Przybyłem, zobaczyłem i chciałem odwidzieć. Tak to mniej więcej wygląda w tej zapomnianej przez ludzi i Boga krainie. Ale cóż, będąc gubernatorem paru zapyziałych wiosek i socrealistycznych kurortów należałoby coś zrobić z tym.
Reportaż z dzikich stepów noklezyjskich i okolicznych
Wylądowałem na lotnisku w Miedżnodwoje, pośrodku półwyspu. Gdy tylko wysiadłem z samolotu Air Bialenia, który niestety do tej zapyziałej mieściny wysyłał samoloty transportowe, więc siedziałem między klatkami z kurami i materiałami budowlanymi rzucił mi się w oczy socrealistyczny gmach. Jedyny mój współpasażer, profesor architektury pod siedemdziesiątkę od razu rzucił beznamiętnie "Wczesny brutalizm grutinistyczny.".