Towarzysze,
Z drobnym opóźnieniem, za które przepraszam, pokrótce (hehehe) wygłoszę co mam do powiedzenia.
Jeżeli chodzi o wirtualny wiek i losy, to kończę jedenasty rocznik od czasu zamieszkania. Moje losy były pogmatwane - urodziwszy się w Sarmacji na początku 2005 roku mieszkałem tam do czerwca 2007 r., kiedy w efekcie tzw. Wandejskiego Czerwca wraz z kilkorgiem współpracowników ogłosiłem niepodległość Wolnej Republiki Morvan. Do momentu jej ostatecznego upadku - 2009-10 - byłem zaangazowany w niej i w Wandystanie. Potem, gdy znalazłem się po części bez pracy, zamieszkałem w Surmenii, gdzie udzielałem się aż do 2012 r. Potem wróciłem do Wandystanu, przetrwałem w nim okres unii z Sarmacją i i trzecią niepodległość. W kwietniu tego roku zamieszkałem w Dreamlandzie, którego obywatelstwo jest w chwili obecnej moim jedynym. Na marginesie zostawiłem karierę w Wysokogórskiej Republice Elfidy przez cały okres jej istnienia. Więcej grzechów nie pamiętam.
Co do początków: Do Sarmacji dotarłem mniej więcej w okresie tzw. fali nowych spowodowanych nieco zapomnianą już publikacją o mikronacjach (i Sarmacji w szczególności) w miesięczniku CD-Action - choć sam znalazłem ją niezależnie od tej publikacji. Ciekawostką jest, że przez ponad pół roku moja aktywność była niewielka i ograniczałem się do czytania - dopiero potem zacząłem coś na serio robić. Początki miałem bardzo smutne, bo jak niemal każdy nowy wpadłem w pułapkę monarchofaszyzmu - wszystkie te "Vivat Książę!" i tak dalej. Miałem być członkiem jednego z wielu kościołów w Sarmacji (na szczeście nie wystartował), miałem być sarmackim rzymianinem (też nie wystartowało). Zwalczałem RCA zanim to było modne (Międzyprowincjonalny Ruch Wolnościowy, bitches), potem zostałem członkiem jego Partii, kiedy zaczęła przegrywać ze świeżo powstałą SPD. Moje poglądy ewoluowały wtedy już jednak mocno w kierunku lewicy - po pierwszej unii Wandystanu z Sarmacją trafiłem do sarmatowandejskiej Partii Pracy Sarmacji, co uważam za koniec pierwszego, dziecinnego okresu w mojej mikronacyjnej karierze...
Co się zmieniło? Ciężko byłoby wymieniać - ludzie, ja, trendy... trochę na ten temat pisałem na łamach Dreamlandzkiego Trudu, polecam lekturę
tego artykułu.
Co uważam za swoje osiągnięcia? Rzadko kiedy jest tak, że coś można wziąć w całości na siebie. Jeżeli myślę o rzeczach, które zrobiłem sam, to w większości są to rzeczy drobne, albo już zapomniane - np. język morwański, który sam rozwijałem. Dlatego mogę raczej powiedzieć o tym, w co włożyłem sporo od siebie i co uważam za największe osiągnięcia w których brałem udział. Tu chronologicznie: powstanie gnomie; Wolna Republika Morvan jako całość; hellenizacja i demokratyzacja Surmenii; abdykacja P2G; trzecia niepodległość Wandystanu. Aha, jeszcze jedno. Coś co w sumie rozwijałem sam - mapa O'Rhady - ale stojąc na barkach poprzednika, czyli tzw. mapy Zeppa.
Co do porażek... cóż, nikt nie lubi ich pamiętać

Trochę Wolna Republika Morvan, która nie osiągnęła tego na co miałem nadzieję. Na pewno kadencja na stanowisku SG OPM - to co udało się zrobić w ostatecznym rozrachunku nie uczyniło żadnej różnicy. Trochę też moja jedyna próba wycofania się z mikronacji - tu zawaliłem totalnie, deklarując porzucenie wszystkiego, z czego udało mi się dotrzymać tylko odejście z Surmenii.
Jak utrzymuję motywację? Cóż, staram się nie przemęczać robieniem tego, co nie budzi mojego entuzjazmu. Pomaga mi to, że jak coś mnie złości, to motywuje, a nie zniechęca. Polecam co jakiś czas robić sobie nostalgiczne wycieczki w przeszłość, kiedy mikroświat był lepszy, kolory stron jaskrawsze a html bardziej łupany. Można znaleźć inspiracje.
Co do poglądów, wartości i zasad - za długo by pisać żeby pisać precyzyjnie, więc odpowiem w telegraficznym skrócie. Od czasu 2007 r. moje poglądy przechodzą już tylko obróbkę wykończeniową, nie zmieniając się raczej diametralnie. Co do wartości to są jak dupa - każdy ma własne i nic na to nie poradzimy. A jeżeli chodzi o zasady - to generalnie
nil admirari.
Wandosławię!