Forum Republiki Bialeńskiej
Peryferia => Szpital Psychiatryczny im. Ofiar Realiozy => : Boris Hristow Fri, 13 Dec 2013, 18:31:36
-
Zycie realne :kogo Popierasz jaka nacje polityczna na terenie RP lub po za RP ?
Osobiście wam powiem ze popieram PO oraz Szwedzka Umiarkowana Partie Koalicyjna (szw Moderaterna)
A wy jakie popieracie Partie W RP lub po za RP
-
Tak naprawdę z żadną partią nie zgadzam się całkowicie, najbliżej mi do Kongresu Nowej Prawicy oraz Prawa i Sprawiedliwości, jednakże mam poglądy bardziej narodowe niż te partie, natomiast nie popieram sekciarstwa w stylu NOP, ani amerykanizmu w stylu RN.
-
PO/Zielone Jabłuszko Gowina, może troche SP, to przez Kurskiego, którego lubie :).
-
PO/Zielone Jabłuszko Gowina, może troche SP, to przez Kurskiego, którego lubie :).
Cieszę się, że jesteś. Otworzysz tamto głosowanie?
-
Najbliżej mi do Prawa i Sprawiedliwości, ale nie lubię za to aby stała się to partia jednego tematu. Mam nadzieje, że po ewentualnym przejęciu władzy pomimo wszystko partia zachowa zdrowy rozsądek.
-
Najbliżej mi do Prawa i Sprawiedliwości, ale nie lubię za to aby stała się to partia jednego tematu. Mam nadzieje, że po ewentualnym przejęciu władzy pomimo wszystko partia zachowa zdrowy rozsądek.
Z pewnością zachowa. Najlepiej byłoby jakby musiała mieć jakiegoś rozsądnego koalicjanta, typu Partia Gowina, Solidarna Polska lub Kongres Nowej Prawicy.
-
Do nabycia praw wyborczych mam jeszcze 15 miesięcy, ale nie widzę żadnej partii, która bym szczerze poparł. W zasadzie wszystko od Palikota po Korwina ma jakieś elementy, którym jestem gotów przyklasnąć, ale zebranie tego wszystkiego, co nazywam swoimi poglądami, w jedną ideologię to sztuka, z jaką się dotąd, mimo mojego zainteresowania historią, nie spotkałem w żadnej partii.
-
W zasadzie wszystko od Palikota po Korwina ma jakieś elementy, którym jestem gotów przyklasnąć, ale zebranie tego wszystkiego, co nazywam swoimi poglądami
A jakie to poglądy? :) Może pomogłoby jakieś wartościowanie ich- od kwestii najważniejszych do najmniej ważnych- i odnalezienia, która partia najbardziej przypasowuje się do poglądów w kwestiach najważniejszych? :)
-
W zasadzie wszystko od Palikota po Korwina ma jakieś elementy, którym jestem gotów przyklasnąć, ale zebranie tego wszystkiego, co nazywam swoimi poglądami
A jakie to poglądy? :) Może pomogłoby jakieś wartościowanie ich- od kwestii najważniejszych do najmniej ważnych- i odnalezienia, która partia najbardziej przypasowuje się do poglądów w kwestiach najważniejszych? :)
Przykładowo:
- rozwiązanie konkordatu
- ograniczenie imigracji
- zniesienie poprawności politycznej
- rozprawa z ekologami, homolobby etc. którzy pod pretekstem walki o "słuszną sprawę" łamią prawo
- zdjęcie krzyży w miejscach publicznych (albo: dowieszenie wszystkich innych symboli religijnych)
- zniesienie religii w szkołach w normalnym planie (dla chętnych po godzinach, jak obecnie etyka)
- zniesienie gimnazjów
- edukacja seksualna od pierwszej klasy podstawówki (przy czym, w formie wykładów parę razy w ciągu roku szkolnego - więcej IMHO nie trzeba)
- wstrzymanie dotacji dla studiów gender
- zniesienie zakazu aborcji
- zniesienie zakazu eutanazji (tylko broń Boże bez prawa do decydowania o tym przez lekarza!)
- koniec dwulicowości ws. kiboli
- i najlepiej zniesienie gmin, a przynajmniej sołectw (choć to moje ciche, nierealne marzenie...)
-
W zasadzie wszystko od Palikota po Korwina ma jakieś elementy, którym jestem gotów przyklasnąć, ale zebranie tego wszystkiego, co nazywam swoimi poglądami
A jakie to poglądy? :) Może pomogłoby jakieś wartościowanie ich- od kwestii najważniejszych do najmniej ważnych- i odnalezienia, która partia najbardziej przypasowuje się do poglądów w kwestiach najważniejszych? :)
Przykładowo:
- rozwiązanie konkordatu
- ograniczenie imigracji
- zniesienie poprawności politycznej
- rozprawa z ekologami, homolobby etc. którzy pod pretekstem walki o "słuszną sprawę" łamią prawo
- zdjęcie krzyży w miejscach publicznych (albo: dowieszenie wszystkich innych symboli religijnych)
- zniesienie religii w szkołach w normalnym planie (dla chętnych po godzinach, jak obecnie etyka)
- zniesienie gimnazjów
- edukacja seksualna od pierwszej klasy podstawówki (przy czym, w formie wykładów parę razy w ciągu roku szkolnego - więcej IMHO nie trzeba)
- wstrzymanie dotacji dla studiów gender
- zniesienie zakazu aborcji
- zniesienie zakazu eutanazji (tylko broń Boże bez prawa do decydowania o tym przez lekarza!)
- koniec dwulicowości ws. kiboli
- i najlepiej zniesienie gmin, a przynajmniej sołectw (choć to moje ciche, nierealne marzenie...)
A co w SLD nie pasuje? :)
-
W zasadzie wszystko od Palikota po Korwina ma jakieś elementy, którym jestem gotów przyklasnąć, ale zebranie tego wszystkiego, co nazywam swoimi poglądami
A jakie to poglądy? :) Może pomogłoby jakieś wartościowanie ich- od kwestii najważniejszych do najmniej ważnych- i odnalezienia, która partia najbardziej przypasowuje się do poglądów w kwestiach najważniejszych? :)
Przykładowo:
- rozwiązanie konkordatu
- ograniczenie imigracji
- zniesienie poprawności politycznej
- rozprawa z ekologami, homolobby etc. którzy pod pretekstem walki o "słuszną sprawę" łamią prawo
- zdjęcie krzyży w miejscach publicznych (albo: dowieszenie wszystkich innych symboli religijnych)
- zniesienie religii w szkołach w normalnym planie (dla chętnych po godzinach, jak obecnie etyka)
- zniesienie gimnazjów
- edukacja seksualna od pierwszej klasy podstawówki (przy czym, w formie wykładów parę razy w ciągu roku szkolnego - więcej IMHO nie trzeba)
- wstrzymanie dotacji dla studiów gender
- zniesienie zakazu aborcji
- zniesienie zakazu eutanazji (tylko broń Boże bez prawa do decydowania o tym przez lekarza!)
- koniec dwulicowości ws. kiboli
- i najlepiej zniesienie gmin, a przynajmniej sołectw (choć to moje ciche, nierealne marzenie...)
A co w SLD nie pasuje? :)
A za czyich rządów podpisano konkordat? :)
-
Witam.
Ja popieram KNP. Mam nadzieje, że dostanie się do sejmu i zobaczymy, czy faktycznie będą mogli coś zmienić.
-
Witam.
Ja popieram KNP. Mam nadzieje, że dostanie się do sejmu i zobaczymy, czy faktycznie będą mogli coś zmienić.
Uważam, że im partii w Sejmie więcej tym ciekawsze debaty i większa część społeczeństwa jest reprezentowana.
A KNP ma bardzo ciekawe poglądy, więc powinna się dostać. :)
-
Witam.
Ja popieram KNP. Mam nadzieje, że dostanie się do sejmu i zobaczymy, czy faktycznie będą mogli coś zmienić.
Uważam, że im partii w Sejmie więcej tym ciekawsze debaty i większa część społeczeństwa jest reprezentowana.
A KNP ma bardzo ciekawe poglądy, więc powinna się dostać. :)
Ostatnio są na fali - jeśli Korwin nic nie zepsuje do czasu wyborów faktycznie mogą wejść. Partia ta będzie miała przyszłość - wśród młodzieży są dosyć popularni.
-
Ja popieram PIS, prawicowe poglądy odziedziczone po rodzicach.
-
W zasadzie nie popieram żadnej partii, która się liczy na politycznej scenie. Ponieważ, żadna nawet w 50% nie reprezentuje poglądów, które mi odpowiadają. Co oczywiście nie oznacza, że nie chodzę na wybory - chodzę bo uważam, że tak należy i niestety zawszę głosuje na tzw. "mniejsze zło".
Niestety będąc zdeklarowanym antyklerykałem, a jednocześnie osobą która sprzeciwia się rozpasaniu socjalu, jest za liberalizmem gospodarczym (i jak najmniejszą ingerencją państwa w życie obywateli) oraz patologicznie nie znosi narodowców i innych skrajnych poglądów (lewaków również) - nie mam partii, z którą mógłbym się identyfikować. Z zasady ostatnimi laty chodzę głosować "przeciwko PiS" czyli partii, która głosi, że jest jakąś "prawicą", którą nie jest bo można ich określić bardziej jako "narodowych-socjalistów" (oczywiście bez żadnej aluzji do znanej z historii sąsiedniego kraju partii narodowo-socjalistycznej) i do tego skrajnych populistów, głoszących ciągle, że jak ktoś naiwnie ich wybierze to oni będą "rozdawać" (jak to populiści), tylko jeszcze nigdy nie powiedzieli z sensem skąd wezmą.
Trudno akceptować partię, która funkcjonuje tylko na zasadzie krytyki wszystkiego i wszystkich, sama nie mając żadnego pomysłu tylko zbierająca głosy niezadowolonych (i "moherów"), którym obiecuje, że "im da" (choć oczywiście wiadomo, że to absurd - bo państwo to trochę bardziej skomplikowany mechanizm niż im się wydaje).
Co do JKM to raczej odbieram go w kategorii "politycznego błazna", potrafiącego ośmieszyć każdą sprawę za którą się bierze... mało poważne to wszystko. Jako politycznego błazna to już zdecydowanie bardziej wolałem Rewińskiego w czasach Polskiej Partii Przyjaciół Piwa... przynajmniej był na wyższym poziomie i bardziej śmieszny (tylko, że celowo).
W zasadzie wszystko co reprezentuje PiS budzi moje obrzydzenie, wykluczam więc oddanie głosu na tą partię. Co do innych to mogę identyfikować się tylko z niektórymi ich poglądami (ale nie z ich całością czy nawet większością) - nie wykluczam więc głosu na PO, SLD czy nawet TR, natomiast wykluczam też partię Jego Wysokości JKM (brak powagi jak dla mnie) czy jakieś popłuczyny po PiS-ie (inne buźki z tymi samymi poglądami). Choć pewnie poprę tą partię, która będzie miała największe szanse zapobiec czemuś czego nigdy już nie chciałbym w tym kraju widzieć... czyli rządów PiS.
-
Trudno byłoby nazwać PiS narodowymi socjalistami, bowiem nie są to żadni narodowcy. Tak samo narodowcami nie jest populistyczny Ruch Narodowy, ze wszystkimi post-PiSowskimi Zawiszami. NOP to też nie są narodowcy, tylko lizodupy banderowców ze wschodu i neonazistów z zachodu. Rzeczywistymi nacjonalistami jest marginalna Falanga i chyba nic więcej.
-
Trudno byłoby nazwać PiS narodowymi socjalistami, bowiem nie są to żadni narodowcy.
No wiesz... narodowi-socjaliści to trochę coś innego niż "czyści narodowcy". W każdym razie PiS jest partią uderzającą w tony narodowe i patriotyczne (wg nich - ja to nazywam prywatnie "patriotyzmem krzykliwym") oraz mająca w planach rozpasanie socjalu (tutaj są bardziej "na lewo" od SLD).
-
No wiesz... narodowi-socjaliści to trochę coś innego niż "czyści narodowcy". W każdym razie PiS jest partią uderzającą w tony narodowe i patriotyczne (wg nich) oraz mająca w planach rozpasanie socjalu (tutaj są bardziej "na lewo" od SLD).
Uderzają w tony rusofobiczne, germanofobiczne i ogólnie szowinistyczne. PiS jest przede wszystkim partią smoleńsko-katolicką, która nie reprezentuje żadnych konkretnych poglądów.
Nie, żeby inne partie prezentowały, bo poza SLD i Korwinem to oni wszyscy są w stanie zmieniać poglądy raz na miesiąc.
-
Uderzają w tony rusofobiczne, germanofobiczne i ogólnie szowinistyczne. PiS jest przede wszystkim partią smoleńsko-katolicką, która nie reprezentuje żadnych konkretnych poglądów.
Można by ich nazwać prawicą tylko wtedy, gdyby "prawicowość" była określana niczym więcej jak "bliskością do kruchty".
Nie, żeby inne partie prezentowały, bo poza SLD i Korwinem to oni wszyscy są w stanie zmieniać poglądy raz na miesiąc.
No niestety, jest to problem naszej sceny politycznej - w zasadzie żadna partia nic sobą nie reprezentuje (poza w miarę stałymi błazeństwami JKM - ale co to za "poglądy"), no faktycznie SLD jest tam jakąś "umiarkowaną lewicą", ale znowu jeśli chodzi o reprezentowane poglądy nadmiernie umiarkowaną, a przez to po prostu nijaką. Przez nijakość np. zrazili do siebie większość antyklerykałów (choć oczywiście antyklerykalizm nie jest dla większości czymś podstawowym - bo podstawa to kwestie gospodarcze, a nie światopoglądowe, na światopoglądzie zupy się nie ugotuje) i nie tylko. Choć w sumie jestem w stanie stawić ich umiarkowaną politykę "prosocjalną" w razie czego.
Całym problemem jest zbyt mocna obecność PiS na scenie politycznej - bo choć mają swój stały "betonowy" elektorat (jakieś 20%) to jednocześnie są partią mającą największy "elektorat negatywny". Przez pozycję (bo jednak ich stały elektorat cały czas tworzy zagrożenie powrotu PiS do władzy) tego nieszczęsnego PiS mamy nadmierną stabilizację sceny politycznej, bo trudno aby obecne mocno umocowane partie były zagrożone jakąś nową partią, która mogłaby powstać i być lepsza, skoro i tak mało kto na taką partię zagłosuje bo szkoda "zmarnować głosu", który jest przecież potrzebny aby uniemożliwić dojście do władzy PiS - co jednak jest kwestią podstawową i najważniejszą dla dużego procenta głosującego społeczeństwa. Niestety obecność PiS nadmiernie stabilizuje naszą scenę polityczną i trudno o zmiany... jest nadzieja, że ta partia może się kiedyś wreszcie rozpadnie i pogrąży, a wtedy jest szansa na ruchy na politycznej scenie.
-
[/quote]W zasadzie wszystko co reprezentuje PiS budzi moje obrzydzenie, wykluczam więc oddanie głosu na tą partię. Co do innych to mogę identyfikować się tylko z niektórymi ich poglądami (ale nie z ich całością czy nawet większością) - nie wykluczam więc głosu na PO, SLD czy nawet TR, natomiast wykluczam też partię Jego Wysokości JKM (brak powagi jak dla mnie) czy jakieś popłuczyny po PiS-ie (inne buźki z tymi samymi poglądami). Choć pewnie poprę tą partię, która będzie miała największe szanse zapobiec czemuś czego nigdy już nie chciałbym w tym kraju widzieć... czyli rządów PiS.[/quote]
Boisz się IV RP? Ja bynajmniej uważam, że trzeba mieć ideę, a nie tylko coś w rodzaju polityki "ciepłej wody w kranie", co głosi PO. PIS to bynajmniej oprócz "kwestii Smoleńskich" ( nie zgadzam się do końca) bufor przed różnymi tego typu Palikociarniami oraz bezideową PO. Popatrz na przykład na to jak Platformensi ośmieszali Kaczyńskiego, że " bierze prochy" przez co nie wie co mówi( raz mówi tak, raz siak), a ich lider - Donald Tusk sam nie jest lepszy jeśli już mamy porównywać. Też uderza teraz w tony PIS-owskie w sprawie Ukrainy. Co do PIS -u jeśli rządy (nawet niech im będzie większościowe) to raczej takie trochę Węgry Orbana. Ja bynajmniej już mam dosyć bylejakości rządów Tuska. Chcę żeby na wieki, wieków amen odeszły do lamusa historii.
-
to raczej takie trochę Węgry Orbana
Orban to człowiek dynamiczny, który patrzy w przyszłość, a nie przeszłość. Orban jest człowiekiem, który potrafi dopiec Unii Europejskiej i jest dla Unii partnerem do dyskusji. Tusk jeździ tylko po wskazówki do Brukseli, podczas gdy Orban jeździ do Brukseli rozmawiać i negocjować.
-
Poza tym Orban twardo też "trzyma za buzię" zagraniczną finansjerę na Węgrzech.
-
Poza tym Orban twardo też "trzyma za buzię" zagraniczną finansjerę na Węgrzech.
Kaczyńskie przez okres swoich rządów tego nie robił.
Kaczyński i Tusk wywodzą się z tego samego środowiska "Solidarności" i tak samo patrzą na świat. Przez niebieskie okulary z dwunastoma żółtymi gwiazdkami.
-
Poza tym Orban twardo też "trzyma za buzię" zagraniczną finansjerę na Węgrzech.
Kaczyńskie przez okres swoich rządów tego nie robił.
Kaczyński i Tusk wywodzą się z tego samego środowiska "Solidarności" i tak samo patrzą na świat. Przez niebieskie okulary z dwunastoma żółtymi gwiazdkami.
Andrzeju gdyby nie te Gwiazdki to byś do Niemcalub Czecha wizy potrzebował.
-
Boisz się IV RP?
Nie boję się - tak się składa, że przeżyłem (w życiu dorosłym oczywiście bo innego nie liczę - bo urodziny "za Gomułki", dzieciństwo "za Gierka", a w dorosłość wszedłem "za Jaruzelskiego" czyli "za Jaruzelskiego" miałem ten okres "młodzieńczy") kilka lat PRL, przetrwałem okres "przemian", ileś tam rządów, zmiennych koncepcji, przefarbowań partyjnych, "planów" i "restrukturyzacji", oglądam często te same gęby zmieniające front i barwy partyjne od 25 lat tzw. IIIRP i jakoś sobie do dzisiaj radę daję. Tak więc już w zasadzie żadnych rządów się nie boję - niewiele mnie może w tej materii zaskoczyć i zadziwić, a i tak naprawdę zrobić mi już można niewiele, w życiu już też namieszać trudno...
Strach i niechęć (czy nawet obrzydzenie) to są zupełnie różne uczucia i odczucia. Ja się "pisuarów" nie boję... ale czuję do nich niechęć (delikatnie mówiąc).
Ja bynajmniej uważam, że trzeba mieć ideę, a nie tylko coś w rodzaju polityki "ciepłej wody w kranie", co głosi PO.
A ja mam gdzieś jakieś "ideowości" i tego od rządów nie wymagam - płacę podatki i chce aby rząd rządził dobrze, z korzyścią dla podatników i najlepiej aby jak najmniej się wtrącał do naszego życia. To jest układ czysto biznesowy - ja płacę państwu podatki, a ono ma mi zapewniać szeroko pojęte bezpieczeństwo (nie chodzi tutaj o policję czy armię - ale o system państwowy, który funkcjonuje sprawnie i na korzyść tych co to państwo utrzymują). Inny związek z państwem nie jest mi potrzebny i niczego innego od współczesnego państwa nie wymagam.
Ja bynajmniej już mam dosyć bylejakości rządów Tuska. Chcę żeby na wieki, wieków amen odeszły do lamusa historii.
Żeby było jasne - też nie jestem fanem PO i odnoszę się do nich bardzo krytycznie - problemem jest jednak brak sensownej alternatywy. Ostatnim co chciałbym widzieć przy władzy to właśnie PiS, który budzi moje najszczersze obrzydzenie, jak i zresztą wszystko to co sobą reprezentuje. Nie trawię "narodowych-socjalistów" (czyli połączenia narodowców z rozpasanym socjalem), będących do tego wszystkiego pełnymi fobii skrajnymi populistami (za stary jestem by się na to nabierać), a do kompletu będący "miłośnikami kleru".
PiS po prostu reprezentuje w 100% wszystko to z czym się nie zgadzam, czego nie trawię - w innych partiach jestem w stanie przynajmniej znaleźć cokolwiek z czym mógłbym się choć trochę identyfikować (choć w żadnej tyle abym mógł powiedzieć, że przynajmniej w połowie).
Bardzo chciałbym by wreszcie pojawiła się jakaś sensowna, umiarkowana i liberalna gospodarczo partia, która zastąpi PO i będzie rządzić lepiej niż PO - tyle, że takiej na razie nie widzę, a ostatnich których chciałbym widzieć to właśnie ci z PiS. A więc w obecnej sytuacji będę zawsze głosował przeciwko PiS i wszystkiemu co oni reprezentują.
Popatrz na przykład na to jak Platformensi ośmieszali Kaczyńskiego, że " bierze prochy" przez co nie wie co mówi( raz mówi tak, raz siak)
Akurat w "kwestii prochów" to sam ośmieszał wystarczająco, zresztą nie tylko w tej kwestii - robi to regularnie, trudno żeby nie wykorzystywali tego polityczni przeciwnicy... na całym świecie tak działa polityka. Kaczyński jest akurat typem polityka, którego nie trzeba nawet ośmieszać (choć oczywiście ośmieszanie przeciwników w polityce to norma), bo robi to doskonale sam. Powinni mu pozwalać jak najczęściej mówić ( w sumie ciekawe czy on te swoje brednie rozumie...) - nie trzeba wtedy nawet zatrudniać specjalistów od politycznej walki, sam przeciwko sobie działa najlepiej... no "lepszy" pod tym względem jest już tylko "dyżurny polityczny błazen" czyli JKM (chociaż on się już tak nudny zrobił - że już nawet go pokazywać za bardzo nie chcą).
-
A ja mam gdzieś jakieś "ideowości" i tego od rządów nie wymagam - płacę podatki i chce aby rząd rządził dobrze, z korzyścią dla podatników i najlepiej aby jak najmniej się wtrącał do naszego życia. To jest układ czysto biznesowy - ja płacę państwu podatki, a ono ma mi zapewniać szeroko pojęte bezpieczeństwo (nie chodzi tutaj o policję czy armię - ale o system państwowy, który funkcjonuje sprawnie i na korzyść tych co to państwo utrzymują). Inny związek z państwem nie jest mi potrzebny i niczego innego od współczesnego państwa nie wymagam.
O, z tym się zgodzę. Rolą państwa jest przede wszystkim nie mieszanie się nadmiernie do życia zwykłych ludzi, którzy nie robią niczego złego.
Jeszcze jakiś czas temu odnosiłem się z pewną sympatią do Kaczyńskiego, jednak od czasu sytuacji ukraińskiej zrozumiałem, że górnolotne hasła o patriotyzmie to zwykłe kłamstwa i idiotyzmu. Osoba, która próbuje pchnąć Polskę do wojny z największym krajem świata (czy to gospodarczej, czyli militarnej), to nie patriota, tylko idiota.
-
Popatrz na przykład na to jak Platformensi ośmieszali Kaczyńskiego, że " bierze prochy" przez co nie wie co mówi( raz mówi tak, raz siak)Akurat w "kwestii prochów" to sam ośmieszał wystarczająco, zresztą nie tylko w tej kwestii - robi to regularnie, trudno żeby nie wykorzystywali tego polityczni przeciwnicy... na całym świecie tak działa polityka. Kaczyński jest akurat typem polityka, którego nie trzeba nawet ośmieszać (choć oczywiście ośmieszanie przeciwników w polityce to norma), bo robi to doskonale sam. Powinni mu pozwalać jak najczęściej mówić ( w sumie ciekawe czy on te swoje brednie rozumie...) - nie trzeba wtedy nawet zatrudniać specjalistów od politycznej walki, sam przeciwko sobie działa najlepiej... no "lepszy" pod tym względem jest już tylko "dyżurny polityczny błazen" czyli JKM (chociaż on się już tak nudny zrobił - że już nawet go pokazywać za bardzo nie chcą).
No, ale Tusk jest już w tej materii nie lepszy, a bym nawet powiedział gorszy od Kaczyńskiego. Żeby jasność byłą to jestem zwolennikiem tego aby zwykłych obywateli zostawić. Ale jeśli przykładowo ktoś ma dużo pieniążków to nie powinno mu uchybić aby oczywiście przez dobrze skonstruowany system przeznaczyć je na na cele społeczne. Bo w obecnym stanie to o czym ty mówisz Krzysztofie Tusk robi, a mianowicie tworzy takie prawo aby faktycznie to "grube ryby" były jeszcze grubsze, a "szaraczki" coraz bardziej "szare". Ja z takim rozumieniem polityki się kompletnie nie zgadzam.
-
Ale jeśli przykładowo ktoś ma dużo pieniążków to nie powinno mu uchybić aby oczywiście przez dobrze skonstruowany system przeznaczyć je na na cele społeczne. Bo w obecnym stanie to o czym ty mówisz Krzysztofie Tusk robi, a mianowicie tworzy takie prawo aby faktycznie to "grube ryby" były jeszcze grubsze, a "szaraczki" coraz bardziej "szare". Ja z takim rozumieniem polityki się kompletnie nie zgadzam.
A ja nie uważam, aby należało kogokolwiek karać za przedsiębiorczość i umiejętność zarabiania (osobiście jestem zwolennikiem podatku liniowego - jeśli o to chodzi) - po to się pracuje aby mieć lepiej, a nie po to by utrzymywać nie wiadomo kogo i nie wiadomo po co. Nie jestem człowiekiem majętnym (w zasadzie poziom tej uznanej statystycznie średniej krajowej), ale nie mam jak "pisuary" jakiejś chorej nienawiści do ludzi, którzy potrafią zarabiać i mają lepiej. Choć oczywiście ta chora nienawiść to odczucia "elektoratu PiS", bo sami "Pisowcy" to oczywiście robią to i wykorzystują z czystego wyrachowania dla zdobycia głosów.
Owszem są grupy społeczne, które powinny otrzymywać pomoc od państwa (czyli podatników) - takim przykładem są niepełnosprawni ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy są niepełnosprawni nie z własnej winy. Natomiast nie godzę, się aby moje pieniądze które oddaje państwu były przeznaczone na utrzymywania rzesz rzekomo pokrzywdzonych "przez los" - tyle, że bardzo duży procent to pokrzywdzeni przez samych siebie, a nie żaden "los". Nie widzę najmniejszego powodu bym miał ich utrzymywać. Ani ja, ani nikt inny, który całe życie pracował uczciwie na jakiś swój standard życia.
Na tym zresztą polega populizm tego całego PiS-u. Znaleźli sobie grupę ludzi, którym ciągle źle i którzy nigdy siebie nie obwiniają o to, że mają gorzej niżby chcieli mieć (o co w warunkach polskich - bo to kraj leniwych i wiecznie narzekających na wszystko malkontentów, którzy nigdy nie widzą swojej winy, tylko winę magicznych "ich"), choć sami z zasady nie robią nic by mieć lepiej. Kadzą tym ludziom, obiecują że "im dadzą", w imię walki o sejmowe "koryto" utwierdzają tych ludzi w przekonaniu, że to nie oni są winni swojej biedzie tylko "Tusk" (aktualnie - przedtem o innych tak mówili), zagraniczny kapitał itd. Trafia to na podatny grunt, bo Polak kocha narzekać (na wszystko i na wszystkich), winić wszystkich za swoje niepowodzenia (ale nigdy siebie - choć to on zwykle jest ich przyczyną) i do tego ma "janosikową mentalność" gdzie ten co ma to jest zły, a dobry jest ten co nie ma.
Oczywiście ten cały PiS jest chyba najgłupszą partią (z tych liczących się na naszej scenie) - bredzi tylko o tym, że "będzie dawać", nie mając żadnego realnego pomysłu skąd wziąć (pomijam jakieś oderwane od rzeczywistości brednie). Bazuje na najniższych instynktach... na ludzkiej zawiści. Ale to jest chwytliwe - stąd mają ciągle swój "betonowy elektorat".
Po raz kolejny powiem, że mnie też się rządy PO nie podobają (mam wiele krytycznych uwag) - tyle, że u nas (w sensie w kraju) wytworzyły się takie mechanizmy dyskusyjne, że jak ktoś jest zdeklarowanym wrogiem PiS i gardzi wszystkim tym co ta partia reprezentuje, to zaraz musi być zwolennikiem PO. Jak ktoś gardzi i brzydzi się Kaczyńskim i spółką to musi być "miłośnikiem Tuska" - otóż tak nie jest. Po prostu czasem uznaje się PO za mniejsze zło, bo PiS jet partię najgorszą, z najgorszych - czasem po prostu nie ma wyjścia, trzeba zapobiegać powrotowi PIS do "koryta", co jednak niekoniecznie oznacza zaraz zgadzanie się całkowicie lub choćby tylko w połowie z PO. Niestety jak napisałem wcześniej istnienie czegoś takiego jak PiS ze stabilnym elektoratem powoduje, że trwać będzie PO jako obrona przed PiS i że całe rzesze ludzi będą szły do wyborów głosując "z obrzydzeniem na PO" w imię mniejszego zła.
-
Po raz kolejny powiem, że mnie też się rządy PO nie podobają (mam wiele krytycznych uwag) - tyle, że u nas (w sensie w kraju) wytworzyły się takie mechanizmy dyskusyjne, że jak ktoś jest zdeklarowanym wrogiem PiS i gardzi wszystkim tym co ta partia reprezentuje, to zaraz musi być zwolennikiem PO. Jak ktoś gardzi i brzydzi się Kaczyńskim i spółką to musi być "miłośnikiem Tuska" - otóż tak nie jest. Po prostu czasem uznaje się PO za mniejsze zło, bo PiS jet partię najgorszą, z najgorszych - czasem po prostu nie ma wyjścia, trzeba zapobiegać powrotowi PIS do "koryta", co jednak niekoniecznie oznacza zaraz zgadzanie się całkowicie lub choćby tylko w połowie z PO. Niestety jak napisałem wcześniej istnienie czegoś takiego jak PiS ze stabilnym elektoratem powoduje, że trwać będzie PO jako obrona przed PiS i że całe rzesze ludzi będą szły do wyborów głosując "z obrzydzeniem na PO" w imię mniejszego zła.
No na szczęście to się już zmienia. Ja nie mam powodów dla których jako przedsiębiorca, który wchodzi na rynek mam się bać Kaczyńskiego a tym bardziej PIS. Jestem uczciwy, a raczej PIS nie należy do partii, które za działalność szczególnie średnich i małych przedsiębiorstw karzą. To się będzie dotyczyło molochów, ale ci bogaci wcale nie powinni być rozczarowani skoro mają tak dużo, że aż opływają (często to efekt "kruczków prawnych" + "rządy rozwarstwieniowe" Tuska), powinni podzielić się z słabszymi. Oczywiście pisałem o systemie, że system tego dofinansowania słabszych musi być zdrowy. Nie może być rozpasania, bo to w drugą stronę złe. Ja mówię na Węgrzech Orbana takie "coś" zostało wprowadzone oczywiście UE i spółka krzyczą, krzyczą, ale Orban się jeszcze trzyma. Jeśli przez coś miałby teraz upaść to najprędzej przez "nacisk zewnętrzny", ale wiadomo jeszcze wybory 6 kwietnia.
Dlaczego mam mam się bać ideowości? Ideowość nie oznacza fanatyzmu.
-
powinni podzielić się z słabszymi.
W imię czego? Czy jeśli bezdomny złodziej będzie wchodził do Twojego domu co miesiąc i zabierał Ci dużą część rzeczy o które się wzbogaciłeś, to będzie to dobre? No bo przecież jak masz więcej, to POWINIENEŚ podzielić się z słabszymi.
Są słabsi, bo to nie ich wina, że im się nie chce robić?
[video:300ogdbc]http://www.youtube.com/watch?v=fWsfkkHoCdk[/video:300ogdbc]
-
powinni podzielić się z słabszymi.
W imię czego? Czy jeśli bezdomny złodziej będzie wchodził do Twojego domu co miesiąc i zabierał Ci dużą część rzeczy o które się wzbogaciłeś, to będzie to dobre? No bo przecież jak masz więcej, to POWINIENEŚ podzielić się z słabszymi.
Są słabsi, bo to nie ich wina, że im się nie chce robić?
[video:31s8750s]http://www.youtube.com/watch?v=fWsfkkHoCdk[/video:31s8750s]
Aj, komuna, komuna, pasuje do Polski jak wół do karety.
Aczkolwiek, oddawanie "słabszym" jest lubiane przez lud na całym świecie.
-
No na szczęście to się już zmienia.
Na szczęście... nie sądzę - to się zobaczy dopiero w wyborach do sejmu (te do europarlamentu tak naprawdę obchodzą niewielu), dzisiaj sobie można gdybać, pokazywać sondaże (gdzie odbija się niezadowolenie - typowe zresztą dla przedstawicieli tego narodu), ale gdy nadejdą wybory i przyjdzie zagrożenie PiS-em to znowu sporo ludzi pójdzie głosować na to mniejsze zło.
Ja nie mam powodów dla których jako przedsiębiorca, który wchodzi na rynek mam się bać Kaczyńskiego a tym bardziej PIS. Jestem uczciwy, a raczej PIS nie należy do partii, które za działalność szczególnie średnich i małych przedsiębiorstw karzą. To się będzie dotyczyło molochów, ale ci bogaci wcale nie powinni być rozczarowani skoro mają tak dużo, że aż opływają (często to efekt "kruczków prawnych" + "rządy rozwarstwieniowe" Tuska), powinni podzielić się z słabszymi.
Po pierwsze nie uważam, że powinni - ale to w sumie bez znaczenia. No cóż... nie jestem bogaty, ale też nie jetem zawistny w stosunku tych co są - nie jestem chyba typowym Polakiem, co to życzy temu co mu się powodzi, aby mu się spaliło..., zamiast sobie aby mu się powodziło podobnie jak temu lepszemu.
Wiara w to, że tzw. "klasę średnią" nie będą "karać" jest naiwną wiarą w bełkot populistów. Kolejne rozpasanie socjalu co nastąpi gdyby nieszczęśliwie PiS się dorwał do władzy spowoduje, że Twoje (i moje itd.) uczciwie płacone podatki zamiast iść na pożyteczne sprawy, na poprawę funkcjonowania państwa w zakresie jaki jest ważny dla tych uczciwie pracujących, uczciwie zarabiających i uczciwie płacących podatki czyli tych co to państwo utrzymują - zostaną przeżarte przez beneficjentów rozpasanego socjalu czyli tak naprawdę Twoje podatki zostaną zmarnowane (w większym stopniu niż gdy przy "korycie" siedzą partie o innym nastawieniu do socjalu).
A że przy dojściu do władzy PiS nastąpi kolejne rozpasanie socjalu to pewne. Wszak trzon elektoratu tej partii to właśnie beneficjenci socjalu do spółki z grupami społecznymi, które ciągle tylko oczekują, że "państwo ma dać", "państwo na im polepszyć" sami nie robiąc z zasady nic w tym kierunku.
Oczywiście pisałem o systemie, że system tego dofinansowania słabszych musi być zdrowy. Nie może być rozpasania, bo to w drugą stronę złe.
Czyli z automatu wyklucza to PiS - bo oni proponują właśnie dalsze rozpasanie socjalu. Zdrowe podejście oznaczałoby, że pewnym grupom faktycznie należałoby pomocy dołożyć np. niepełnosprawnym (ale tym faktycznie niepełnosprawnym, a nie tym co to w ZUS są inwalidami, a za chwilę przechodzą bez trudu badania lekarskie na pracownika ochrony fizycznej na ten przykład), ale jednocześnie pozbawić tej pomocy i jakikolwiek świadczeń (nawet zdrowotnych) całe rzesze pseudobezrobotnych, całe rzesze doskonale żyjących z zasiłków (często lepiej niż uczciwie pracujący) itd. Tylko PiS tego nie zrobi - bo beneficjenci socjalu to spory procent ich elektoratu. Byłby to strzał do własnej bramki...
Dlaczego mam mam się bać ideowości? Ideowość nie oznacza fanatyzmu.
Nawet zakładając czysto teoretycznie, że faktycznie dla tych "średniaków" (do których się zaliczam) nie zmieni się na gorsze nic, na lepsze też oczywiście nie - czyli jak sam sugerujesz "nie ma się czego bać" to dalej nie widzę nawet jednego rozsądnego argumentu za tym aby głosować na PiS. Bo skoro nic ma dla mnie zmienić to niby dlaczego mam na nich głosować? Co oni mi oferują? To swoją rzekomą "ideowość"?
Tylko, że ta ich "ideowość" mnie nie interesuje, a wprost przeciwnie raczej odrzuca... bo co oni oferują?
- klerykalizację i religijną indoktrynację? Dziękuje, ale postoję - po pierwsze akurat jestem antyklerykałem i zwolennikiem całkowitego oddzielenia państwa i instytucji państwowych od jakiejkolwiek religii, a po drugie jakoś nie mam ochoty na kolejną odsłonę cyrku pt. aborcja, in vitro itp.
- tą swoją "sektę smoleńską" - może już starczy tej paranoi zestawu laików i pseudoekspertów zajmujących się dziedziną o której nie mają pojęcia, albo mają dlatego, że widzieli z bliska samolot lub nawet nim lecieli.
- czy może ich wynaturzoną "politykę historyczną", w której wydarzenia sprzed iluś tam lat, nie mające już dla współczesnych żadnego znaczenia (poza historykami - zawodowo i miłośnikami historii - hobbystycznie), mają wpływać na moje obecne życie... i imię czego?
- a może ich propagandę pt. propaganda PRL odwrócona o 180 stopni? Dziękuję - jedną już taką już za PRL przerabiałem swego czasu i wyrobiłem sobie na takowe kwestię odpowiednią odporność. I pusty śmiech mnie ogarnia jak słyszę te same prymitywne metody propagandowe tylko odwrócone "do góry kołami".
Jaką to "ideowość" oferuje ten cały PiS? Bo jak dla mnie taką od jakiej chciałbym trzymać się jak najdalej.