-Nacjonaliści, którzy życzą innym państwom źle, a przecież wszystkie mikronacje powinny tworzyć jeden organizm. Ich zasługą jest rozpad wszystkich międzynarodowych organizacji.
Nacjonalizm do pewnego stopnia jest pozytywny. To właśnie szczere uczucia wobec własnego państwa i własnej społeczności napędzają aktywność i pracę. Poza tym, w naturze ludzkiej leży przynależność do jakiejś wspólnoty, w dużych mikronacjach jest to np. ród lub partia polityczna, a w mniejszych cała społeczność państwowa.
Owszem, ale w mikronacjach nacjonalizm się nie sprawdza. Wystarczy sobie przypomnieć Sclavinię za rządów już nie wymienię kogo. Siebie i Trizondal uważali za jedyne słuszne państwa, a reszta była traktowana jak yoyonacje. Niestety
wirtualnie nacjonalizm prowadzi do szowinizmu oraz do ksenofobi, a to owocuje nam rozpadem OPM-u, MUP-u i wielu innych organizacji. Nacjonaliści doprowadzili do tego, że mało które państwo prowadzi politykę zagraniczną. Nacjonaliści doprowadzili do tego, że nikt nie zwraca uwagi na to, że takie państwa jak A-W czy Scholandia się rozpadły, a bo przecież po co? Uważają, że dobrze, iż się rozpadły ponieważ zmniejsza się konkurencja na rynku i jest większa szansa, że nowy obywatel zamieszka u nas, a nie w np. A-W. Mikronacje kiedyś tworzyły jeden wspólny organizm, gdzie polityka zagraniczna była praktycznie na 1 miejscu. My nie potrzebowaliśmy jakiś Bastion Union jak na Zachodzie. Siła jest w jedności, której dziś nie ma.
-Socjaliści, czyli naukowa nazwa największych leni, którzy są w państwie, a nic nie robią i siedzą na socjalu, a utrzymują ich praworządni obywatele.
Ale w mikronacjach nie ma socjalu chyba? :ugeek:
Oczywiście, że jest. W każdym państwie jest grupka leni, którzy udzielają się w mało ważnych tematach oraz nie pchają się na wysokie stanowiska. Chcą żyć z dala od problemów i nic nie robić, a na sukces ich kraju pracują inni. A jeśli sytuacja w państwie zaczyna się sypać, to odchodzą pasożytować do innego kraju.
-"Masoni", którzy chcą, aby wszystko było czarno-białe i mieć wszystko pod kontrolą. Ten gatunek zajmuje się brutalnym zwalczaniem osób, którzy chcą zastosować ciekawe inicjatywy, ale zostają zniechęceni przez v-masonów do mikroświata. Zazwyczaj pełnią najważniejsze stanowiska w państwach.
A tutaj się zgodzę, choć sama nazwa "masoni" niezbyt mi pasuje. ;-) To po prostu salonowcy, zielone stoliki. I to oni są najbardziej niebezpieczni dla kraju, a nie jacyś nacjonaliści lub "socjaliści".
Wszystkie te gatunki są zabójcze dla mikronacji, a ci ostatni zabijają ducha wirtualnego świata od wewnątrz. Niestety nie jest łatwo ich wyeliminowywać ponieważ jak mówiłem zajmują wysokie stołki w państwie jak np. król, parlamentarzysta, administrator czy ojciec założyciel.