Zbierają się legiony

2010-08-14

    Pierwszy dekret p.o. Stadhoudera Gryflandii o Stadhouderackiej Armii Prewencyjnej został przyjęty z ogromnym entuzjazmem, co łatwo zauważyć po pęczniejącym prędko obozie SAP kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Nyburga, który zaczyna przekształcać się we wcale niemałe już miasteczko. Żołnierzy wciąż przybywa, tak jak i kwater oraz budynków gospodarczych i tych o przeznaczeniu wojskowym. W bezpośrednim sąsiedztwie nyburskich koszarów powstaje również polowe centrum badań militarnych - najlepiej, zresztą, z całego kompleksu chronione.

    Przybywa jednak nie tylko gryflandzkich ochotników. Wraz z instruktorami z Gryflandzkiej Akademii Wojskowej i kilkoma delegatami z matlandzkiej Gwardii Stadhouderskiej pracować dla SAP przychodzą również przedstawiciele Królewskich Sił Zbrojnych. I to nie tylko jako tymczasowa kadra prężnie rozwijającej się instytucji! Wielu regularnych żołnierzy i oficerów KSZ, z pochodzenia gryflandczyków, których kontrakty były już na ukończeniu zdecydowało się przenieść bliżej domostw i oddać swe ramię na służbę małej, lokalnej ojczyźnie.

    - SAP to wielka sprawa. - Mówi prof. Elwir Hoffenmorg, wykładowca na Uniwersytecie Pomberskim. - Nie tylko tworzy (tak pośrednio, jak i bez-) wiele nowych miejsc pracy, lecz działa również mobilizującą na ogromne masy naszego narodu, którego pozostawały dotąd w uśpieniu. Poza tym jest niewątpliwie odpowiedzią na niepokoje poza granicami Zjednoczonego Królestwa, o których coraz głośniej zaczyna być również w kraju.

    Do tej pory na okołonyburskich polach zebrało się już ponad siedemdziesiąt tysięcy ludzi. Ludzi, którzy już wkrótce dzięki wspólnym wysiłkom staną się zbrojnym ramieniem Gryflandii.

BR0005