To jak? Znosim stan nadzwyczajny? Wydaje mi się, że atmosfera w kraju już się uspokoiła. Manifestanci porozchodzili się do domów na świąteczne obiady. Na Placu Zielonym zostały niewielkie grupki osób w zielonych koszulkach, sprzątające po protesach. Podobnie kontrmanifestanci od Swirydiuka - pokrzyczeli o Wielkiej Bialenii i Bohaterach Powstania Marcowego i sobie poszli. Zaś drzewo, na którym rzekomo powieszono panią prezydent zostało już wycięte i zarosło mchem. A w samym Pałacu, gdzie jeszcze kilka nocy temu nieustannie odbywały się narady z ministrami też jakby pusto. Podobnie w ministerstwach, gdzie na blatach biurek leżą tylko prośby o dymisję. Myślę, że możemy już kończyć tę zabawę.