Proponuję utworzyć kolejny region, który byłby państwem kościelnym. Region posiadałby własną armię, którą byłaby Straż Kościelna w stylu Gwardii Szwajcarskiej... :geek:
Straż Kościelna pełniłaby przecież funkcje straży przybocznej najważniejszych osób w Zielonym Kościele. Domyślam się, że bardziej pełniłaby rolę reprezentacyjno-honorową, choć oczywiście mogłaby strzec granic Państwa Kościelnego.
Tak Gwardia Zielona która miała by pilnować Zielonego Kościoła, głowy Kościoła, suwerenności Kościoła na wypadek wojny, coś jak Państwo Kościelne oczywiście nie będące odłamem z Republiki.
Po pierwsze to najpierw trzeba by uzgodnić pewne podstawy funkcjonowania tego "państwa kościelnego" - bo to co tutaj czytam sugeruje odrębną państwowość na terenie Republiki Bialeńskiej, czyli de facto jakąś secesję na co akurat mojej zgody nie będzie.
Nie może być mowy o "suwerenności" bo RB jest państwem, które nie pozwoli odrywać sobie części terytorium i jeśli rozmawiamy o armii, to takie próby mogą spowodować tylko reakcję armii, która integralności terytorium RB będzie bronić.
Inną sprawą jest jakaś forma autonomii (wszak jedna autonomia już istnieje) - tutaj jak demokratyczne władze RB wyrażą na to zgodę to takowa powstać może. Choć osobiście raczej bym czegoś takiego nie poparł bo nie widzę pożytku z powstawania jakiś autonomii wyznaniowych - w ogóle jestem raczej sceptyczny co do jakiś przywilejów (w tym terytorialnych) dla związków wyznaniowych. Ale to tylko moje zdanie - np. Anatolia jest wystarczająco duża i niezagospodarowana, aby i taka autonomia mogła gdzieś tam powstać. Pod warunkiem, że byłoby z korzyścią dla tego zagospodarowania właśnie.
Nie ma więc mowy o żadnych "prywatnych armiach" (choć mogą istnieć firmy i jedna istnieje zajmujące się szeroko pojętą ochroną realizujące zadania rządowe nawet poza granicami), a tym bardziej jakiś armii związków wyznaniowych - bo nie ma mowy o jakiejś suwerenności czyli secesji. A jeżeli jakikolwiek twór wyznaniowy może istnieć tylko jako składnik RB, co najwyżej na zasadzie autonomii to po co mu armia, przed kim miałaby ich bronić? Od obrony terytorium RB są siły zbrojne RB.
Jak związki wyznaniowe chcą się rozwijać to powinny chyba iść w kierunku rozwoju duchowego czy jakiejś obrzędowości, a nie w kierunku jakiś religijnych bojówek.
Inną sprawą jest ochrona - podałem rozwiązania, ale chyba nie zostałem zrozumiany, choć używałem sformułowań stosowanych w realu czyli zdawało mi się zrozumiałych... Otóż ochrona może funkcjonować na dwóch zasadach (ogólnie to nazewnictwo się różni, ale sens jest podobny wszędzie - gdybyśmy stworzyli własne prawo w tym zakresie to pewnie istniałyby też takie dwie grupy działalności w tym zakresie, tyle że mogące być różnie nazywane):
- coś co potocznie nazywamy "firmą ochroniarską", a rzeczywiście (prawnie) nazywa się
specjalistyczną uzbrojoną formacją ochronną czyli po prostu działalność gospodarcza w tym zakresie dokonywana na rzecz dowolnego podmiotu, który za to płaci.
-
wewnętrzna służba ochrony czyli sytuacja gdy podmiot sam tworzy formację, która ma go chronić i w tej kategorii mieści się właśnie coś co chcecie stworzyć czyli jakąś własną straż pełniąca rolę zabezpieczenia obiektów należących do Waszego związku wyznaniowego.
Zupełnie odrębną kwestią jest jakaś "straż" pełniąca funkcję reprezentacyjną - tutaj w zasadzie ograniczeń nie ma - bo to w zasadzie folklor, a nie działania ochronne. Choć jedno (wso) może łączyć się z drugim (funkcje reprezentacyjne).
Wam chodzi właśnie o wewnętrzną służbę ochrony (jak zostanie nazwana to już Wasza inwencja twórcza) czyli Wasz związek wyznaniowy chce sobie stworzyć własną ochronę i tutaj nie ma nic problematycznego. Natomiast nie będzie to żadna armia (bo są tylko jedne SZ RB) i nie będzie bronić żadnych granic (bo od tego są Siły Zbrojne RB).
Państwo Kościelne w sumie a jak byśmy dla jednostek z armii RB przygotowali mundury dla tych co by u nas stacjonowali ? Dla ukazania, podkreślenia, że pełnią funkcję w Państwie Kościelnym.
Siły Zbrojne RB posiadają umundurowanie reprezentujące RB, a nie jakieś twory wyznaniowe (jakie by one nie były). Zresztą dopóki armią będę kierował to będzie ona apolityczna, neutralna światopoglądowo oraz nie będzie miała nic wspólnego ze związkami wyznaniowymi.