Ustosunkowując się - termin obpp w przypadku Nowej Sclavinii nie ma, po pierwsze, racji bytu, nigdy owa bowiem nie zakończyła oficjalnie swojej działalności. Mapy mikroświata są jedynie orientacyjne, Republika Bialeńska nie może nawet mówić o uznawaniu Królestwa Sclavinii JKW Potockiego i Glassenapa, a tym bardziej obecnego tam terytorium - bowiem po prostu wtedy, sugerując się oficjalnymi terminami, nie istniała.
To akurat jest problemem wyłącznie Księstwa Sarmacji
Polemizowałbym z tym, czy jest to problem.
Nie można tego "nie wspominać" bo to tak naprawdę stanowi wyłączną podstawę do stwierdzenia czy Republika Bialeńska mogła wspomniany teren zająć i zagospodarować czy też nie.
Z tym także bym się spierał. Uznanie danego terytorium za obpp jest
maksymalnie orientacyjne i niczym nieuregulowane; przynajmniej po stronie Księstwa Sarmacji. Nie ma nawet potrzeby respektowania takiego pojęcia - jak jednak wspominałem, bon ton jest uznanie samoświadczenia, a interwencja RB jest bezprawna i nawet bez dobrego wyjaśnienia... W przeciwieństwie do Sclavinii, bo sama nazwa sugeruje, że
Nowa Sclavinia jakiś z tąż związek ma.
Uznajecie nas za stronę? Wow.
Jeśli cynizm pozwala Waszej Ekscelencji na poczucie się lepszym, to oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby go Wasza Ekscelencja używał. Zauważę jednak, że w trakcie kulturalnych rozmów i dysput raczej stosowniejsze byłoby wyważenie.
Nieprawda. Skoro status nie został ustalony, to idziemy metodą faktów dokonanych. A fakt dokonany jest taki, że już blisko trzy miesiące działa tam Bialenia.
Przemawia przez Waszą Ekscelencję niezrozumiały dla mnie nacjonalizm stojący w opozycji do wyznawanego przeze mnie solidaryzmu dziejowego. To, że Bialenia "działa tam" trzy miesiące, nie oznacza, że ma do terytorium jakiekolwiek prawa. Ba, oddzielną kwestią jest to, że działania te są przez nas poddawane w wątpliwość.
Jak na razie ów naród wyraził dwa komentarze: jeden za współpracą, jeden przeciw. Przez grzeczność pominę przykłady z Sarmacji świadczące o braku takiego poszanowania, jakiego od nas wymagacie.
Sądzę, że po cynizmie nie mamy co mówić o grzeczności w Waszej Ekscelencji wykonaniu. Pragnę jednak zauważyć, że Księstwo Sarmacji nie uzurpuje sobie praw do terytoriów doń nienależnych.
Niby jakich? Nie uznacie nas?
Są inne sposoby; być może Wasza Ekscelencja nie jest w stanie ich sobie wyobrazić, zaświadczam jednak ich istnienie.
W zasadzie dyskutować nie ma o czym... jeżeli status był faktycznie "nieustalony", co sami stwierdzają stawiający zarzuty to było to obpp.
Można to oczywiście jeszcze wyjaśnić - ale zasadniczo sprawa będzie się rozbijać tylko o fakt bycia lub nie (ale to trzeba wykazać - i wykazanie należy do stawiającego zarzuty) terenem o statusie obpp. Jak było to obpp to zajęcie terenu przez RB było pełnoprawne i dalsza dyskusja w zasadzie jest bezprzedmiotowa.
Cieszę się, że przynajmniej z Waszą Ekscelencją mogę merytorycznie porozmawiać. Muszę się jednak nie zgodzić. Zakładając nawet, że terytorium to stanowi obpp (z czym zresztą wyżej się nie zgodziłem, negując materię czegoś takiego jak "obpp"), nie daje to Republice Bialeńskiej jakichkolwiek praw do interwencji zbrojnej. Brak przeciwności =/= przyzwolenie czy casus belli. Rzekome objęcie wysp protektoratem naturalnie musiało więc spotkać się ze sprzeciwem i krytyką.
Nowa Sclavinia nigdy nie była częścią sarmackiej prowincji- Królestwa Sclavinii. Nie ma żadnych powodów do roszczeń w stosunku do Protektoratu, a my nie mamy obowiązku ulegać groźbom ze strony Królestwa. Tym bardziej, że jak widać nawet wśród konsulów nie ma jednomyślności, a co dopiero wśród ludu sclavińskiego. A jakie stanowiska ma na przykład Król Sclavinii Tomasz Ivo Hugo?
Współpracować oczywiście nie musimy, "przynajmniej za Pańskiej kadencji", aczkolwiek terytorium nie oddamy. Tak swoją drogą, to czy władze centralne Księstwa Sarmacji wiedzą o Waszych roszczeniach terytorialnych?
No i przynajmniej część Sarmatów w ogóle neguje istnienie Kontynentu Północnego, więc o co chodzi?
Primo - nie mówię tu o Sarmackiej prowincji, ale o dziedzictwie Sclavińczyków w ogóle tego pojęcia. Secundo - nie mamy najmniejszych roszczeń terytorialnych. Naszym życzeniem jest, aby to terytorium pozostało jedynie pomnikiem dziejów, a jakiekolwiek działanie na nim stanowi znaczne naruszenie tegoż; co stanowi samo w sobie powód do mojej interwencji. Tertio - to nie są groźby ze strony Księstwa. Występuję tutaj jako legalny przedstawiciel władzy Sclavińskiej i nie przybyłem tutaj jako reprezentant Księstwa Sarmacji, uznając to za niepotrzebne. To nawet nie są groźby; to jest życzenie i uprzejma prośba, a reperkusje to naturalna kolej rzeczy będąca konsekwencją zignorowania zwykłej sprawiedliwości. Quatro - Jego Książęca i Królewska Mość Tomasz Ivo Hugo, jako suweren Królestwa Sclavinii, powierza kwestie bezpośrednio dotyczące prowincji namiestnikom. Wypowiadam się więc całkowicie zasadnie.
"Aczkolwiek terytorium nie oddamy". Nie napisałem, że Sclavinia chce zwrotu terytorium. Chcemy zaprzestania profanacji naszej historii i dziedzictwa, a zdecydowanie do tego prowadzi wycofanie się przez Bialenię z podjętego projektu.
Co do negacji istnienia Kontynentu Północnego, nawet się na ten temat nie wypowiadałem. Nowa Sclavinia jest wyspą, tuż obok leży archipelag Hellady i Stoyalii; nie należy do Kontynentu Północnego. Wypowiadam się tylko przez wzgląd na wspomniane, rzekome działania RB.