No i Chłopi osłodzili swoim wiernym fanom porażkę z piątku.
Mecz, wyjątkowo, co bardzo ciekawe, bez nadmiernej agresji (w wyniku starć na trybunach zaledwie 47 osób trafiło do szpitala), rozwijał się dość leniwie. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy w 15. minucie dostaliśmy karnego. Niedoceniany zbytnio obrońca, Molekuła, ustawił się do jedenastki i perfekcyjnie wbił piłkę do siatki. I tak się zaczęło. Z racji bycia u siebie, należało pokazać odpowiednio swoją wyższość. Dlatego też pierwszą połowę nasi zawodnicy spędzili na zabawie z Koroniarzami. Jednak, pod koniec pierwszej połowy, na zły humor podczas przerwy w szatni rywali, Kostka po kolejnym już w tym sezonie świetnym zagraniu (tym razem dośrodkowaniu z rożnego) Witka Webera, bezproblemowo trafił. Po przerwie zbieraliśmy siły, aż w 54. minucie Krawędź, mając idealną pozycję, zdecydował się na uderzenie bezpośrednio z rożnego. I opłaciło się - prowadzenie zostało podwyższone na 3:0. Sześć minut później, po rajdzie przez całe boisko, uszkodzony został nasz obrońca, Saszetka (zmienił go Carmen). Krawędź podszedł do następnego rzutu wolnego - i, a to niespodzianka, strzelił następną bramkę. W ulubionej minucie naszych gimbazjalnych kibiców, po otrzymaniu trudnej piłki od Lucjana, Muryc próbował lobować, i jak zwykle, nie zawiódł oczekiwań, dobijając licznik do piątej zdobytej bramki. Do końca już tylko przerzucaliśmy piłkę między sobą. Był to świetny mecz, ze stuprocentową skutecznością strzelecką.
W międzyczasie, inni nie próżnowali... no, większość. Królewscy położyli skromnym 2:0 Nordyków u siebie, zaś Machina Wojenna, przeniesiona z powrotem do Bałmustanu, wdeptała naszych biednych sojuszników z Bengazi w ziemię, wbijając im 8 goli i dając sobie uszczknąć ledwie jeden. Jedynie Wojskowi coś przysnęli, remisując bezbramkowo z Robotnikiem na wyjeździe. Na pocieszenie - Górnicy sklepali Kucyki 5:0 na ich terenie. Chłopi ciągle są na czwartym miejscu, ale dystans do trzeciego (na które spadło CSKA) się zmniejszył. Natomiast tuż za nasze plecy wskoczył Szachtar (awans o trzy lokaty w górę).
W piątek lecimy na Anatolię, zmierzyć się z Nordykami. Kibice już szykują race ze żwirem w środku.