Autor Wątek: [DYSKUSJA] Miasto, region, państwo - konkurencja czy współpraca?  (Przeczytany 111 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Alberto de Medici

  • Sędzia Ludowy
  • Fundament
  • *****
  • Wiadomości: 2856
  • : 173
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zapluty podmiot reakcji, mały naleśnik
    • NPE: LS14060400070
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Adam von Haller:

Miasto, region, państwo - konkurencja czy współpraca?

W wielu państwach życie jest kilkupoziomowe, najniższym poziomem są zazwyczaj miejscowości często z jednoosobowym zarządem, wyżej stoją regiony, które albo stanowią ważną platformę społeczno-polityczną albo worek dla narracji różnych miast. Na szczycie hierarchii stoi państwo. Rodzi się więc pytanie, czy te trzy struktury w jakiś sposób są dla siebie konkurencyjne? A może konieczna jest ich większa współpraca? Zachęcam do dyskusji.



Mikołaj Patryk Dostojewski:


Zgromadzeni!


Współpraca pozbawiona rywalizacji tudzież rywalizacja pozbawiona współpracy - żaden z tych modeli nie jest dobrą drogą do stworzenia aktywnych i dobrze działających struktur miejskich czy regionalnych. Potrzeba w odpowiednich ilościach zarówno współpracy, jak i rywalizacji.

Rywalizacja równorzędnych struktur jest zjawiskiem zdrowym, które świadczy o dobrej drodze rozwoju tychże struktur. Jeżeli np. dane miasta czy regiony mają do zaoferowania potencjalnemu mieszkańcowi ciekawy klimat, karierę itp. to niczym dziwnym jest, że rywalizują one o każdego obywatela. Źle natomiast się dzieje, gdy regiony są nieaktywne i nie walczą o nowych ludzi.

Nie jest jednak wskazane, by zbyt duża rywalizacja obejmowała struktury które nie są równorzędne, np. na linii region - państwo. Może się to bowiem skończyć sytuacją, gdy regiony są opustoszałe, a każdy stara się o najwyższe stanowiska tylko w strukturach centralnych (czyli tak, jak jest dziś w Bialenii). Dlatego w relacjach między nierównorzędnymi strukturami bardzo ważna jest współpraca. Państwo musi zachęcać obywateli do działalności samorządowej, a samorządy - do zakładania i prowadzenia miast.



Maciej Kamiński:


Oczywiście, że są konkurencyjne, gdyż oferują inne metody marnowania czasu i życia (Daj buziaka!) w Bialenii. Różnica ta wynika ze skali - w mieście faktycznie siedzi jedna lub zero osób (maksymalnie gdzieś tak ze trzy), w samorządzie po 5-10, a na szczeblu centralnym dwadzieścia parę. Z oczywistych względów pomysłów i możliwości organizacyjnych przyrasta wraz z wchodzeniem na wyższe szczeble - ale też zdecydowanie większy ich odsetek przepada w wyniku sporów, niż na szczeblach niższych. Dodatkowo, warto też zauważyć, że w razie niezgody w mieście czy regionie najpewniej osoby niemogące dojść do porozumienia z resztą najpewniej sobie podarują, albo wyjadą w inny rejon kraju, podczas gdy na poziomie ogólnokrajowym jest znacznie większa szansa na to, że będzie toczyła się dyskusja do upadłego.



Marcel Hans:


Moim zdaniem silne regiony gwarantują silne państwo, nie zaś odwrotnie. Jeśli samorząd potrafi przyciągnąć do siebie ludzi i ich zaktywizować, to aktywność ta pozostaje w tym państwie oraz je dodatkowo ubogaca. Analogicznie ma się sprawa z relacją region - miasto. Mimo to istnieją pewne zagrożenia wynikające z dążenia do wzmacniania regionów. Pierwszym jest ucieczka inicjatyw z tzw. centrali oraz zmniejszenie zainteresowania nią. Jeśli ktoś działa aktywnie w regionie, może tam się realizować politycznie czy kulturowo, to po co miałby zabierać sobie czas na jakieś sprawy ogólnopaństwowe (jeżeli, oczywiście, wszystko w kraju działa poprawnie). Drugim zagrożeniem jest możliwość oderwania się regionu od państwa, gdy tożsamość narodowa przewyższa tę państwową.

(-) Alberto Carlos de Médici y Zep