-
(http://bi.gazeta.pl/im/0/9682/z9682360X.jpg)
Drodzy Bialeńczycy!
Dzisiejsze wydarzenia zapoczątkowały dość poważny kryzys konstytucyjny w Republice. Jako największa demokracja w mikroświecie jest on niebezpiecznym zjawiskiem, tym bardziej, że dotyczy najwyższych urzędów i organów: Prezydenta i Parlamentu.
Z początku niewinna, popołudniowa interpelacja z mojej strony doprowadziła do dyskusji na temat legalności pracy i decyzji Andrzeja Swarzewskiego na stanowisku głowy państwa. Społeczeństwo podzieliło się na dwa obozy - uznający, że należy działać zgodnie z Ordynacją Wyborczą i rozpisać nowe wybory oraz twierdzący, że to tak błaha sprawa, iż należałoby ją zignorować.
Następnie Hewret Faradobus poprzez organizację marszu zwrócił uwagę na kwestię legalności działań Marszałków Parlamentu ostatnich czterech kadencji.
W obu sprawach Sąd Ludowy nie wydał jeszcze żadnego postanowienia, a Naród zdążył wyjść na ulice i dobitnie pokazać swoje poglądy.
Aby nie dopuścić do zaognienia konfliktu, apeluję do wszystkich stron o rozpoczęcie rozmów na ten temat zaraz po wydaniu orzeczenia sądowego - abyśmy na jego podstawie mogli dojść do porozumienia w sprawie najważniejszych instytucji w państwie.
Serdecznie zapraszam do rozmów:
- Andrzeja Swarzewskiego,
- Hewreta Faradobusa,
- Eddarda Noqterna,
- Piotra Pawła I,
- Fredericka Hufflepuffa,
- Iwana Pietrowa,
- Macieja Kamińskiego,
- Alberta von Metzera
i wszystkich, którym los Bialenii nie jest obojętny. Głęboko wierzę, że kompromis zawarty przez przedstawicieli wszystkich opcji politycznych pozwoli na wyjście z kryzysu.
-
Ja od początku mówiłem, żeby strzelać.
Cały ten kryzys powstał dlatego, że niektórzy nie są w stanie poczekać w spokoju na oficjalną wykładnię. Wiele dziś słyszałem, również to, że jakiś Marszałek Parlamentu, który na dniach zostanie wybrany, chce rozpisać nowe wybory. Jeśli chcecie tworzyć niebezpieczne precedensy, które w przyszłości mogą doprowadzić do absurdalnych sytuacji, to droga wolna. Idźcie, niszczcie. Ja tylko przypominam, że mimo wszystko od orzekania o legalności i jej braku jest Sąd. Jeśli Marszałek będzie chciał rozpisywać nowe wybory, dokonując apriorycznej i samodzielnej wykładni co do legalności obecnej prezydentury, to jest to ewidentne przywłaszczanie sobie uprawnień judykatywy. Że o możliwych karnych skutkach takiej uzurpacji nie wspomnę.
-
Więc kwestia Parlamentu rozwiązana. Pozostaje rozwiązać kwestię prezydentury. Opinię sędziego widzimy powyżej. Wszystko teraz zależy od Marszałka Parlamentu o zawarcia pewnej umowy społecznej. Fryderyk zostanie nowym Marszałkiem, więc proszę, żeby zabrał głos.
-
Wg. mnie kluczowe jest znalezienie rozwiązania, dobrego dla Bialenii. Oto jedna z możliwych propozycji.
Ordynacja wyborcza mówi:
Kadencja nowo wybranego Prezydenta Republiki Bialeńskiej rozpoczyna się z chwilą złożenia wygłoszenia przysięgi w Parlamencie Republiki Bialeńskiej
Pytanie brzmi: co to znaczy w Parlamencie Republiki Bialeńskiej. W tej części forum RB, która nosi nazwę "Parlament"? A jeśli posłowie zbiorą się gdzie indziej, to będzie Parlament czy nie? Jeśli np. zebrali się w Pałacu Prezydenckim, to będzie to "w Parlamencie"?
Może np. wszyscy posłowie mogliby stwierdzić, że wysłuchali przysięgi prezydenckiej w Pałacu Prezydenckim, gdzie się zebrali - i w efekcie można by uznać, że przysięga została złożona prawidłowo?...
-
Popieram pomysł przedmówcy. Zgodnie z Konstytucją Parlament Republiki Bialeńskiej to organ władzy ustawodawczej, wyłaniany w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i tajnych, przez wszystkich obywateli, a który zawsze ma skład ilościowy nieparzysty, nie mniejszy niż 3 i nie większy niż 11.
Myślę, że jeśli wszyscy posłowie złożą deklarację, że zebrali się w parlamencie, to problem zostanie rozwiązany?
-
W zasadzie miałem właśnie napisać podobnie jak Piotr... tylko mnie wyprzedził.
Przysięga została złożona publicznie tylko nie w dziale Parlamentu czy nie można zatem przyjąć, że Parlament jej jednak "wysłuchał" (przeczytał)? Myślę, że nie ma co zanadto komplikować... wszystkim nam zdarzają się błędy, rozumiem że problem byłby gdyby w ogóle nie została złożona, ale tutaj mamy tylko problem, że w nieodpowiednim dziale.
-
Pytanie brzmi: co to znaczy w Parlamencie Republiki Bialeńskiej. W tej części forum RB, która nosi nazwę "Parlament"? A jeśli posłowie zbiorą się gdzie indziej, to będzie Parlament czy nie? Jeśli np. zebrali się w Pałacu Prezydenckim, to będzie to "w Parlamencie"?
Może np. wszyscy posłowie mogliby stwierdzić, że wysłuchali przysięgi prezydenckiej w Pałacu Prezydenckim, gdzie się zebrali - i w efekcie można by uznać, że przysięga została złożona prawidłowo?...
Przysięga została złożona publicznie tylko nie w dziale Parlamentu czy nie można zatem przyjąć, że Parlament jej jednak "wysłuchał" (przeczytał)? Myślę, że nie ma co zanadto komplikować... wszystkim nam zdarzają się błędy, rozumiem że problem byłby gdyby w ogóle nie została złożona, ale tutaj mamy tylko problem, że w nieodpowiednim dziale.
Myślę, że przysięga była wystosowana do wszystkich, nawet do Parlamentu Republiki Bialeńskiej. Przepisy prawne nie regulują, że ma to być w dziale Parlamentu - jest jedynie stwierdzenie "przed Parlamentem". Jeśli uznamy, że Parlament jest przy Placu Zielonym, a Andrzej wygłaszał przysięgę będąc skierowanym w stronę budynku Parlamentu, to jak najbardziej przepis został spełniony.
W głębi duszy uznaję rządy Andrzeja Swarzewskiego za w pełni legalne i prawomocne, gdzie nie ma o czym dyskutować.
Jeśli ktoś nie dowierza, to może czekać na opinię Sądu
-
Tak na marginesie powiem, że Prezydent powinien jednak znać ustawy. Gdyby Ordynacja mówiła 'przed Parlamentem', nie byłoby problemu. Ordynacja mówi 'w Parlamencie'.
-
Tak na marginesie powiem, że Prezydent powinien jednak znać ustawy. Gdyby Ordynacja mówiła 'przed Parlamentem', nie byłoby problemu. Ordynacja mówi 'w Parlamencie'.
Dokładnie. Uznając, że Parlament jest wszędzie, mielibyśmy problem. Identyczne określenie ("w" zamiast "przed") znajduje się np. w Regulaminie Parlamentu. Wtedy można by stwierdzić, że skoro Parlament jest wszędzie, Marszałek daje i zabiera głos obywatelom w każdym miejscu.
To byłoby najprostsze rozwiązanie konfliktu, ale ewidentnie sprzeczne z Ordynacją. Nie łammy prawo, żeby zażegnać kryzys.
-
To byłoby najprostsze rozwiązanie konfliktu, ale ewidentnie sprzeczne z Ordynacją. Nie łammy prawo, żeby zażegnać kryzys.
Delikatnie nadmienię tylko, że prawo nie jest prostym systemem zakazów i nakazów, suchą literą, czystą formą. xD Prawo jest także pewnym faktem społecznym, osadzonym w szerszym kontekście. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że by prawo wymaga akceptacji społecznej i wewnętrznego zobowiązania jednostki do jego przestrzegania. I vice versa.
-
Moim zdaniem byłoby to po prostu zmienianie treści ustawy. Clara non sunt interpretanda, skoro w Ordynacji jest przepis mówiący o obowiązku powtórzenia wyborów w konkretnej sytuacji, to nie ma co kminić i dywagować.
-
Więc je powtórzmy i kończmy tę przynudnawą dramę. Co stoi na drodze Marszałkowi Hufflepuffowi? Gdyby sprawa była dla Was taka jasna, to już znalibyśmy termin wyborów.
-
Na drodze stoi prawo. Nie mam zamiaru wykraczać poza przepisy i podejmować decyzje przed Sądem. Najpierw wypowie się Sąd, potem ja poczynię stosowne kroki.
-
Wyrażam tylko swoje zdanie w tej kwestii, Andrzeju, stąd też określenie "moim zdaniem". Też uważam, że należy poczekać na orzecznictwo Sądu.
-
Szczerze? Na cholerę organizować takie rozmowy? No chyba, że ktoś chce zrobić jeszcze większy burdel niż jest teraz. Wszystko zależy od decyzji sądu, a takie flejm-tematy mijają się z celem.
-
Flejm-tematami były marsze Hewreta i Eddarda. Słusznie jest podjąć dyskusję po poznaniu orzeczenia Sądu.
-
Akurat dyskusja po poznaniu orzeczenia Sądu jest mało sensowna... Chociażby dlatego, że nasze wypowiedzi nie będą miały w tej sytuacji większej wartości.
-
Co innego propozycje zmian w prawie, żeby to orzeczenie straciło ważność.
-
Co innego propozycje zmian w prawie, żeby to orzeczenie straciło ważność.
Nie no, oczywiście, to po każdym wydanym orzeczeniu zmieniajmy prawo...
-
Co innego propozycje zmian w prawie, żeby to orzeczenie straciło ważność.
Nie no, oczywiście, to po każdym wydanym orzeczeniu zmieniajmy prawo...
Niekiedy trzeba. Pamiętasz swoją interpretację korupcji?
-
Co innego propozycje zmian w prawie, żeby to orzeczenie straciło ważność.
Nie no, oczywiście, to po każdym wydanym orzeczeniu zmieniajmy prawo...
Niekiedy trzeba. Pamiętasz swoją interpretację korupcji?
Nie, nie pamiętam. Kiedy to było?
-
W połowie grudnia zeszłego roku. Stwierdziłeś, że w przypadku, który został przytoczony, korupcja per se zaszła, ale nie można było sprawcy ukarać, bo korupcja była przestępstwem wyłącznie gospodarczym, a tam rozchodziło się o politykę.
-
Martwi mnie dalszy brak orzeczenia. W obecnej sytuacji nikt nie wie, kto powinien sprawować władzę wykonawczą. Dalsze trwanie tego stanu jest niebezpieczne dla Republiki. Pojawia się pytanie, kto korzysta na słabości Bialenii.
-
https://www.facebook.com/wwipb/videos/1816027325283880/