was na małej łódeczce. Zabierzecie i mnie na tą wyprawę ?
-
Zabieramy! Proszę wsiadać...
-
Dziękuję WE! Cieszę się bardzo, że razem z Wami mogę po eksplorować.
Mowa była o emisariuszach. Zgłaszam się na ochotnika !
-
Tu mamy jeszcze bardziej tajemniczą budowlę...
[ You are not allowed to view attachments ]
Sprawia wrażenie opuszczonej, choć kogoś tam widzę...
-
[ You are not allowed to view attachments ]
Opowieść starego człowieka, spotkanego koło tajemniczej budowli
Mam już 93 lata. Dużo. Ale pamięć mam dobrą. I pamiętam, że kiedyś w tym wspaniałym pałacu, mieszkali niezwykli ludzie. Chodzili ubrani w długie, brązowe płaszcze z kapturami. Kaptury często nasuwali tak, że twarzy widać nie było. Czasem, z daleka, mogłem dostrzec jak trenowali walkę na miecze, proste i błyszczące z dala. Ale kryli się przed nami, chowali, żeby ich widać nie było.
Potem i ludzie z okolicy zaczęli podobne płaszcze nosić. Ale takiej tkaniny jak tamci nie mieli, a to niezwykła tkanina była. Mówią, że jak się taki zakonnik - bo to chyba zakonnicy byli? - dobrze płaszczem owinął, to stawał się niewidzialny. Ale to chyba nieprawda? Mówią też, że te ich miecze świeciły w ciemności, ale to pewno też głupi wieśniacy wymyślili.
Pytacie, panie, kim ja jestem, że o wieśniakach mówię "głupi"? Ja mam szkoły skończone, w mieście kiedyś mieszkałem, na starość na wsi się osiedliłem.
A, jeszcze jedno: ci ludzie co tu mieszkali, ci zakapturzeni, to wcale oczu skośnych nie mieli. Oni wcale nie byli nasi. Ale skąd się tu wzięli, nijak nie wiem. I nikt w naszej wiosce nie wie. Choć podobno stary szaman z sąsiedniej wsi coś słyszał...
-
[ You are not allowed to view attachments ]
Zaleźliśmy starego szamana, ale mówić nie chce. Może jakiś podarunek mu wręczyć?...
-
(http://www.woodenbox.pl/galeria/E-8/1.jpg)
Mam w posiadaniu palmowe cygara w ozdobnym pudełku. To rzadki produkt; pierwsza klasa.
Może to go przekona ?
-
Doskonały pomysł :)
-
A co byście powiedzieli na kadzidło?
-
Flaszka dobrego trunku ... albo i dwie ... może mu rozwiąże język.
-
Irmina odezwała się do owego człowieka
Powiedzcie nam co mamy zrobić aby ów szaman zaczął mówić?
-
Skuszony niezwykłymi prezentami szaman zaczął mówić...
Żyli tu kiedyś rycerze. Mówię: rycerze, bo z daleka widzieliśmy, jak walczą na miecze. Znaczy, nie walczą, ale ćwiczą. Mistrz przecież powiedział: uczyć się i ciągle ćwiczyć!... Niezwykle to wyglądało. Miecze dźwięczały, jak o siebie uderzały, świeciły się, jakby słońce je opromieniało!
Ale oni nie wyglądali jak rycerze. Chodzili w brązowych szatach, zakapturzeni. Kryli się przed nami, kryli. Jak wychodzili poza swój zamek, to we dwóch czy trzech, zasłaniając twarze. Ich młodzi słudzy, a może uczniowie, chodzili do wsi, kupowali ser, kupowali ryż. Płacili dobrą monetą. Ale mało kupowali. Co też oni jedli?...
Czasem jakieś szumy i świsty słuchać od zamku było, jakby smok jakiś latał. Ale smoka żadnego nie widzieliśmy. Wreszcie napadli na nich jacyś. Głośno się zrobiło, tumult, to uciekliśmy do lasu. Oho, ja dzieckiem byłem! Zniknęli ze swego pałacu, zamku czy klasztoru. Przybysze ogołocili budowlę. Znaleźliśmy kilka rzeczy, ale mój mistrz, szaman Bojdżao-Ja, zabrał nam wszystko. Jedną rzecz znalazłem i zachowałem. Wygląda jak jakaś rękojeść miecza. Ale klingi żadnej nie ma. Dotykałem, nawet uderzałem tym o kamień - i nic.
A jak mistrz umarł, to szukaliśmy w jego rzeczach, ale wszystko tak schował, że nie wiemy, gdzie i jak...
[ You are not allowed to view attachments ]
-
Słuchałam tą historię z zapartym tchem. Moja siostrzenica miesiąc temu wyruszyła w podróż. Jej ekspedycja polegała na znalezieniu jakichkolwiek po szlaków dowodzących o istnieniu zakonu smoków - rycerzy bez skazy. Może to właśnie o nich ten człek powiada.
-
Wróciłem do ekspedycji. Opowieść szamana jest naprawdę ciekawa. Myślę, że powinniśmy udać się do tego... hmmm... klasztoru i zobaczyć go od środka. Może tam znajdziemy więcej odpowiedzi niż pytań?
-
Doskonały pomysł. Wchodzimy więc...
[ You are not allowed to view attachments ]
-
Strasznie tu pusto i brudno. Na ścianach mnóstwo kurzu, pajęczyn - zobaczmy co jest dalej.
Eddard podszedł do drzwi następnego pomieszczenia, ale te ani drgnęły. Obok nich zauważył natomiast, niewielki okrągły otwór.
To chyba miejsce na klucz... Hmmm... Co może tutaj pasować?
-
Nie gdybajmy,działajmy! Mamy dwie skrzynki dynamitu. Wysadźmy to !
Nie, nie... co ja mówię. Nie możemy tego uczynić. Co jeśli za tymi drzwiami znajdziemy zwoje dawnych założycieli zakonu...
-
Zaraz, coś mi właśnie wpadło do głowy. Czy ktoś zabrał ze sobą tą dziwną rękojeść broni? Wydaje mi się, że ona może tu pasować.
-
[ You are not allowed to view attachments ]
Tak! Kolejny zrujnowany, dziwny korytarz i drzwi na końcu...