Ale tak naprawdę to o co Ci chodzi? Czyżby jak to w realnej polityce o jakiś "stołek"... Na stołki trzeba jednak zasłużyć, czymś się wykazać - najlepiej pracą na rzecz RB. Rzucać sloganami i uprawiać krytykanctwo potrafi praktycznie każdy - to nietrudne.
Po prostu w tej chwili staliście się dla nas niewiarygodni.
A jaka jest Twoja wiarygodność? Najpierw prowokujesz i inicjujesz działania w zakresie stworzenia działającej gospodarki, potem w toku tych działań jesteś w zasadzie bierny (same slogany i ogólniki), w toku dyskusji niby zgadzasz się z proponowanymi rozwiązaniami (nie mówię o drobiazgach, tylko o podstawach), a potem nagle "strzelasz focha" i ogłaszasz, że to z czym się w toku dyskusji "w zasadzie zgadzałeś" będziesz zwalczał.
Wybacz, ale to Ty stałeś się kompletnie niewiarygodny - najpierw "umoralniałeś" mnie jaka to ważna jest gospodarka, w zasadzie sprowokowałeś zajęcie się przeze mnie tematem (na co jak doskonale pamiętasz nie miałem ochoty), a potem to olałeś, nie chciało się Tobie prezentować żadnych konkretnych propozycji i w zasadzie wyszedłem na idiotę, który dał się wmanewrować w sprawy gospodarcze, a potem musiał zrobić wszystko sam. A Ty znalazłeś sobie wygodną pozycję krytyka (i to "sloganistę" - bo Twoja krytyka nie niosła żadnych konkretów), bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności, a jak tylko się okazało, że funkcja szefa BIW przestanie być tytularna, a stanie funkcją ważną, wręcz kluczową dla gospodarki, ale wymagającą niestety sporej pracy to oczywiście złożyłeś dymisję.
Bo tak wygodniej, krytykować tych co próbują robić cokolwiek potrafi każdy. Nie zrobiłeś dla gospodarki kompletnie nic bo jakie były w niej twoje działania? Praktyczne żadne poza kupą sloganów i paroma ruchami podatkowymi na kontach... zrobiłeś cokolwiek w praktyce dla rozwoju gospodarczego RB? Nic. Ja przynajmniej mam czyste sumienie - obojętnie jaki był system to starałem się chociaż parę firm otworzyć, działać choćby na zasadzie opisowej, ale robić cokolwiek. Wychodziło mi lepiej lub gorzej, ale nawet jak nie wszystko mi wyszło jak chciałem to przynajmniej próbowałem tutaj cokolwiek zrobić.
Tymczasem co zrobiłeś Ty? Kompletnie nic... poza nic nie znaczącym gadaniem sloganami. Zanim komukolwiek zarzucisz niewiarygodność to najpierw zrób sobie swój własny "rachunek sumienia" - bo akurat w kwestii gospodarki to Ty stałeś się kompletnie niewiarygodny.
Tylko o niej gadałeś nie robiąc nic... a jak miałeś okazję coś zrobić, coś stworzyć w ramach Komisji Gospodarczej to to po prostu olałeś i "strzeliłeś wygodnego focha"... bo cały czas będziesz na pozycji krytykanta. Widać to bardzo wygodne... bo ci co coś robią to czasem popełniają błędy, ten kto tylko krytykuje ma bardzo wygodną pozycję, nie robiąc nic jest wolny od błędów. Może udawać, że ma "czyste ręce" - to nie ja to inni coś schrzanili - "ja byłem przeciw". Tak będziemy robić błędy - to nieuniknione, ale przynajmniej będziemy się starać coś zrobić.
Zanim komukolwiek zarzucisz niewiarygodność to najpierw spójrz na siebie... zobaczysz kogoś kompletnie niewiarygodnego. Dowody są na na Forum.
PS.
A najgłupsze jest to, że do pewnej chwili (jeszcze kiedy zaczynaliśmy z komisją gospodarczą, jeszcze kiedy próbowaliśmy wymyślić jakiś system) uważałem Ciebie za najlepszego kandydata na szefa BIW, kogoś kto ma predyspozycje by panować nad czymś bardziej skomplikowanym niż ściąganie raz na miesiąc podatków z kont. Przez chwilę sądziłem, że skoro tak namawiałeś do zajęcia się gospodarką to masz po prostu "słabszy okres" (może jakiś brak czasu z powodu reala, chwilowa utrata zapału itd. - bywa, może zdarzyć się każdemu) i że skoro już namówieni przez Ciebie do próby stworzenia czegoś się za to zabraliśmy to naprawdę chcesz coś robić, z nie tylko krytykować nie angażując się w nic. Jednak niestety się pomyliłem... i bardzo żałuję, że w ogóle dałem się wmanewrować przez Ciebie w sprawy gospodarcze.