Autor Wątek: Scenariusz przedstawienia  (Przeczytany 217 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Maciej Kamiński

  • Grand
  • Policja Krajowa
  • Entuzjasta
  • ******
  • Wiadomości: 11835
  • : 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Gestapo Ortograficzne, Oko Sprawiedliwości
    • NPE: BI13111700005
  • Stopień służbowy Stopień w Policji Krajowej RB
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Scenariusz przedstawienia
« dnia: Sob, 02 Maj 2015, 21:32:02 »
Teksty bez podpisanej roli przypisane były narratorowi.
Role:
Wieśniak - Andrzej Swarzewski,
Żołnierz - Konstanty Jerzy Michalski,
Porucznik - Kamil Maciejewski,
Pustelnik - Maria von Primisz,
Kacyk/Narrator - Ivan Kazakov.

„Pokój i wojna”

Scena I

Wieś gdzieś na południu Jahołdajewszczyzny, u Selkandów. Chłopi pracują w polu, pilnowani przez kilku „khmerskich” żołnierzy.
Wieśniak: Hej ho, z widłami by się szło! Hej, he, praca w polu wre…
Żołnierz: Dobrze się bawicie, gospodarzu?
Wieśniak: Owszem. Z życia trzeba się cieszyć, mości panie. Zresztą, na co tu narzekać? Mam co jeść, gdzie spać i moje dzieci i żona także. Bóg nad nami czuwa.
Żołnierz: Ech, gospodarzu. Chciałbym mieć takie proste życie jak ty. Jesteśmy w tym samym wieku, ale mnie moje rzemiosło nie pozwala nawet szukać narzeczonej.
Wieśniak: Zawsze możesz zakosztować prostego życia, mości panie.
Żołnierz: Czy to ta wasza słynna magia, gospodarzu?
Wieśniak: Skądże znowu, mości panie. Zapraszam do siebie na wieczerzę.
Żołnierz: Niestety, nie jestem w możności przybyć. Rygor wojenny mi tego zabrania. Król Sary przykazał wzmożoną dyscyplinę wśród swoich chorągwi porządkowych.
Wieśniak: Nie ma takiego prawa, którego nie dałoby się ominąć, mości panie.
Żołnierz: Diabła macie za uszami, gospodarzu. Przepustkę owszem, można dostać, ale to cud na miarę wejścia w niebiosa proroka.
Wieśniak: Wybaczcie ignorancję, mości panie, ale nie władam biegłą wiedzą na temat waszmości wiary. Jak wielki to cud?
Żołnierz: Przekraczający ludzkie pojęcie.
Wieśniak: Cóż, jeżeli jednak by nastąpił, moja skromna chata chętnie przyjmie możnego gościa w każdej chwili.
Praca trwa dalej. Gdy słońce zaczyna zachodzić, chłopi wracają do chat, a żołnierze do pobliskich koszar.

Scena II

Żołnierze są w koszarach i odmawiają modlitwę wieczorną. Po zakończeniu tej czynności żołnierz rozmawia z porucznikiem.
Żołnierz: Szanowny Panie poruczniku…
Porucznik: Do rzeczy, kapralu, do rzeczy. Mam huk roboty.
Żołnierz: Więc, Panie poruczniku, chciałbym otrzymać prze…
Porucznik: Jeden argument, kapralu. Co najmniej jeden, w ośmiu słowach lub mniej, ale o wartości tysiąca z nich. Oe!
Żołnierz: Tak więc, wielce szacowny Panie poruczniku, chodzi o to, że…
Porucznik: Zamilczcie, kapralu. Osiem słów już wypowiedzieliście. Teraz zejdźcie mi z oczu.
Żołnierz: Ale…
Porucznik: Oe!
Żołnierz: Czyli proste życie nie mnie Bóg przeznaczył…
Porucznik: Kapralu, taki głos zostawcie swoim przyszłym dzieciom na kołysanki. Prawdziwy Jahołd mówi głośno! Powtórzcie, coście szeptali!
Żołnierz: Czyli proste życie nie mnie Bóg przeznaczył.
Porucznik: Co to za filozoiczne brednie?
Żołnierz: Widzicie, wielce szacowny Panie poruczniku, jeden z gospodarzy zaprosił mnie do siebie na wieczerzę i…
Porucznik: Nie zaprzyjaźniać mi się z wrogiem, kapralu. Oe!
Do pomieszczenia wpada goniec. Porucznik otrzymuje list i czyta go.
Porucznik: Chociaż… Zawsze dobrze byłoby udawać… Żeby nas którejś nocy nie wyrżnęli. Idźcie. Daję Wam przepustkę.
Żołnierz zdziwiony odchodzi. Słońce zaczyna kryć się za horyzontem.

Scena III

Żołnierz puka do skromnych drzwi chaty wieśniaka. Otwiera mu zdziwione małe dziecko. Nadchodzi ktoś dorosły.
Wieśniak: Cóż się stało, Nuruś?
Spogląda na przybysza.
Wieśniak: Ach, mości panie! Więc jednak cud nastąpił?
Żołnierz: Tak, gospodarzu.
Wieśniak: Dobrze, mości panie. Wejdźcie do środka.
Wchodzą do środka.
Wieśniak: Gospodarzu, to moja żona, to mój pierworodny, to moja średnia córka, to mój młodszy syn, to moja najmłodsza córeczka. Mieszka tu ze mną też moja najstarsza i moja mama, one jeszcze są w kuchni, oraz niekiedy pomieszkuje tu ten staruszek.
Pustelnik: …Witam.
Żołnierz: Kim jesteście, szacowny starcze?
Pustelnik: …Witam.
Wieśniak: Staruszek mówi dość zagadkowo. Siądźcie z przodu stołu, mości panie. Zaraz będziemy jedli.
Żołnierz: Nie spieszcie się, gospodarzu. Mamy ramadan.
Wieśniak: Ramadan?
Żołnierz: Miesiąc postu. Wolno mi jeść dopiero po zmierzchu.
Wieśniak: To zła historia miłosna.
Żołnierz: Proszę?
Wieśniak: To stara legenda, o wampirze Zgredwardzie i jego ludzkiej miłości…
Pustelnik: …Jacob wymiata.
Żołnierz: Słońce skryło się za horyzont. Możemy jeść.
Zasiadają przy stole. Jedzenie zostaje wniesione. Jedzą.
Żołnierz: Dziękuję za dawkę prostego życia, gospodarzu. Bądźcie zdrowi i niech Bóg wam błogosławi.
Wieśniak: Czy nie zdziwił cię, mości panie, brak broni u nas?
Żołnierz: Właściwie, zdziwił.
Wieśniak: Widzisz, mości panie, lud Selkandów uważa, że wojna to błąd przeszłości. W tej nie chcemy uczestniczyć. Popieramy stronę, która zapewni pokój, ale tylko i wyłącznie słowem naszego Szero Kanda.
Żołnierz: Rozumiem… A kim właściwie, gospodarzu, jest ten staruszek?
Wieśniak: Kirła? Kiedyś był pustelnikiem, ale teraz dopadł go wiek. Jeszcze mój ojciec, świeć Panie nad jego duszą, w dzieciństwie widział Kirłę jako starca. Nikt nie wie, ile ma lat ani co ma na myśli, ale mądrość wielka przez niego przemawia. Przemawiać musi, bo nigdy nie był widziany będąc czymś zdumionym.
Żołnierz: Więc jakiś wasz nowy prorok?
Wieśniak: Wolimy mówić: „pośrednik”, mości panie.
Żołnierz: Za jedno. Dobrej nocy, gospodarzu.
Wieśniak: Dobrej nocy, mości panie.
Żołnierz odchodzi. Wieśniak wraca do domu.
Pustelnik: …Kresy.
Wieśniak: Co?
Pustelnik: …Kresy.
Wieśniak: Jakie kresy?
Pustelnik: …Kresy. …Lej wódkę.

Scena IV

Kilka godzin wcześniej. Kaszgar. Pałacyk kacyka. Podjeżdża kareta kacyka.
Kacyk wysiada, wchodzi do środka pałacyku i idzie do swojej kancelarii.
Kacyk: Nadszedł już czas.
Kacyk wchodzi do kancelarii.
Kacyk: Wreszcie ten bezużyteczny okrutnik na tronie posłuchał rozsądnego głosu. Od tak dawna wyrzyna w pień Prymasiarzy, a całe lata nie mógł zdecydować się, by usunąć te pluskwy, to demoniczne ziarno rosnące na naszych piersiach. Ale wreszcie, dzień chwały nadszedł!
Kacyk uderza pięścią o biurko.
Kacyk: Skrybo!
Skryba zjawia się.
Kacyk: Pisz list do porucznika Wachiłowicza. Powiadom go, że jutro, bladym świtem, ma dokonać się masakra w jego wiosce. Nikt oprócz Jahołdów nie ma prawa pozostać tam przy życiu. Nikt!
Kacyk znów uderza pięścią o biurko.

Scena V

Trzecia nad ranem. Żołnierza budzi kolega z oddziału.
Żołnierz: C-Co się stało…?
Porucznik (zza drzwi): Wstawać!
Porucznik wchodzi, trzymając rózgę. Żołnierz zrywa się z łóżka.
Porucznik: A co to za lenistwo? Czeka was kara, kapralu. Pójdziecie teraz na pierwszy ogień.
Żołnierz: Jaki ogień…?
Żołnierz ziewa.
Porucznik uderza rózgą w stopy żołnierza.
Porucznik: Oe! Co wyście robili, kapralu, gdy wczoraj tłumaczyłem plany?
Żołnierz: Byłem u gospodarza na wieczerzy, Panie poruczniku.
Porucznik: I uważacie, kapralu, że przez ten czas my tutaj nic nie robiliśmy? To wasza, kapralu, sprawa, by nadrabiać takie braki. Teraz niech wystarczy wam tyle: bierzcie miecz, i oe do tamtej chaty. Nikt nie ma przeżyć.
Żołnierz staje się blady jak ściana.
Porucznik odwraca się do żołnierzy za drzwiami.
Porucznik: Siepacze jedne! Idźcie z kapralem. Macie zabić wszystkich, których napotkacie. Łupy podzielimy równo między was.
Porucznik odwraca się z powrotem.
Porucznik: Ruszajcie, kapralu.
Żołnierz wychodzi, nic nie mówiąc.

Scena VI

Żołnierze stoją przed chatą. Żołnierz puka. Wieśniak otwiera.
Wieśniak: W-witajcie, m-mości panie… Ziew…
Żołnierz wpatruje się głęboko w oczy wieśniaka, milcząc.
Wieśniak: Czy coś się stało, mości panie?
Żołnierz wyciąga miecz.
Wieśniak: …A więc Kirła naprawdę wie wszystko…
Żołnierz zabija wieśniaka. Jego oddział wpada do domu. Słychać wrzaski domowników. Żołnierz powoli wchodzi do środka. Spostrzega, że jeden z jego podwładnych przymierza się do poderżnięcia gardła pustelnikowi.
Żołnierz: Stójcie! Ten starzec przepowiada nasze przyszłe losy!
Porucznik zakrada się.
Porucznik (głośno): Skoro tak, poddajmy go próbie!
Żołnierz: P-pan porucznik?!
Porucznik podchodzi do pustelnika.
Porucznik: Dziadku, co się jutro stanie?
Pustelnik: …Żegnam.
Porucznik: Co, dziadku?
Pustelnik: …Żegnam.
Odwraca się do żołnierza.
Pustelnik: …Ufaj. …Sobie.
Porucznik: Widzicie, kapralu, nic nie przepowiada. Zabić go.
Gardło pustelnika zostaje rozcięte. Pustelnik, puszczony przez oprawcę, pada na ziemię.

Epilog

Mija kilka lat. Żołnierz, wraz z oddziałem, przebywa w koszarach. Bialeńczycy oblegają tą warownię.
Żołnierz (w myślach): Nadszedł już czas.
Żołnierz wchodzi do dawnego pokoju porucznika.
Żołnierz: Wreszcie ten bezużyteczny okrutnik na tronie posłuchał rozsądnego głosu. Od tak dawna wyrzyna w pień Prymasiarzy, a całe lata nie mógł zdecydować się, by usunąć te pluskwy, to demoniczne ziarno rosnące na naszych piersiach. Ale wreszcie, dzień chwały nadszedł!
Żołnierz uderza pięścią o biurko.
Żołnierz: Skrybo!
Skryba zjawia się.
Żołnierz: Pisz list do porucznika Wachiłowicza. Powiadom go, że jutro, bladym świtem, dokonać ma się masakra w jego wiosce. Nikt oprócz sprawiedliwych nie ma prawa pozostać tam przy życiu. Nikt!
Żołnierz znów uderza pięścią o biurko. Spogląda na zawieszony na ścianie portret Wachiłowicza.
Żołnierz: Naprawię Twój błąd, Panie poruczniku…
Odwraca się do żołnierzy za drzwiami.
Żołnierz: Siepacze jedne! Macie zabić wszystkich, których napotkacie. Łupy podzielimy równo między was.
Żołnierze patrzą na niego zdziwieni, ale wyruszają.
Żołnierz klęka i zaczyna się modlić.
Godzinę później do pomieszczenia wpada bialeńskie wojsko.
Żołnierz: …A więc Kirła naprawdę wie wszystko…
Bialeński żołnierz unosi miecz.

Kurtyna.
lic. net Maciej Kamiński herbu Sto Osiem, Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej, Minister Spraw Zagranicznych, Poseł, Prezes Policji Krajowej, Honorowo obywatel Jahołdajewszczyzny, Ambasador Republiki Bialeńskiej w Maharadżacie Tirimudzii i Trizondalu, Trener LKS-u Tomaszew, Selekcjoner Dżamahiriji, Dyrektor Bialeńskiego Biura Kartograficznego, Administrator forum i strony głównej Republiki Bialeńskiej oraz fanpage'a Republiki Bialeńskiej na Facebooku, Młodszy administrator systemu e-gospodarki Republiki Bialeńskiej, Operator bialeńskiego kanału IRC, Gospodarz na Tomaszewie, Posiadacz 158 folwarków, Wang IWA, Houellebecq Lahazydii, Jasny Gieroj, Tytan Pracy Spraw Wewnętrznych 2016.