A mi się prezydentura Aleksandry podobała pod względem właśnie pijarowym. Z powodu nieaktywności trochę zawaliła inne sprawy, ale dzięki dobremu doborowi współpracowników i tak wszystko działało lepiej niż w czasie niektórych innych kadencji. Natomiast narracja Bialenii w czasie prezydentury Saszy była świetna, mi się chyba nigdy nie udało czegoś takiego stworzyć, no i pewnie długo jeszcze nie uda...
Niemające żadnej mocy prawnej upomnienie Kristiana (moim zdaniem bardzo słuszne, ale nawet nie o to tu chodzi) było dobitnym pokazaniem, kto tu rządzi. Chyba właśnie tego oczekiwali wyborcy, głosując na Carycę?
Przyjęcie Grutina ja bardzo popierałem. Jedynie możemy mieć do siebie pretensje, że nie zatrzymaliśmy go na dłużej. Ale i tak, przyjmując go otworzyliśmy sobie okno na Uhrainę i resztę Nordaty. Było warto. Prezydent musi patrzeć na każdą sprawę z wielu perspektyw. No i bronić jednostkę przed większością. Uczynienie tego potwierdza, że Aleksandra była Katechonem.
Jedynym błędem było nadanie tych folwarków. Ja i Janek, a nawet Martin nadawaliśmy te folwarki najsprawiedliwiej, jak tylko potrafiliśmy. Bo tu nie chodzi o odczucia prezydenta, ale o sprawiedliwe wynagrodzenie za pracę. Jednakże ta kontrowersyjna decyzja- na szczęście- nie miała żadnych poważniejszych konsekwencji. Ale jestem przekonany, że moja żona nie popełni tego błędu kolejny raz, gdy zostanie prezydentem, bowiem potrafi przyznać się do porażki i skorygować swoje postępowanie.