Widmo krąży po Bialenii - widmo unitaryzmu. Wszelkie objawy regionalizmu ostatnimi czasy były tłumione w zarodku i nie wyrzekano się nawet przemocy psychicznej. Gdzie jest taka partia opozycyjna, która miałby odwagę być najbardziej rewolucyjnym ugrupowaniem, która dążyłaby do przywrócenia porządku obalonego przez unitarystów kilka miesięcy temu, będących u władzy. Gdzie jest partia, która miałaby odwagę otwarcie piętnować bandyckie zapędy centralizacji kraju.
Czas już wreszcie, aby regionaliści wyłożyli otwarcie wobec całego świata swój system poglądów, swoje cele, swoje dążenia i zaczęli zmieniać swoją ojczyznę.I. Dlaczego decentralizacja?
Ostatnimi czasy jesteśmy świadkami nieudolnej próby centralizacji kraju, która doprowadziła do utraty prawie połowy obywateli. Oczywiście nasi przeciwnicy będą dorabiać ideologie, jakoby to była wina nasza lub po prostu redukcja słabych jednostek. Jeden i drugi argument jest bydlęcą tezą usprawiedliwiającą zbrodnie na kraju i próbą przeniesienia realnej ideologii nietzscheanizmu w struktury mikroświata. Jeśli chcemy uchronić Bialenię przed kryzysem, to musimy wrócić do systemu, jaki opracowali na początku ojcowie założyciele. Oczywiście potrzeba go odpowiednio zreformować, aby sprostał oczekiwaniom dzisiejszego mikroświata i poprowadził nas do zwycięstwa. A więc jedynym wyjściem jest decentralizacja kraju, bo jest to jedyna forma państwa, która pozwala przetrwać mikronacjom próbę czasu. Proszę obejrzeć się dookoła i zobaczyć ile istnieje państw scentralizowanych, a ile zdecentralizowanych. Wnioski nasuwają się same. Dlaczego się tak dzieje? Ponieważ małe ojczyzny pozwalają nabrać sił do pracy na wysokim szczeblu państwowym. Kwestią czasu jest, kiedy każdy się wypala na wysokich urzędach państwowych i przynosi straty ojczyźnie. Niestety taka osoba w scentralizowanym świecie nie ma gdzie się udać na odpoczynek, co odbija się na jej aktywności. W naszej wizji państwa, taka osoba udaje się do swojego regionu, gdzie spełnia się na szczeblu samorządowym. Pozwala to takiej osobie zrelaksować się oraz przyjrzeć się z boku prosperowaniu władz, i po czasie wrócić z bagażem nowych pomysłów do najwyższych stanowisk w kraju.