Diabelnie zabawne jak ktoś kto pisze "zchować" (a zaraz potem mu się wyraz "rozjeżdża"), zwraca komuś uwagę o brak kropki... 
Weźcie się trochę opanujcie! Naoglądaliście się telewizora i teraz będziecie jechać poziomem polskich polityków z reala?
Mnie tam też możecie spałować.
Z całym szacunkiem, ale radzę zachować nieco większy dystans do całej sytuacji. Przyznaję, że zaistniała sytuacja wyszła nieco groteskowo, ale moim celem nie była obraza kogokolwiek (nie wiem w jaki sposób doszedł Waść do tak daleko idących wniosków).
Co do kontroli monarchy, to rolę kontrolowanego monarchy w Bialenii pełni w tym momencie prezydent. Arystokracja arystokracją, to ładnie brzmi na papierze. W nieistniejącym realu może by się sprawdziło (przyznam, że jestem monarchistą), lecz we v-świecie mamy zbyt mało ludzi, by tworzyć trzy stany. Nie możemy też pozwolić sobie na absolutyzm. Dlatego model prezydencki, który mamy obecnie, jest najlepszym rozwiązaniem.
Wyraźny i sformalizowany podział na "lud" i arystokrację nie jest możliwy w przypadku tak niewielkiej grupy obywateli. Dlatego arystokratami (wyróżnionymi, najbardziej zasłużonymi) byliby obywatele zasiadający w Radzie Dworskiej. O ich przynależności do tegoż stanu decydowałby nie urodzenie, czy majątek, a partycypowanie w obradach tegoż kolegialnego organu. Za ciężką pracę na rzecz Ojczyzny zostaliby oni wyróżnieni przez monarchę poprzez możliwość zasiadania w Radzie.
Powiem tak, mi monarchia w żaden sposób by nie przeszkadzała. Natomiast przeszkadzałaby mi "rodzina" królewska i dwór, cała ta arystokratyczna banda, która jest w stanie zniszczyć każdą mikronację swoim zadufaniem i głupotą.
Dlatego monarcha będzie wybierany, o czym traktuje końcówka punktu II programu Stronnictwa. Przed popadnięciem w
hybris władcę ma chronić Rada Dworska (złożona z arystokratów), a właściwie o czym zapomniałem napisać Nieustająca Rada Dworska, która takowego monarchę mogłaby zdetronizować.
"Elitą" narodu z zasady powinien być parlament. Oczywiście jakbyśmy mieli wielu obywateli i coraz bardziej widoczne byłyby różnice między "starą gwardią" (osobami z najdłuższym stażem, najwyższymi tytułami szlacheckimi), a nowymi obywatelami, to można będzie się pokusić o jakąś Izbę Senatorską (czy to składającą się ze wszystkich szlachciców od Lorda/Kniazia wzwyż, czy też ze składem wybieranym przez szlachciców od danego tytułu).
Jak już wspomniałem podobną rolę pełniłaby złożona z
arystokratów [najlepszych] Rada Dworska, będąca ową elitą, ludźmi najbardziej zasłużonymi dla kraju. Dla lepszego zilustrowania sytuacji takimi osobami mogliby być: (gdyby większa część społeczeństwa opowiedziała się za monarchią

) Marszałek Razorblade, czy zarządzający "papierkami" Lord Kamiński.
Już się zaczyna...
OK.
Konkretniej poproszę.
Jest to teza, którą starałem się rozwinąć w dalszej części programu. Za złoty środek konsolidacji tych ustrojów uważam państwo gdzie cnotliwy monarcha rządzi w oparciu o najprzedniejszych (arystokrację) oraz o lud, czyli głównych mieszkańców państwa.
Innymi słowy - machina działa, póki na czele kraju stoi jakiś Prometeusz, albo państwo rozwija się zgodnie z wizją króla.
Owszem, ja uważam taki stan za w pełni normalny, naturalny. Wszelakie wynaturzenia będą piętnowane przez arystokrację.
Czego taki Grutin świetnym dowodem. 
Nie do końca rozumiem. Gdyby mój system zadziałaby w Brodrii, Grutin (zakładając, że byłby "Carem") zostałby zdetronizowany.
Czyli król nie może być adminem.
Nie byłoby to wskazane. Moim zdaniem idealna sytuacja w relacji państwo-administrator serwera panuje wówczas gdy admin dystansuje się od życia politycznego [chyba, że działa jako szef danego wydziału państwowego odpowiedzialnego za zarządzanie forum], a skupia się na życiu obywatelski oraz zarządzaniu serwerem.
I realne istnienie też by się przydało...
To rozumie się samo przez się.
Jakim cudem?
Lud mógłby wywierać wpływ na arystokrację mogąc (w jakiejś części) zmieniać jej skład personalny. Dzięki temu mógłby forsować swoje postulaty. Jednakże sytuacja idealna, utopijna nastąpi wtedy, gdy lud we
współpracy, opartej na racjonalnej dyskusji współrządziłby z arystokracją i monarchą.
Ciekawe, ale mocno przesadzone teorie. W takim wypadku każda demokratyczna mikronacja powinna paść od razu po tym, jak ilość obywateli przekroczy ilość znaczących stanowisk do obsadzenia.
Moim zdaniem dojście do władzy demagogów, których jedynym celem jest "dopchanie się" do koryta, poprzez manipulowanie ludem [chociażby poprzez ciągłą niemerytoryczną krytykę władzy] nie prowadzi do niczego dobrego.
Nie czujesz sprzeczności w tych kilku zdaniach?
Chodziło mi o to, że monarcha może wybrać jaką pozycję będzie zajmował względem Rady Dworskiej. Albo przekaże jej wszelkie prerogatywy (pełniąc funkcję honorową), albo zmarginalizuje jej pozycję, przejmując niejako pełnię władzy. Mimo wszystko w obu przypadkach monarcha będzie mógł być zdetronizowany [w wiadomej sytuacji] przez arystokratów.
Więcej konkretów poproszę.
Proszę o wybaczenie, ale umknęło mi zdanie o możności zastosowania weta przez monarchę. W przypadku gdy podjęta przez Zgromadzenie uchwała godziłaby w dobre imię państwa.
Coś więcej o tych Trybunałach poproszę, bo wyczuwam duże szanse na skrajne kolesiostwo.
Już się rozwijam

. Wybór Sędziego Trybunalskiego, ażby był w pełni
niezależny wymagał będzie zgody wszystkich trzech
stanów. Każdy z nich będzie miała możliwość zgłoszenia swojego kandydata, jednak aby został on sędzią potrzebna będzie aprobata pozostałych stanów.
Ufffff...
Cieszę się, że odetchnął Pan z ulgą.
Ale tymi aktywnymi czy wszystkimi?
Głównym partnerem winno być Królestwo Hasselandu oraz inne
aktywne mikronacje, które ratyfikowały uchwalony tamże traktat.
Co chcesz stabilizować, jak tam praktycznie nic nie ma?
Słyszałem pogłoski o takim Grutinie, który pomimo wykonanej nań egzekucji wciąż żyje i zakłada kolejne "państewka". Nie możemy pozwolić by podobni osobnicy krążyli wokół naszej "działki".