No na szczęście to się już zmienia.
Na szczęście... nie sądzę - to się zobaczy dopiero w wyborach do sejmu (te do europarlamentu tak naprawdę obchodzą niewielu), dzisiaj sobie można gdybać, pokazywać sondaże (gdzie odbija się niezadowolenie - typowe zresztą dla przedstawicieli tego narodu), ale gdy nadejdą wybory i przyjdzie zagrożenie PiS-em to znowu sporo ludzi pójdzie głosować na to mniejsze zło.
Ja nie mam powodów dla których jako przedsiębiorca, który wchodzi na rynek mam się bać Kaczyńskiego a tym bardziej PIS. Jestem uczciwy, a raczej PIS nie należy do partii, które za działalność szczególnie średnich i małych przedsiębiorstw karzą. To się będzie dotyczyło molochów, ale ci bogaci wcale nie powinni być rozczarowani skoro mają tak dużo, że aż opływają (często to efekt "kruczków prawnych" + "rządy rozwarstwieniowe" Tuska), powinni podzielić się z słabszymi.
Po pierwsze nie uważam, że powinni - ale to w sumie bez znaczenia. No cóż... nie jestem bogaty, ale też nie jetem zawistny w stosunku tych co są - nie jestem chyba typowym Polakiem, co to życzy temu co mu się powodzi,
aby mu się spaliło..., zamiast sobie aby mu się powodziło podobnie jak temu lepszemu.
Wiara w to, że tzw. "klasę średnią" nie będą "karać" jest naiwną wiarą w bełkot populistów. Kolejne rozpasanie socjalu co nastąpi gdyby nieszczęśliwie PiS się dorwał do władzy spowoduje, że Twoje (i moje itd.) uczciwie płacone podatki zamiast iść na pożyteczne sprawy, na poprawę funkcjonowania państwa w zakresie jaki jest ważny dla tych uczciwie pracujących, uczciwie zarabiających i uczciwie płacących podatki czyli tych co to państwo utrzymują - zostaną przeżarte przez beneficjentów rozpasanego socjalu czyli tak naprawdę Twoje podatki zostaną zmarnowane (w większym stopniu niż gdy przy "korycie" siedzą partie o innym nastawieniu do socjalu).
A że przy dojściu do władzy PiS nastąpi kolejne rozpasanie socjalu to pewne. Wszak trzon elektoratu tej partii to właśnie beneficjenci socjalu do spółki z grupami społecznymi, które ciągle tylko oczekują, że "
państwo ma dać", "
państwo na im polepszyć" sami nie robiąc z zasady nic w tym kierunku.
Oczywiście pisałem o systemie, że system tego dofinansowania słabszych musi być zdrowy. Nie może być rozpasania, bo to w drugą stronę złe.
Czyli z automatu wyklucza to PiS - bo oni proponują właśnie dalsze rozpasanie socjalu. Zdrowe podejście oznaczałoby, że pewnym grupom faktycznie należałoby pomocy dołożyć np. niepełnosprawnym (ale tym faktycznie niepełnosprawnym, a nie tym co to w ZUS są inwalidami, a za chwilę przechodzą bez trudu badania lekarskie na pracownika ochrony fizycznej na ten przykład), ale jednocześnie pozbawić tej pomocy i jakikolwiek świadczeń (nawet zdrowotnych) całe rzesze pseudobezrobotnych, całe rzesze doskonale żyjących z zasiłków (często lepiej niż uczciwie pracujący) itd. Tylko PiS tego nie zrobi - bo beneficjenci socjalu to spory procent ich elektoratu. Byłby to strzał do własnej bramki...
Dlaczego mam mam się bać ideowości? Ideowość nie oznacza fanatyzmu.
Nawet zakładając czysto teoretycznie, że faktycznie dla tych "średniaków" (do których się zaliczam) nie zmieni się na gorsze nic, na lepsze też oczywiście nie - czyli jak sam sugerujesz "nie ma się czego bać" to dalej nie widzę nawet jednego rozsądnego argumentu za tym aby głosować na PiS. Bo skoro nic ma dla mnie zmienić to niby dlaczego mam na nich głosować? Co oni mi oferują? To swoją rzekomą "ideowość"?
Tylko, że ta ich "ideowość" mnie nie interesuje, a wprost przeciwnie raczej odrzuca... bo co oni oferują?
- klerykalizację i religijną indoktrynację? Dziękuje, ale postoję - po pierwsze akurat jestem antyklerykałem i zwolennikiem całkowitego oddzielenia państwa i instytucji państwowych od jakiejkolwiek religii, a po drugie jakoś nie mam ochoty na kolejną odsłonę cyrku pt. aborcja, in vitro itp.
- tą swoją "sektę smoleńską" - może już starczy tej paranoi zestawu laików i pseudoekspertów zajmujących się dziedziną o której nie mają pojęcia, albo mają dlatego, że widzieli z bliska samolot lub nawet nim lecieli.
- czy może ich wynaturzoną "politykę historyczną", w której wydarzenia sprzed iluś tam lat, nie mające już dla współczesnych żadnego znaczenia (poza historykami - zawodowo i miłośnikami historii - hobbystycznie), mają wpływać na moje obecne życie... i imię czego?
- a może ich propagandę pt. propaganda PRL odwrócona o 180 stopni? Dziękuję - jedną już taką już za PRL przerabiałem swego czasu i wyrobiłem sobie na takowe kwestię odpowiednią odporność. I pusty śmiech mnie ogarnia jak słyszę te same prymitywne metody propagandowe tylko odwrócone "do góry kołami".
Jaką to "ideowość" oferuje ten cały PiS? Bo jak dla mnie taką od jakiej chciałbym trzymać się jak najdalej.