Tytuł celowo prowokacyjny, żeby swoim tytułem kogokolwiek zainteresował.

Ale już uspokajam, nie mam zamiaru ogłosić się królem.
Gdy ponownie czytałem konsultację nt. tytułów szlachecki z Pałacu Prezydenckiego wpadłem na pewien pomysł. Nie wiem, czy jest dobry, ale z pewnością jest ciekawy i może rozpocząć interesującą dyskusję.
Trudno będzie znaleźć tytuł wyższy od tytułu wielkiego kniazia, gdyż on z samej swojej natury podlega już tylko Królowi. My natomiast Króla nie mamy i niezbyt są nastroje społeczne do tego, żeby monarchię wprowadzić. I bardzo dobrze, bowiem demokracja wyróżnia nasz kraj z morza państw monarchistycznych.
Jednak w naszym kraju wciąż istnieją umiarkowani monarchiści, którzy obecnie postulują długie kadencje i silną władzę prezydencką, ale w każdej chwili mogą zażądać restauracji monarchii.
Może wyjść im na przeciw i stworzyć niezobowiązującą możliwość istnienia Króla Bialenii?
Mój pomysł jest taki, że osoba, która uzyskałaby 300 folwarków (aby być wielkim księciem trzeba mieć sto) otrzymywałaby tytuł Elektora, a majątek lenny tej osoby byłby Elektoratem, na wzór elektoratu w Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego. Osoba taka mogłaby się ubiegać o tytuł Króla Bialenii, który otrzymałaby jednak tylko w przypadku zgody wszystkich pozostałych Elektorów oraz 3/4 Parlamentu Republiki Bialeńskiej.
Król pełniłby władzę aż do swojej abdykacji, po której doszłoby do ponownego wyboru Prezydenta.
Mój pomysł nie jest oficjalnym stanowiskiem Jednej Bialenii, a jedynie luźnym przemyśleniem. Ale ma kilka plusów:
1. Dodatkowa motywacja do pracy i uzyskiwania folwarków lennych.
2. Możliwość silnych, autorytarnych rządów bez jakichkolwiek przewrotów i zamachów stanu, które są niebezpieczne dla państwa.
3. Częściowe zaspokojenie oczekiwań monarchistów bez rewolucji prawnych, zmiany nazwy państwa i wywołania ogólnego chaosu.
Zachęcam do gorącej dyskusji.
