Problem w tym, że niektórzy politycy żywią się pomysłami i pseudoteoriami o całkowitej dominacji Hasselandu w Bialenii i całkowitym podporządkowaniu wszystkich sfer życia publicznego i społecznego Republiki Królestwu. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, nawet tak kontrowersyjnego i skrajnie dziwnego, ale nie może przy tym jednocześnie tworzyć równoległego świata, kłamać, insynuować tak, żeby inni, również obserwatorzy zagraniczni, mogli to zrozumieć jako relację z tego, co się dzieje w kraju. Pan Prezydent musi przyznać, że jest częścią tej strony sporu politycznego, której zdecydowanie bliżej do stwierdzeń o hasselandzkim imperializmie, dlatego Pan Prezydent broni Piotra Novitiusa. Kolejne wybory pokazały, co społeczeństwo sądzi i pokazały, że opcja "antyhasselandzka" jest tak popularna i prawdziwa, jak dobre intencje Swirydiuka do Zayma.