Autor Wątek: Przygody Pułkownika Iversena  (Przeczytany 82 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kamil Maciejewski

Przygody Pułkownika Iversena
« dnia: Śro, 27 Sty 2016, 20:06:05 »
Autor:
MvP
Sobota rano spać nie możesz, wstajesz, kapcie włożysz... durna piosenka w wykonaniu znanego Trizondalskiego Aktora zmusiła mnie swym iście profetycznym tekstem do zwleczenia się z ciepłych objęć mego ukochanego łoża. Po zimnym prysznicu mającym zmyć ze mnie zapach i pozostałości dnia wczorajszego wolnym krokiem Skierowałam się ku drzwiom pod którymi coś się Ewidentnie kryło. Biała plama na mahoniowej posadzce nie była jednak ani refleksem słonecznym (może dlatego że nad Wolnogradem to nie zagościło od  dłuższego czasu) ani zbłąkaną kupką wszędobylskiego ostatnimi czasy śniegu. Była to koperta. Normalna, Standardowa biała koperta rozmiaru A4. Zaintrygowana znaleziskiem czym prędzej pobieżyłam do kuchni i rozcięłam znalezisko jednym ruchem ręki uzbrojonej w Ostry nóż. Po chwili mój mózg zaczął działać i pożałowałam lekkomyślnego działania tyle się wszak mówi o tych atakch wąglikiem, a tu w Bialenii nie szanują własnych podwójnych agentów i kto wie co obecnemu Rządowi/opozycji czy po prostu jakiemuś posclavinionemu "patriocie" co mu bimber jahołdzki i mit powstania marcowego mózg przeżarły do cna i teraz tylko siedzi w domu i plecie Androny z takimi jak on. Po chwili wachania pomyślałam jednak "niech się dziej Wandy wola" i zajrzałam do środka. Wewnątrz ku mojej nieopisanej uldze zamiast śmiertelnych bakterii znalazłam plik kartek. Na pierwszej z nich pręzyły się dumnie słowa
Przygody Pułkownika Iversena
Przygotowałam sobie drugą kawę i pogrążyłam się w lekturze tego tajemniczego listu. Z biegiem kolejnych słow, zdań i kartek rósł mój zachwyt i przerażenie. Tyle rzeczy były zgodnych z prawdą, tyle rzeczy było nieprzeznaczonych do uszu postronnych. Gdy skończyłam czytać po raz pierwszy, zasępiłam się kto i dlaczego mi coś takiego wysła? Uważniejsze zagłębienie się w czeluścia tej jakże zaskakującej koperty doprowadziło do odkrycia jeszcze jednej małej kartki. Chaotyczne i rozmazane pismo jakim była zapełniona zawierało prośbę, błaganie wręcz bym opublikował jak najszybciej zawartość dokumentów i pod żadnym pozorem nie zdradzał kto może być ich autorem - nawet jeśli mam podejrzenia co do tego, choć pełen wątpliwości to prośbę tą spełniam i mam nadzieje i zapraszam do lektury tych szokujących materiałów.