Szanowni Państwo,
bardzo mi miło po raz kolejny gościć w Królestwie Hasselandu na tym słynnym już wydarzeniu. Bardzo mi miło, że zostałem na to wydarzenie zaproszony, za co chciałbym serdecznie podziękować Organizatorom. Pierwotnie planowane było, bym stawił się u Was w poniedziałek, jednakże wydarzenia polityczne w Królestwie Dreamlandu uniemożliwiały mi przybycie na czas. Jednak jestem już i chciałbym podzielić się z Wami kilkoma moimi refleksjami.
Swoje wystąpienie chciałbym podzielić na dwie części. Skoro padły już wyżej pytania to na wstępie odniosę się pokrótce właśnie do nich. Część z Państwa może mnie znać z różnych stron, w zależności od tego, przez jakie owoce mojej mikronacyjnej aktywności do mnie w pewnym stopniu docieraliście. Dla tych, którzy mnie nie znają, powiem, że jestem Dreamlandczykiem, posiadającym ponadto obywatelstwo Królestwa Elderlandu. Moja aktywność mikronacyjna skupia się na kilku zasadniczych polach: polityce, administracji, prasie i kartografii.
Na mikronacyjny świat przyszedłem ponad 4 lata temu w furlandzkim Buuren, do którego to miasta, będącego siedzibą Dworu Zjednoczonego Księstwa Furlandii i Luindoru, ściągnął mnie Książę Martin de Joustin (późniejszym Król Marcin Mikołaj). Przyczyn mojej skłonności do takiej formy spędzania czasu w Internecie można szukać w moich ponadczasowych hobby, jakim jest chociażby historia i historia alternatywna, a w przeszłości również gry strategiczne. Jako jeszcze nastolatek zdobywałem informacje o postaciach historycznych i związanych z nimi okresach, po czym tworzyłem "nowe dzieje" tych osób "na papierze". W mikronacjach sam mogłem stać się bohaterem historycznym i tworzyć dzieje niezwykle plastycznego świata. To mnie pociągało, więc wpadłem w Mikroświat jak śliwka w kompot.
Gdy pojawiłem się w Królestwie Dreamlandu w roku 2012 było to państwo ludzi starszych. Oprócz mnie do grona wyrostków należeli: Mackenzie Gordon-Allen, która miała skłonność do częstego zmieniania mikronacji i tworzenia nowych (Wielkie Księstwo Burbonii, Wirtualne Stany Zjednoczone) i której dziś wśród mikronautów chyba już nie ma, oraz Angus Kaufman, który szybko zniknął, by wybudzić się z stanu hibernacji na początku tego roku. Operowano wówczas w Dreamlandzie pojęciem betonu, jako określenia na środowisko starej gwardii, przez które nie można się było przebić młodym obywatelom. Nawet jeżeli częściowo mitologizowany, beton skutecznie hamował przyrost naturalny i wymianę pokoleniową Królestwa, czego skutkiem był powolny, ale jednostajny spadek liczby ludności i aktywności mojej Ojczyzny. Wybory Premiera Rządu Królewskiego, które zakończyły się przed kilkoma dniami pokazały, że Królestwo pod względem liczby wyborców (a zatem obywateli aktywnych) dopiero odrobiło straty poniesione przez ostatnie 3 lata. Sytuacja wygląda bowiem tak, że w wyborach do Izby Poselskiej w sierpniu 2013 r. głosowały 33 osoby, natomiast w miniony weekend - 30. Z perspektywy wszystkich lat mojego pobytu w Dreamlandzie widzę, że to, co dzieje się w roku bieżącym jest absolutnym fenomenem, czego nie miałem sposobności obserwować w 2012 roku. Wtedy pompatyczne wywody i krytyka ze strony starszych - dziś o wiele barwniejsza dyskusja i krytyka ze strony młodszych pod adresem starszych. Istna rewolucja. Również, jeśli mowa o aktywności, która potężnie wystrzeliła w górę. Gdy w 2012 r. przybyłem do Dreamlandu licznik forum oscylował w granicy 10 tysięcy postów. Pod koniec 2015 r. było to jakieś 20-21 tysięcy postów. 8 miesięcy tego roku wystarczyło, aby forum napęczniało o tyle, co wcześniej przez ponad 3 lata! Mogę śmiało powiedzieć, że wszystko się zmieniło. Moja ojczyzna jest dziś inna, zupełnie.
Za największy swój sukces uważam osiągnięcia na polu mikronacyjnej geografii. Mapy zacząłem rysować już w czerwcu 2012 roku i przez cały czas doskonaliłem się w swoim fachu. Pamiętam, że wtedy w obiegu światowym były mapy Pel Nandera. Moje produkty zaczęły wypierać mapy Pel Nandera bodajże w 2013 roku, kiedy ukazała się moja pierwsza mapa międzynarodowa - mapa kontynentu Morenika. Dziś pod niemal każdą długością geograficzną ktoś wykorzystuje lub kopiuje (nawet na "dziko") moje mapy na swój użytek. Co bardzo istotne dla mnie i dla swobody prowadzenia badań naukowych jako takich - nigdy nie prosiłem nikogo o uznanie moich map, tak jak starał się to robić Pel Nander czy tak, jak działała Organizacja Polskich Mikronacji, negocjując konwencję w sprawie mapy. Mój produkt okazał się na tyle dobry (acz nigdy nie doskonały), że ludzie sami po niego sięgali, zarówno w krajach rozwiniętych jak i tzw. yoyonacjach. Tak więc dążenie do doskonałości w swojej pracy niezależnie od opinii innych uważam za jedną z głównych rad, jakie mogę dać każdemu mikronaucie.
Na przeciwległym biegunie, na liście moich porażek, znajduje się system gospodarczy, który pochopnie obiecywałem jako Premier w latach 2012-2013, na którego powstawanie miałem mały wpływ, a który ostatecznie nie powstał po moim konflikcie z autorem Conradem Darosareier-Stattoerr (Erboka).
Przez te wszystkie lata motywacja do aktywności pochodziła bądź to z moich cech, bądź z zewnątrz, głównie od obecnego Króla Dreamlandu Edwarda II. Motywowanie się i innych jest niezwykle potrzebne, gdyż rutyna może nas popchnąć w niebyt, bierność i obojętność na to, co tyle różnych osób dzielnie tworzy, a co w końcowym rozrachunku łatwo może przepaść. Zawsze jest mi wielka szkoda, gdy wartościowa praca mikronautów przepada w odmętach sieci, do czego pierwszym krokiem jest właśnie rutyna. Jak sobie z nią radzić? Doskonalić się, nie robić ciągle tego samego, próbować nowych zawodów, nowych form zabawy w obrębie danej mikronacji, których, nie zgodzę się tu z Panem Kamińskim - nie trzeba wcale zmieniać. Żyję 4 lata w Dreamlandzie i ten jeszcze mi się nie znudził.
Kończąc już swój wywód powiem jeszcze o wartościach i poglądach. Te pierwsze w moim przypadku uważam za niezmienne, natomiast poglądy mogą z czasem ewoluować, przede wszystkim pod wpływem zaznajamiania się ze specyfiką mikronacji, która pod wieloma względami nie występuje w relacji 1:1 do tego, co widzimy i w czym uczestniczymy w rzeczywistości. Do tego niektóre z naszych poglądów nie będą mieć na dodatek żadnego zastosowania w mikronacjach. Warto jest jednak mieć swoje zasady i wartości, które są miarą każdego z nas.
Dziękuję.
(-) Daniel książę von Witt