Autor Wątek: Odp: [DYSKUSJA] Nowe regiony, nowe problemy - Atamanat i Equestria  (Przeczytany 106 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Alberto de Medici

  • Sędzia Ludowy
  • Fundament
  • *****
  • Wiadomości: 2856
  • : 173
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zapluty podmiot reakcji, mały naleśnik
    • NPE: LS14060400070
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Adam von Haller:

Nowe regiony, nowe problemy - Atamanat i Equestria. Czy tworzenie nowych samorządów ma sens?

Praktyka pokazuje, że regiony, które powstają w Bialenii, szybko pogrążają się w marazmie. Powiedzmy sobie szczerze, czyli byliśmy w stanie, zorganizować samorząd, który sprawnie działa? Z pierwotne podziału Republiki obecnie nie zostało już nic, nie wypalił też projekt "Bialenii i Anatoli", że o Valhalii nie wspomnę. Szczerze powiedziawszy Prynycpat, który jest organizatorem niniejszego Kongresu, także nie cieszy się zadowalającą aktywnością. Szumny, swego czasu, region, z którym gardłowały środowiska "okołokucowe", obecnie świeci pustkami. Mam na myśli Equestrię. Kolejnych przykładów nie trzeba szukać daleko, reaktywowana, kilka miesięcy temu, Jahołda, po krótki okresie aktywności, popadał w marazm, by ostatecznie zostać rozwiązaną. Co jest przyczyną tego stanu rzeczy? I czy dalsze działanie w regionach ma sens? Zachęcam do dyskusji.

(-) Adam von Haller, p.



Eddard Noqtern:


Szanowni Państwo,

W odpowiedzi do pytania tytułowego - tak, ma sens. Ale tylko wtedy jeśli uda się zebrać grupę osób (co najmniej 4-5), która faktycznie ma jakiś pomysł i zapał do działania, ale taki który nie zgaśnie po miesiącu, czy dwóch. W każdym razie - zanim założymy nowy region, warto zastanowić się czy przez najbliższy rok znajdą się chociaż 3 osoby, które będą mogły i chciał tam aktywnie działać.

Wydaje mi się, że regiony wymienione przez Szanownego Princepsa nie spełniły tego wymogu. Może byli i ludzie, ale zapał nie był wystarczający. Czasami działali aktywnie przez miesiąc, może dłużej (tak było w wypadku Lahazydii), ale czasem nawet nie wytrzymali tygodnia (jak było z ZSEE).

Oczywiście nie jest proste rozpoznać, czy taki zapał mamy, ponieważ będąc w trakcie "szaleństwa" pomysłu, może nam się to wydawać oczywiste. Jak więc sobie z tym poradzić? Może warto na początek spróbować stworzyć jakąś małą odrębność w innym regionie i próbować ją rozwijać? Jeżeli udałoby się - można by myśleć o przekształceniu jej w osobny region. Jeśli pomysł upadnie po dwóch tygodniach, przynajmniej będziemy wiedzieli na czym stoimy.

Trzeba także pomyśleć nad rozwiązaniami, które pomogą regionom zwiększać swoją aktywność. Dobrym przykładem może być Ranking Regionów, który wprowadza pewien element rywalizacji. Proponuję zastanowić się nad tym, co jeszcze warto dodać.



Maciej Kamiński:


Jedyny samorząd, który aktywnie działa, to Hasseland, mający za sobą najdłuższą historię. Najwyraźniej do działania potrzeba przede wszystkim ludzi mocno przywiązanych do danego regionu. Takową tezę potwierdza też aktywność w samorządach innych państw. Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli coś z tym zrobić. Najlepiej będzie po prostu przyjąć zasadę "jedno państwo stowarzyszone, jeden samorząd wyższego stopnia, a dalej to niech się dzielą, jak chcą, na mniejsze jednostki, a jak nie chcą, to niech się nie dzielą".



Adam von Haller:


Cytuj (zaznaczone)
Najwyraźniej do działania potrzeba przede wszystkim ludzi mocno przywiązanych do danego regionu.

Pod tym, to mogę się podpisać. To właśnie poczucie jakiejś więzi z regionem, świadomość pewnej odrębności i mimowolny szacunek do samorządu jego mieszkańców, sprawi, że będzie on aktywny. Teraz rodzi się pytanie, jak tego dokonać? Znając Macieja, spodziewam się, że odpowiedziałby, by nie robić nic - jak ludzie będą chcieli, to będą utożsamiać się z regionem. Z pewnością jest to prawda, ale wydaje mi się, że można by spróbować skłonić samorządy do rywalizacji. Idea rankingu regionów, zawsze była mi bliska. Przecież nic tak nie buduje poczucia przynależności do jakiejś grupy, jak rywalizacja. Może ministerstwo zechciałoby w jakiś sposób zająć się tą kwestią?

Cytuj (zaznaczone)
Najlepiej będzie po prostu przyjąć zasadę "jedno państwo stowarzyszone, jeden samorząd wyższego stopnia, a dalej to niech się dzielą, jak chcą, na mniejsze jednostki, a jak nie chcą, to niech się nie dzielą".

Rozumiem, że postulujesz likwidację mniej aktywnego regionu w Bialenii, tak?



Maciej Kamiński:


Jedyny sposób na zajęcia się rankingiem regionów to... naciskanie na ministra RR albo zmiana na tym stanowisku.

Niekoniecznie likwidację, ale w sytuacji, gdy jedna księżniczka odpuściła sobie te idee, druga startuje na kilka półek wyższy urząd, a trzecia spotkała się z bardzo negatywnym odbiorem, to sądzę, że spokojnie można wrócić do Nedowego pomysłu na ZSEE jako jednostkę w obrębie Lahazydii.



Adam von Haller:


Słowem rekapitulacji, chciałbym odtajnić ustawę (do tej pory, leżała w masońskich biurkach), likwidującą "region kuców". Myślę, że już nikt nie jest zainteresowany jego rozwojem... Ba! Jego przykład, powinien być przestrogą, zarówno dla "młodych architektów", jak i parlamentarzystów, którzy godzą się na pochopne tworzenie samorządów. Jedna Bialenia! Jeden samorząd! Dwa państwa stowarzyszone!

Cytuj (zaznaczone)

USTAWA O LIKWIDACJI ZJEDNOCZONYCH SOCJALISTYCZNYCH EMIRATÓW EQUESTRALII

xx stycznia 2016 r.

Art.1
Traci moc prawną ustawa o utworzeniu Zjednoczonych Socjalistycznych Emiratów Equestralii z 1 grudnia 2015 r.

Art.2
1. Obszary terytorialne Zjednoczonych Socjalistycznych Emiratów Equestralii włącza się w struktury Pryncypatu Lahazydii.
2. Mieszkańcy, którzy do czasu wejścia w życia tej ustawy nie dokonali przemeldowania, zostają automatycznie przemeldowani do Pryncypatu Lahazydii przez ministra właściwego ds. regionów i samorządów wciągu 7 dni od chwili wejścia w życie tej ustawy.

Art.3
Ustawa wchodzi w życie z chwilą ogłoszenia.

(-)

Cytuj (zaznaczone)
Jedyny sposób na zajęcia się rankingiem regionów to... naciskanie na ministra RR albo zmiana na tym stanowisku.

Mam nadzieję, że nowy minister będzie bardziej zaangażowany i zechce zająć się organizacją, bo jeśli nie, to czeka go mnóstwo wniosków i interpelacji ewentualnie tłuszcza, pragnąca wywieść go na taczkach.  ;D
(-) Alberto Carlos de Médici y Zep