Nie chcę otwierać specjalnie nowego tematu (co by się niektórzy cudzoziemcy nazbyt nie podniecili), a chciałbym się wypowiedzieć na pewien temat. W Sarmacji ponownie trwa walka (chciałoby się rzecz wojna klas: pomiędzy tymi co mają 8, itd.), a oszołomione społeczeństwo sarmackie wciąż nie ogarnęło, że te spory to tak nie na poważnie. Niedawno skończyło się kilka wojenek wewnątrz jednej grupki przyjaciół (niegdyś jednego państwa, niedawno.wciąż jednej/dwóch prowincji sarmackich), oczywiście happy endem, czyli powrotem do Kółka Wzajemnej Masturbacji (tekst typu "On mną gardził, ale bardzo słusznie! tak wybitny człowiek miał powód i prawo!", obu(trój-, czwór-?)stronnie.). Znowu wyciągnięto arsenały środków ostatecznych, typu wyrzucanie ludzi/prowincji. Chciałoby się powiedzieć (ja bym chciał, może Wy-Czytający również)- na chuj, przecież to przewidywalne, zakończenie jest przewidywalne, a wręcz wiadome. Otóż nie wiadome, ani nie przewidywalne, a przynajmniej nie dla wszystkich. Cała Sarmacja znowu patrzy w ten obrazek, współczuje jednym lub drugim, kibicuje jednym lub drugim, co bardziej naiwni włączają się do sporu, no i wszyscy zastanawiają się "co dalej będzie?". Prawidłowe pytanie brzmi "kiedy zakończy się teatrzyk?", a drugie "na jak długo?". Prawda jest taka, że kraju tego zwyczajnie nie stać na kolejną banicję, lub kolejne wykluczenie przez ostracyzm społeczny. A już kilka lat temu co inteligentniejsi (w większości wydaleni lub wykluczeni, choć niekoniecznie) widzieli, że kraj ten istnieje wciąż na całkiem niezłej aktywności dzięki ciągłym flejmom, szukaniu kozłów ofiarnych i następującym co jakiś czas "polowaniu na czarownice", niszczeniu konkretnych v-rodzin lub środowisko społecznych, kulturowych lub politycznych.
Po co to piszę? Bo nie mogę uwierzyć w ludzką naiwność.