Nie czekając na ustawę o obowiązku mieszkaniowym stwierdziłem, że wreszcie trzeba się gdzieś ulokować - mieszkanie w koszarach i hotelach nie służy na stare lata.
Wybrałem sobie ładny kawałek gruntu w moim lennie, niedaleko Razorna, przy drodze biegnącej wzdłuż wschodniego wybrzeża.

Jak zwykle wykorzystując lokalne małe firmy z Razorna i okolic (tanio i szybko) rozpocząłem budowę swojego lokum. Dość szybko postawili mi to w stanie surowym... Taka skromna "hacjenda" - parterowy dom dla mnie (nie lubię po schodach biegać), piętrówka dla pracowników, cztery garaże.

Potem trzeba to było wykończyć, no i zrobić drogę dojazdową - szeroka wyszła, ale co mi tam... niech goście mają wygodnie.
