Tak się zastanawiałem, co robić w wolnym czasie, gdy nie mam nic do roboty, a i na komputerze nie mogę urzędować. Padło na tworzenie języka. Nie spodziewam się, by ktoś był zainteresowany tym projektem, no ale może zdarzy się cud.

Tak więc, w jakich klimatach byście widzieli ten język? Myślę, że połączenie fonetyki islandzkiej i angielskiej/staroangielskiej/francuskiej ze słownictwem angielsko-niemieckim, a gramatyce na zwór mandaryński (tylko dlatego, że jest niezwykle prosta). Pismo może być łacińskie lub runiczne (futhorc), bo tak się składa, że znam tenże alfabet runiczny.

No i na koniec zastosowanie języka. No w sumie... żadne. Może ktoś kiedyś podejmie się translacji aktów prawnych na ten język, ale to chyba wszystko.