Tutaj zgadzam się z Maciejem - wiceprezydent ma być kontynuatorem polityki prezydenta (i jego "pomocnikiem"), w chwili gdy jest nieobecny itd. Wiceprezydent jako oponent (a do tego się sprowadza mianowanie na to stanowisko osoby z drugim wynikiem wyborczym) Prezydenta - to zły pomysł.