[...] ale gdy znajdę wreszcie wenę wkroczę na nie z takim impetem, że nikt się nawet nie zorientuje jaką miernotę zapodam proletariatowi bialeńskiemu.
Czekam z niecierpliwością!
Ja tam bierny bynajmniej nie jestem, choć niepartyjny i nie zatwardziały to jednak komunista ze mnie, a karierę robię nienajgorszą (jak na kogoś w moim v-wieku).
Widzi Pan, problem z v-komunistami i wszelkiej maści innymi ideologami w mikroświecie jest taki, że dużą mówią (najczęściej o swojej ukochanej ideologii) a mało robią. Czasem może coś lub kogoś niewybrednie skrytykują i to tyle. Bo to najlepsza woda na młyn jakim jest polityka, zwłaszcza w wydaniu mikronacyjnym i pojmowana dosyć wąsko, bo przez pryzmat lokalnej sceny partyjnej a nie z punktu widzenia decyzji istotnych dla państwa. Co prawda, i to trzeba powiedzieć z ręką na sercu (lub innymi narządzie - zależnie od upodobań), flejmy, w których rozpętywaniu tak dobrzy są co bardziej wyraziści v-politycy, też przyczyniają się do aktywności w mikronacjach. Ale nie samym 'darciem ryja' żyje człowiek, dlatego przydałoby się też zrobić coś konstruktywnego. Tutaj najlepsi są technokraci (czy jak ich nazwiemy), zważają raczej na efekt i cele (niczym targety w korpo). Oczywiście, myślę, że dla funkcjonowania mikronacji w polityce potrzebni są i jedni i drudzy, z tym że 'partyjniactwo' pełni tu bardziej rolę dawnych kuglarzy, wprowadzając nieco barw (a także ordynarności) do naszego szarego życia, zaś ci technokraci to takie szare, nudne 'korpoludki', które wyrabiają normy, by cała machina mogła funkcjonować.
W tym momencie jednak nie przesądzam o pańskiej roli w bialeńskiej polityce, jako że jest Pan dopiero u progu, jak sam Pan to określił, mikronacyjnej kariery, przynajmniej w tym v-kraju, zaś powyższa dywagacja to nic innego jak generalizacja i szufladkowanie, która zawsze są niesprawiedliwe i krzywdzące (stąd pewnie tak je wszyscy lubią), ale jednak z moich kilkuletnich obserwacji wynika, że większość wpisuje się w ten schemat. Tymczasem życzę owocnego działania, w którym to trybie Pan sobie zamarzy.