Littendorff uwalnia Matlandię
2010-08-17
Zawrzało dziś w Matahradzie po nadzwyczajnym wystąpieniu Mugglera O. Littendorffa, Stadhoudera Matlandii i Sekretarza w Rządzie Federalnym.
- W związku z postulatami demokratyzacji ustroju podnoszonymi przez ruch reformistyczny, Matlandia postanowiła dokonać rewizji swego ustroju. [...] Niech żyje wolność, równość i braterstwo!
Projekt zakłada przekazanie władzy wykonawczej w ręce wybieranego w powszechnych wyborach prezydenta, który - według dzisiejszego przemówienia - będzie również pełnił rolę Senatora po przegłosowaniu i wdrożeniu postanowień nowego aktu konstytucyjnego. Zmiana w ordynacji wyborczej dla Zgromadzenia Grafów oznacza powstanie de facto zupełnie nowego organu, wolnej izby parlamentarnej na szczeblu lokalnym; jest to zupełna nowość. Projekt Statutu Organicznego reguluje również kwestie sądownictwa wewnątrz Stadhouderatu, oddając przewodnictwo w Sądzie Krajowym dziekanowi Wydziału Prawa Akademii Matahradzkiej.
Specjaliści z bratniego Stadhouderatu odnoszą się do reform w Matlandii z pewną rezerwą.
- Littendorf jest przede wszystkim wytrawnym politykiem, świetnie wie, co robi. - Mówi prof. Elwir Hoffenmorg, rektor Uniwersytetu Pomberskiego, prawnik. - Przekazanie pełni władzy obieralnemu urzędnikowi jest niewątpliwie dobrą zagrywką, nie rozwiązuje jednak zasadniczej kwestii, jaką jest podział klasowy.
Profesor Hoffenmorg milczy na temat przekazania władzy sądowniczej w ręce akademików.
P.o. Stadhoudera Gryflandii, baronet Bleeser-Littendorff, nie ustosunkował się jeszcze do matlandzkiej reformy, jednak nietrudno zgadnąć co mógłby powiedzieć, jako jeden z czołowych działaczy RRR. Zresztą i o demokratyzacji Gryflandii słychać już od dłuższego czasu, a zaledwie parę dni temu projekty odpowiednich dekretów zostały poddane konsultacji prawników, urzędników oraz obywateli. Nie pozostało to też bez wpływu na wzmożoną falę zaciągów do SAP, która w chwili obecnej liczy już sobie dobre 100 000 żołnierzy regularnej armii oraz około 15 000 rezerwy. Krążą plotki o utworzeniu przynajmniej jeszcze jednego legionu.
W całej Brugii coś się ruszyło. Tylko co? To pytanie zadają dziś sobie wszystkie tęgie głowy obu Stadhouderatów, a ludzie, jak to ludzie, czekają aż nadejdzie chwila. Bo, że nadejdzie - chyba nikt nie ma już wątpliwości.
GC


