BYĆ SPRAWIEDLIWYM, CZY MIŁOSIERNYM-
PRELEKCJA O NAUKACH ZAWARTYCH W OŚMIU BŁOGOSŁAWIEŃSTWACH
Wprowadzenie
Osiem błogosławieństw, pochodzące z Kazania na górze opisanego przez św. Mateusza, to jeden z najpopularniejszych fragmentów Pisma Świętego. Przeważnie jest jednak interpretowany, jako kolejny moralizatorski tekst, który ma za zadanie wskazać ludziom, jak powinni żyć. Czy tak jest w rzeczywistości?
W większości kazań i wypowiedzi Jezusa można odnaleźć "ukryte" przesłanie. Nie chodzi jednak o treści ukryte między wierszami, albo w liczbach, jak to często sugerują węszyciele teorii spiskowych. Mówię jedynie o tym, co Jezus rzeczywiście chciał nam przekazać, a co zostało przez wieki zagubione i zapomniane, celowo lub przypadkowo.
Napisano już całą masę prac dotyczących tego, dlaczego człowiek powinien mieć czyste serce, dlaczego powinien być sprawiedliwy, itd. Powtarzanie tego uważam za bezcelowe. Skupię się natomiast na tym, jaka nauka zawarta jest w Ośmiu Błogosławieństwach, co rzeczywiście przekazuje nam Chrystus. W tym celu pominę słowa "błogosławieni", "albowiem" i inne występujące w związku z nimi oraz zmienię formę tam, gdzie będzie to konieczne, chcąc uchwycić sedno sprawy.
Królestwo niebieskie należy do ubogich w duchu
Należy zacząć od tego, kim są osoby ubogie w duchu. W oryginale, słowo tłumaczone jako "ubodzy" oznacza także nędzarzy, osoby godne politowania i- zwyczajnie- gorsze. Powinno się jednak wywnioskować, iż Mesjasz nie mówił wówczas o osobach, których czyny i duchowość są godne politowania. Przyznanie im królestwa niebieskiego byłoby bowiem sprzeczne z treścią całej Biblii.
Jezus mówi o osobach "żebrzących w duchu", świadomych swojej niewiedzy, szukających mądrości oraz trapionych licznymi wątpliwościami. Wybitny angielski naukowiec, Bertrand Russell powiedział kiedyś: "To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości.". Mówiąc o ubogich w duchu Jezus mówił o ludziach mających wątpliwości, co do swojej wiedzy. Wątpliwości są wszakże wyznacznikiem rzeczywistej mądrości.
Właściwym sensem pierwszego błogosławieństwa jest więc to, iż w królestwie niebieskim na czele staną ludzie szukający mądrości, pełni wątpliwości i świadomi własnej słabości. Będzie więc odwrotnie niż w królestwach ludzkich, gdzie o pozycji człowieka decyduje jego siła przebicia, układy, znajomości.
Chrystus mówi więc: Szukajcie prawdziwej mądrości, nie bądźcie pyszni, miejcie wątpliwości i nie podchodźcie do swoich poglądów bezkrytycznie.
Smutni będą pocieszeni
Jakże słowa te wydają się nie pasować do "grzechu smutku", tak tępionego w czasach średniowiecza. Każdy z nas przeżywa większe i mniejsze rozczarowania, każdy przeżył coś, co dla niego było osobistą porażką, tragedią. Jezus nie kieruje jednak do nas zwykłego pocieszenia, nie traktuje nas tutaj, jako "płaczące niewiasty". Odnosi się do naszego smutku z powodu popełnionych grzechów, win, z powodu własnej niedoskonałej natury, licznych słabości.
Smutek z powodu własnych grzechów i słabości może wystąpić jednak tylko wówczas, gdy jesteśmy ich świadomi. I tutaj, podobnie jak w poprzednim błogosławieństwie, Zbawiciel błogosławi i pochwala ludzi świadomych, rzeczywiście mądrych. Osoba głupia nie jest świadoma swoich win i niedoskonałości, uważa się za idealną pod względem moralności, wiedzy i umiejętności. Ludzie inteligentni częściej się smucą i to właśnie oni będą pocieszeni.
Podsumowując, Syn Boży powiada: Bądźcie świadomi swojej grzeszności, niedoskonałości i słabości. W królestwie niebieskim sytuacja się odwróci i zasmuceni na Ziemi ludzie zostaną pocieszeni, a bezkrytycznie podchodzący do samych siebie wesołkowie zasmucą się, gdy dostrzegą własną głupotę w ziemskim życiu.
Cisi na własność posiądą ziemię
Często poddajemy się złym emocjom niszczącym nasz nastrój, osobowość, spokojne życie. Często oburzamy się, podnosimy głos, obrażamy się, wybuchamy słusznym gniewem. Czy jest to właściwe? Mesjasz nie pozostawia tego pytania bez odpowiedzi. Świat będzie własnością osób, które spokojnie podchodziły do sytuacji oraz innych ludzi. Zwykli ludzie nie są przeznaczeni do wielkich zrywów, do "rozpychania się łokciami". Jezus w swoim ziemskim życiu dał się poznać jako osoba spokojna, cicha i łagodna. O Mojżeszu natomiast napisano, że był "człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi".
Zapowiedź Jezusa kontrastuje z tym, co wiemy o świecie. Ludzie cisi skupiają się na dobrym wykonywaniu swojej pracy, bez względu na obecną sytuację gospodarczą, polityczną, społeczną. O takich ludziach się nie mówi, tacy ludzie znajdują się na boku. Obecnie ziemię posiadają ludzie "głośni", którzy twardo wyrażają swoje opinie, dochodzą do celu po trupach, nie patrząc na przyjaciół i szarych ludzi. Role mają się jednak całkowicie odwrócić w królestwie niebieskim.
Trzecie błogosławieństwo jest podobne do dwóch pierwszych. Jezus przekazuje nam, byśmy nie wybuchali gniewem i nie sądzili, iż jesteśmy nieomylni, najmądrzejsi. Ludzie powinni być spokojni, skromni i cisi. Nawet jeśli pozostaną niezauważeni w ziemskim życiu, to w królestwie niebieskim otrzymają swoją nagrodę.
Łaknący i pragnący sprawiedliwości będą nasyceni.
Czwarte błogosławieństwo można interpretować na dwa sposoby. Pierwsze, najbardziej oczywiste, jest takie, iż sprawiedliwe jest to, aby ubodzy w duchu, cisi itd. odebrali swoją nagrodę w królestwie niebieskim. Powinni więc tego pragnąć i łaknąć. Oczywiście nie jest to kłamstwem, jednakże jest dość banalne. Sądzę, iż Chrystusowi nie chodziło o to, byśmy w taki sposób zrozumieli czwarte błogosławieństwo.
Aby wyjaśnić to, jak ja to rozumiem, posłużę się innym cytatem z Pisma Świętego: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą." Są to kluczowe zdania do zrozumienia Biblii i logiki, która kieruje Bogiem przy Sądzie. Osoby, które będą żądały skrupulatnego rozliczenia bliźniego, same zostaną skrupulatnie rozliczone z grzechów i win popełnionych za życia. Wielokrotnie jest tak, iż widzimy drzazgę w oku bliźniego, a belki we własnym nie widzimy.
Moim zdaniem, poprzez czwarte błogosławieństwo Zbawiciel mówi do nas: Każdemu odmierzę taką miarą, jaką mierzy on swojemu bliźniemu. Łaknący sprawiedliwości zostaną nasyceni, a zdający sobie sprawę z własnych grzechów i słabości dostąpią litości. Pamiętajcie jednak, że bez miłosierdzia nie ma zbawienia.
Miłosierni dostąpią miłosierdzia.
W piątym błogosławieństwie streszczają się wszystkie pozostałe. Jeśli będziemy dobrze podchodzić do swojego bliźniego, z miłosierdziem i przebaczeniem, to sami również dostąpimy miłosierdzia. Bycie dobrym człowiekiem nie polega na byciu "faryzeuszem", dogmatykiem. Bóg zawarł z nami Nowe Przymierze, odmienne od tego zawartego wcześniej z Żydami. My powinniśmy być miłosierni, cisi, pokorni, skromni, ubodzy w duchu. Nie wymaga się od nas rzeczy wielkich, a jedynie normalności. Pod warunkiem, że my nie wymagamy od innych tych wielkich rzeczy. Każdemu bowiem zostanie odmierzone taką miarą, jaką on sam mierzy.
W temacie prelekcji zawarłem pytanie: Być sprawiedliwym, czy miłosiernym? Pozostawiam Czytelnikowi decyzję. Jeśli jesteśmy ludźmi mądrymi, bogatymi duchowo i wspaniałymi moralnie, to spokojnie możemy pragnąć i łaknąć sprawiedliwości. Wówczas możemy żądać wymierzenia sprawiedliwości innym grzesznikom. Jeśli jednak jesteśmy ubodzy w duchu, trapieni licznymi wątpliwości, pełni słabości, to bądźmy miłosiernymi. Wówczas i nam na końcu czasów okazane zostanie miłosierdzie. To przekazuje nam nasz Mesjasz.
Ludzie czystego serca będą oglądać Boga.
Błogosławieństwo to czasem nazywane jest błogosławieństwem mnichów. Czy oznacza to, że my nie możemy być ludźmi czystego serca? Czy będąc zwykłym człowiekiem wśród innych zwykłych ludzi można zasłużyć na oglądanie Boga? Oczywiście, że tak! Chodzi jedynie o to, byśmy starali się być wewnętrznie prostymi, prawdziwymi. Ludzie mający rzeczywiście czyste serce, to ludzie skromni, niewywyższający się ponad innych. Czystość serca oznacza oczyszczenie wnętrza, naszych
uczuć.
Jest to kolejne błogosławieństwo kierowane do zwykłych, prostych ludzi. Mesjasz nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych. Wszyscy jesteśmy sobie równi, znajdujemy się jedynie na różnych stopniach duchowego rozwoju. Wszystko można skrócić do prostego zdania: Błogosławieni prości, dobrzy ludzie. Podział na osiem błogosławieństw służy jedynie temu, byśmy mogli dokładnie dowiedzieć się jak powinno wyglądać nasze życie. Abyśmy byli cisi, smucili się na widok własnych słabości, abyśmy zdawali sobie sprawę z naszych grzechów. I abyśmy wiedzieli, że do osób, które spełnią te proste zasady, należy Królestwo.
Tak naprawdę wystarczy bezwzględne miłosierdzie, bezwzględna dobroć w stosunku do drugiego człowieka, abyśmy i my dostąpili bezwarunkowego miłosierdzia i dobra ze strony Boga. Bowiem jeśli jesteśmy miłosierni i litościwi do drugiego człowieka, to bierze się to ze świadomości własnej słabości, wątpliwości co do własnej nieomylności. A wątpliwości czynią z nas mądrych, "żebrzących w duchu" ludzi.
Wprowadzający pokój będą nazwani synami Bożymi.
Z Królestwie niebieskim nierozerwalnie związany jest pokój. Jezus przybył na świat jako wprowadzający pokój. Żydzi oczekiwali mesjasza, który przyniesie im niepodległość, zbrojnie pokona wrogów. Zbawiciel natomiast okazał się być człowiekiem spokojnym, cichym, miłosiernym. Jak powinniśmy to rozumieć? Należy uzmysłowić sobie, że zawarte zostało Nowe Przymierze między Bogiem, a ludźmi. Na wyznawców Jezusa nie będą zsyłane potopy. Przymierze to jest "liberalniejsze" od Starego, mniej dogmatyczne. Najważniejsze jest miłowanie bliźnich. Nie powinniśmy się niepotrzebnie unosić, nie powinniśmy prowadzić wojen, siać nienawiści.
Właśnie osoby, które do codziennego życia swojej społeczności wnoszą pokój, to "synowie Boży", bowiem uczestniczą w misji Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Siódme, przedostatnie błogosławieństwo, łączy się z pozostałymi. Jezus mówi nam, byśmy byli ludźmi pokoju i spokoju. W pierwszych błogosławieństwo powiedziano nam, że mamy być cisi, smutni, ubodzy w duchu. W siódmym punkcie powiedziano nam, iż mamy emanować naszymi pozytywnymi emocjami i pokojem na innych, wprowadzać pokój na całym świecie.
Królestwo niebieskie należy do cierpiących prześladowania dla sprawiedliwości.
Cierpiących prześladowanie obiecano to samo, co ubogim w duchu- Królestwo niebieskie. Sądzę, iż nie jest to do końca przypadkowe. Osoby skromne, "żebrzące w duchu" cierpią prześladowania ze strony możnych tego świata. Osobami takimi się pogardza, czasem wręcz zwalcza. Milczenie jest złotem, jednakże tym złotem, którego nie docenia się w ludzkim świecie. Świat nie chce ludzi pokornych, stawia na ludzi przebojowych. Stawia na tych, którzy dojdą po trupach do celu, często bardzo iluzorycznego.
Syn Boży mówi nam poprzez ósme błogosławieństwo: nie bójcie się prześladowań, bowiem to do Was as należy Królestwo niebieskie. To właśnie cisi, smutni i prześladowani będą władać Królestwem Bożym, będą radośni.
Nie dajmy się jednak zwieźć wizji "męczeństwa", Boskiego posłannictwa. Jesteśmy powołani do zwykłego życia, do cichości i pokory. Prześladowania nie sprawiają, że jest się kimś lepszym, ani nie są powodem do zaniechania miłosierdzia i miłości w stosunku do bliźniego.
Podsumowanie
Mesjasz daje nam proste wskazówki. Osiem błogosławieństw to nie kolejne moralizatorskie kazanie, lecz proste streszczenie Nowego Przymierza, sedno nauki Jezusa. Bądźmy miłosierni, świadomi własnych grzechów, miejmy czyste serca i okazujmy miłosierdzie swoim bliźnim. To przekazuje Chrystus swoim wyznawcom.
Śmierć nie ma być zetknięciem z bezwzględną Sprawiedliwości, a z miłosierdziem Boga. Jednakże jak będzie wyglądał nasz Sąd, zależy tylko od nas. Łaknący sprawiedliwości zostaną nasyceni sprawiedliwością, a miłosierni dostąpią miłosierdzia. Decyzja należy do każdego człowieka. Bóg dał nam wolną wolę, którą możemy wykorzystać w dowolny sposób.
(-) prof dr hab. net. Andrzej Swarzewski